Fura futra

Lisica potrafi odrzucić szczenię, norka może ugryźć w palec, a ekolodzy włamują się na fermy. Hodowanie zwierząt futerkowych nie jest łatwe. Jest za to zyskowne.

Reklama

Szewc bez butów chodzi. Sam nie noszę futra, żona też nie miała takiego życzenia. Co innego teściowa, która zakłada futro co niedzielę – opowiada Szczepan Wójcik. Jego hodowlę stanowi prawie 30 tys. norek. Właśnie linieją, zmieniając okrywę włosową. Gęste zimowe futro interesuje odbiorców, dlatego już niedługo skóry z fermy Szczepana Wójcika trafią na aukcje w Toronto, Kopenhadze, Helsinkach albo Seattle. Dużą część kupią potem najwięksi na świecie producenci odzieży – Chińczycy. Z niektórych futer uszyte zostaną drogie płaszcze, ale większość posłuży jako materiał do produkcji obszyć i podszewek.

Trendy

Ferma składa się z 50 wiat długości kilkudziesięciu metrów. Pod dachami ustawione są rzędy klatek. W większości z nich znajduje się jedna norka, ale czasem są dwie albo trzy. Drewniany aneks wyłożony słomą służy zwierzęciu za sypialnię. Jest też dodatkowa komora, otwierana po to, żeby zwierzę miało więcej miejsca. Na dachu każdej klatki leży porcja mięsno-zbożowej mieszaniny, którą norki pogryzają przez pręty. Wodę dostarczają poidła.

Fermę otacza betonowe ogrodzenie oraz blacha wbita głęboko w ziemię. Dzięki temu norka, która uciekłaby z klatki, nie zrobi podkopu. Będzie szła wzdłuż płotu i wpadnie do żywołapki – klatki zamykającej się pod ciężarem zwierzęcia.

Hodowla Szczepana Wójcika działa od 5 lat. W latach 90. Wójcik razem z żoną wyjechał z będących wtedy zagłębiem bezrobocia okolic Radomia za granicę. Znalazł zajęcie na fermie norek w Holandii. – Tam nauczyłem się tej pracy i zwyczajnie ją polubiłem – mówi. Po powrocie do Polski otworzył małą fermę. W 2012 r. zaczęła się koniunktura na skórki z norek. Wójcik wziął kilkumilionowy kredyt i zbudował nowy, duży zakład hodowlany. Choć hodowla zwierząt futerkowych ma w Polsce przedwojenne tradycje, masowe zakładanie ferm norek zaczęło się kilkanaście lat temu. W czasach PRL popularniejsze były lisy. Anna Bromke z Płocka prowadzi fermę srebrzystych, niebieskich i białych lisów założoną 40 lat temu przez ojca. Trzyma 200 zwierząt. Odbiorcami nie są domy aukcyjne, tylko pojedynczy kupcy, często z Ukrainy.

Jak oszukać matkę

Niezależnie od gatunku najważniejsze w hodowli jest stado podstawowe. To najsilniejsze i najładniejsze osobniki przeznaczone do rozpłodu i trzymane przez kilka lat. Spośród młodych, które przychodzą na świat wiosną, część zostaje zakwalifikowana do stada podstawowego, ale większość jesienią trafia do uboju.

W przypadku lisów każda z samic stada podstawowego trzymana jest osobno. Inne zwierzęta mogą przebywać razem, ale nie wtedy, gdy któreś się skaleczy. Jeśli pozostałe poczują krew, rozszarpią je. Młode początkowo przebywają z matką, ale zdarza się, że samica zagryzie cały miot albo odrzuci któreś szczenię. Podkłada się je wtedy innej matce i naciera puchem z legowiska, które wymościła dla własnych młodych. Czasem takie oszustwo się udaje.

Lisy potrzebują spokoju. Pracownicy muszą nosić ciemne ubrania i nie mogą używać perfum. Po wieczornym karmieniu na teren fermy w ogóle się nie wchodzi. Bardzo delikatnie trzeba też obchodzić się z ciężarnymi samicami. Norki nie są szczególnie nerwowe. Kiedy przechodzimy między klatkami, przyglądają się nam ciekawie i piszczą. Nie można jednak wkładać palca przez pręty, bo mogą ugryźć.

Jak tłumaczy dr Stanisław Łapiński z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, mięsożerne zwierzęta futerkowe wykonują czynności życiowe raz w roku – raz zdarza się ruja, ciąża i odchowanie młodych. Dlatego ubój także odbywa się raz – jesienią, zaraz po zmianie okrywy włosowej. Inaczej jest z szynszylami, które rozmnażają się przez cały rok i przez cały rok mogą być usypiane w celu pozyskania futra. Lisy uśmiercane są prądem, mniejsze zwierzęta zwykle tlenkiem lub dwutlenkiem węgla. – Moje prywatne zdanie jest takie, że to najłagodniejszy możliwy sposób – mówi Stanisław Łapiński.

Góra futra

W Polsce znajduje się blisko 1,2 tys. ferm zwierząt futerkowych. Nasz kraj wytwarza rocznie blisko 10 mln sztuk surowych skór. 10 tys. sztuk pochodzi z jenotów, 50 tys. z lisów polarnych i pospolitych. 80 tys. sztuk to futra szynszyli i w tej dziedzinie Polska jest zdecydowanym europejskim liderem. W konkursach na skóry najlepszej jakości regularnie wygrywają te pochodzące z polskich hodowli. Najwięcej jest jednak ferm norek. Hodowcy znad Wisły sprzedają rocznie ponad 9 mln skór tych zwierząt (jednak w tej dziedzinie wyprzedzają nas Duńczycy z 20 mln futer rocznie). W Polsce znajduje się ok. 730 hodowli. Najwięcej w zachodniej części kraju, zwłaszcza w okolicach Goleniowa na Pomorzu Zachodnim. Hodowle norek są też z reguły większe od innych. Podczas gdy ferma licząca 3 tys. szynszyli uchodzi za bardzo dużą (średnia to ok. 200 samic stada podstawowego), norek może być nawet 40 tys. w jednym zakładzie. Polski Związek Hodowców Zwierząt Futerkowych podaje, że w fermach zatrudnionych jest łącznie 13 tys. osób.

Domy aukcyjne skupujące skóry łączą je później w pęczki zwane lotami. W jednym locie jest od 100 do 120 sztuk identycznych pod względem wielkości, koloru i innych parametrów. Pęczki trafiają na którąś z odbywających się kilka razy w roku aukcji. – Ceny uzyskiwane przez polskich producentów nie są gorsze od pozostałych – zaznacza dr Stanisław Łapiński. Futrzany boom raczej się skończył. W ciągu ostatnich 3 lat sprzedawcy narzekali na spadające ceny. Jednak handel nie przestał być zyskownym zajęciem. Na przełomie 2016 i 2017 r. za skórę lisa srebrzystego płacono na aukcji ok. 77 euro, za lisa polarnego – 63 euro, za samca norki – 40 euro, a za samicę – 23 euro. W połowie 2016 r. w Kopenhadze można było uzyskać ok. 60 euro za szynszylę.

– Hodowla zwierząt futerkowych jest chyba najbardziej opłacalna, jeśli chodzi o produkcję rolną, bo odbywa się bez pośredników – uważa Szczepan Wójcik. Norki uchodzą z kolei za najbardziej dochodowe wśród futerkowców. – Norka w ciągu swojego życia je 6 razy mniej niż lis – wyjaśnia Anna Bromke.

Uwolnić norkę

Aktywiści z organizacji ekologicznych zarzucają hodowcom złe traktowanie zwierząt oraz to, że uciekinierzy z hodowli zaburzają lokalne ekosystemy. Ucieczki czasem się zdarzają. Myśliwi ze Szczecina donoszą, że w okolicy rozrasta się populacja norek, które w przeszłości wydostały się z ferm. Hodowcy odpowiadają, że taka sytuacja to rzadkość, a oni sami pilnują swoich zwierząt i dbają o ich zdrowie choćby po to, żeby nie ponosić strat. Szczepan Wójcik przypomina też sytuację sprzed kilku lat, kiedy ekolodzy z Niemiec włamali się do fermy jego brata i wypuścili 200 norek na wolność. Zdarzenie było na bieżąco rejestrowane przez dziennikarzy pisma „Die Welt”. O podobnej sytuacji z ekoaktywistami opowiada Anna Bromke. – Weszli w nocy, płoszyli zwierzęta, świecąc im latarkami w oczy – mówi właścicielka hodowli. Nagranie, które miało dowodzić złego traktowania zwierząt, pokazała później telewizja. Według dr. Łapińskiego z powodu ostrzału medialnego hodowcy starają się wykluczać ze swojej społeczności osoby, przez które mają złą prasę. – Zdarzało się nawet, że usiłowano wykupić fermę od takiego właściciela – mówi Stanisław Łapiński.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Aga
    22.12.2017 23:52
    Prosiłabym o wyjaśnienie, dlaczego w takim razie w Polsce praktycznie nie ma norek europejskich, a głównie amerykańskie? Norka amerykańska to gatunek inwazyjny i nie powinno się prowadzić hodowli. Zwierzęta uciekają z hodowli i się rozmnażają. Populacja norek amerykańskich jest coraz większa w całej Europie, a naszych rodzimych już praktycznie nie ma, na terenie Polski ma status zanikłego gatunku. Te wymienione w artykule też są amerykańskie, ale o tym się nie pisze. Polecam lekturę dotyczącą inwazyjności norek amerykańskich.
  • Karol
    23.12.2017 08:34
    To jak tak jest, to za inwazję norki amerykańskiej odpowiadają ekolozy którzy je wypuszczają z klatek. Poza tym norka amerykańska daje lepsze futro.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama