Śnieg na zamówienie

W stolicy Chin, Pekinie, zima zaskoczyła drogowców. Na niektórych skrzyżowaniach pojawiły się zaspy śniegu. O tyle to dziwne, że opady śniegu były zaplanowane. .:::::.

Reklama

Zaplanowane opady? Tak, Chińczycy wywołali sztuczny śnieg nad swoją stolicą po to, by przeciwdziałać skutkom długotrwałej suszy. Wieczorem w powietrze wzniosły się samoloty z urządzeniami rozpylającymi w chmurach jodek srebra, a rano Pekin pokryty był grubą warstwą śniegu.

Zielone pastwiska

Choć o planowanym „zaśnieżaniu” odpowiednie służby zostały powiadomione, nie potrafiły sobie poradzić z leżącym wszędzie białym puchem. Być może nikt nie przewidział, że będzie go aż tyle? Niektóre części miasta były sparaliżowane, bo opady i silnie wiejący wiatr spowodowały powstanie na głównych skrzyżowaniach zasp. Ciężkie opady spowodowały nie tylko korki w mieście, ale duże opóźnienia w ruchu kolejowym i lotniczym. Nigdy wcześniej nie wywoływano sztucznych opadów na tak dużym terenie. Nic też nie wskazuje na to, by śnieg szybko stopniał, bo w stolicy Państwa Środka temperatura waha się wokół 0 stopni Celsjusza. Chińczycy w wywoływaniu sztucznych opadów śniegu mają całkiem spore doświadczenie. W lutym 2007 roku wywołali niewielkie opady śniegu nad jedną z dzielnic Pekinu, a kilka tygodni później nad częścią tybetańskiego okręgu Nagqu, na wysokości 4500 m n.p.m. Także te opady miały zapobiec skutkom suszy. Przynajmniej w tym ostatnim przypadku zapobiegły. Położone na bodaj najwyższym płaskowyżu świata pastwiska zazieleniły się.

Wyciskanie gąbki

Wywoływanie sztucznych opadów śniegu nie ma nic wspólnego ze sztucznym naśnieżaniem stoków narciarskich. W tym ostatnim przypadku śnieg produkują armatki śnieżne – duże dmuchawy, do których doprowadza się wodę. Można je kontrolować, ale obszar, jaki potrafią naśnieżyć jest bardzo mały. Chińczycy wywołali opady śniegu z chmury. Serwis BBC informował, że nad Pekinem, z pokładu samolotów, rozpylono 186 jednostek jodku srebra. To sól o żółtawym zabarwieniu, której kryształki rozpylone w chmurze stają się tzw. jądrem kondensacji, wokół którego „wzrastają” – w zależności od temperatury – kropelki wody albo kryształki lodu. W Pekinie spadł śnieg, bo temperatura przy gruncie wynosiła 3 st. Celsjusza. Na wysokości chmur wynosiła poniżej zera. Zupełnie inaczej było w tym roku w Moskwie w czasie Dnia Zwycięstwa, 9 maja. W obawie przed opadami deszczu w czasie wielkiej defilady organizatorzy święta postanowili deszcz wywołać wcześniej. W skrócie, postanowili wycisnąć deszcz z chmury, tak jak wodę wyciska się z mokrej gąbki. Przeznaczyli na to 2 mln dolarów. W chmury strzelali także organizatorzy letnich igrzysk olimpijskich w Pekinie. Także oni pozbywali się nadciągających na stolicę chmur przez ich „wyciskanie” daleko od centrum miasta. W niebo poleciało wtedy 1500 pocisków. Choć w czasie ceremonii otwarcia chmury nad Pekin nadciągały, padało na obrzeżach miasta, ale nie w centrum.

Lepiej nie próbować

Chińczyków zaskoczyła skala opadów, które sami wywołali. Nad pogodą nie da się zapanować, a regularnie podejmowane próby – według niektórych specjalistów – mogą źle się skończyć. Mechanizmy rządzące zmianami pogody na naszym globie nie są do końca rozpoznane. To oczywiście nie przeszkadza wojsku od kilkudziesięciu lat robić eksperymentów pogodowych. Jeden z nich zakończył się tragedią. Gdy na początku lat 50. XX wieku Brytyjczycy rozpylili nieznaną substancję nad południową Anglią, w jednym z położonych tam miast, w Lynmouth, zupełnie niespodziewanie w ciągu jednej doby spadły 23 cm deszczu. Więcej niż w Polsce przez cały rok! W wyniku powodzi zginęły 24 osoby. W połowie lat 70. XX wieku Organizacja Narodów Zjednoczonych przyjęła rezolucję (31/72 TIAS 9614) zakazującą przeprowadzania modyfikacji pogodowych w celach militarnych.


Gość Niedzielny 46/2009

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama