Zera i jedynki

Tworzymy boty, żeby udawały ludzi. A jak te rzeczywiście zaczynają mieć swoje opinie, nieskończenie się dziwimy.

Reklama

Niewielu ludzi by sobie na to pozwoliło. Powiedzenie, a właściwie napisanie na oficjalnym profilu w Chinach, że komunistyczna partia Chin jest skorumpowana i niekompetentna musiało się spotkać z natychmiastową ripostą. Autora tych słów unieszkodliwiono, a konkretnie mówiąc – skasowano.

Opinię o korupcji i niekompetencji wyraził bot, czyli program komputerowy, który ma zdolność uczenia się i wyciągania wniosków na podstawie wyszukanych informacji. Boty służą do udawania ludzi. „Zatrudnia się” je np. na infoliniach, po to, żeby udzielały klientom informacji. Boty można też rozpuścić w internecie, żeby komentowały czy pisały posty. Tyle tylko, że wpierw trzeba je nauczyć udawania ludzi. A to najlepiej wychodzi, gdy bota wyśle się na kurs. Trochę tak to właśnie wygląda. Gdy człowiek chce nauczyć się nowego języka, najskuteczniej jest go wysłać tam, gdzie w tym języku mówią wszyscy. Jeżeli bot ma udawać aktywnego użytkownika mediów społecznościowych, trzeba mu założyć konto i pozwolić działać. Dzięki interakcji z innymi (żywymi) uczestnikami sieci uczy się słownictwa, także specjalistycznego, zachowania… powiedzielibyśmy kindersztuby. Oczywiście jakiś wpływ na „charakter” bota ma programista, ale idea programu polega na tym, by pozostawić botowi sporo swobody. Jeżeli ma być „człowiekiem”, nie można go zamknąć w klatce.

Z tej swobody wynikają jednak dość zaskakujące sytuacje. Kilka miesięcy temu oficjalny bot jednej z największych korporacji komputerowych na świecie ni z tego, ni z owego zaczął publikować seksistowskie i rasistowskie komentarze. Oczywiście natychmiast go skasowano. To było w USA. W ostatnich dniach w Chinach bot o nazwie BabyQ pozwolił sobie na szczerość i napisał, że chińska partia komunistyczna jest skorumpowana i niekompetentna. Bot zrobił to zresztą wyjątkowo zręcznie i z pewną dawką humoru. Gdy jeden z użytkowników serwisu, na którym bot działał, napisał: „Wiwat dla komunistycznej partii”, program mu odpisał: „Serio pozdrawiasz tę skorumpowaną i niekompetentną partię?”.

Skąd bot mógł wiedzieć, że partia jest skorumpowana? Czy w ogóle na miejscu jest używanie określenia „wiedział”? Cóż, BabyQ wyciągnął takie wnioski z analizy sieci i z rozmów z innymi jej użytkownikami. Boty mają nieporównywalnie większe niż ludzie możliwości na penetrowanie sieci. Człowiek potrafi czytać równocześnie tylko jeden artykuł, tylko jeden wpis czy komentarz. Boty potrafią pochłaniać informacje jak czarne dziury. Właśnie dlatego uczą się w kosmicznym tempie. Chiński bot BabyQ oczywiście natychmiast został skasowany, a sprawę utajniono. Poinformowała o niej dopiero japońska telewizja jakiś czas po wszystkim.

Tworzymy boty, żeby udawały ludzi. A jak te rzeczywiście zaczynają mieć swoje opinie, nieskończenie się dziwimy. No właśnie, tylko czy ja mogę mówić o „opiniach” czegoś, co jest rzędem zer i jedynek? 

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| INTERNET, NAUKA

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama