Unifikacja naszej wiedzy

Fragment książki "Podróż przez Wszechświat", Wydawnictwo WAM, 2003 .:::::.

Reklama

Na przykład, niemożność dostarczenia ściśle naukowego wyjaśnienia tego, co jest problemem naukowym, tzn. zasady antropicznej, jak już wspominaliśmy, może być – zgodnie z powyższą dyskusją – kryterium unifikacji zdolności poznawczych, zaproszeniem do przyjęcia, że wyjaśnienie leży w sferze teologicznej. Musimy tu podkreślić słowo „zaproszenie” w celu zachowania niezależności epistemologicznej różnych dyscyplin. Każdy ma całkowitą swobodę wyboru, może przyjąć to zaproszenie lub je odrzucić. Ktoś może stać mocno na gruncie własnej dyscypliny i w niej poszukiwać odpowiedzi, bez skażenia ewentualnymi rozwiązaniami powstającymi gdzie indziej. Wydaje się jednak, że zaproszenie to jest czymś realnym i mającym solidne podstawy. Wydaje się także, że jego odrzucenie musi mieć bardzo ważne powody. Takie ważne powody muszą skonfrontować długą historię myśli filozoficznej i teologicznej, według której osoba jest źródłem istnienia Wszechświata i wspomniana osoba miała cel lub projekt „stworzenia” Wszechświata – projekt obejmujący, a może nawet skoncentrowany na naszym istnieniu.

Kryterium unifikacji naszej wiedzy wydaje się poszerzać epistemologiczny charakter nauk przyrodniczych w stronę innych dyscyplin, takich jak filozofia i teologia. Mówiąc bardzo prosto, kryterium to jest niczym innym, jak wołaniem o unifikację naszej wiedzy. Ktoś mógłby tu mocno zaprotestować. Powstaje problem zastosowania tego kryterium. Co wtedy, gdy unifikacja nie będzie naprawdę unifikować, a fałszować wiedzę uzyskaną przez jedną dyscyplinę z założeniami właściwymi dla innej dyscypliny? Historia podaje liczne przykłady takich fałszerstw, których przyczyną było to, że naukowcy zawsze obawiali się stosowania tego kryterium, które, przy ostrożnym wykorzystaniu, zdaje się być najbardziej twórcze dla rozwoju naszej wiedzy.

Przyjmuje się, że istnieje uniwersalna podstawa naszego poznania, a ponieważ podstawa ta nie może być sprzeczna wewnętrznie, wiedza osiągnięta w jednej dziedzinie powinna uzupełniać to, co wiemy we wszystkich pozostałych dziedzinach. Przyjęcie takiej uniwersalnej podstawy zwiększa zaufanie do własnej dyscypliny z zakresu nauk przyrodniczych, społecznych, filozofii, literatury, teologii, itp. W praktyce oznacza to, że zachowując zaufanie do ścisłych kryteriów prawdy dla własnej dyscypliny, otwieramy się na wartości prawdy wyników uzyskanych w innych dziedzinach. Taka akceptacja nie może być tylko bierna, musi być czynna w tym sensie, że łączy inne wyniki z wynikami naszej dyscypliny. Oczywiście, nie oznacza to braku konfliktów, czy nawet sprzeczności między poszczególnymi dyscyplinami. Jednak jeśli ktoś naprawdę akceptuje uniwersalną podstawę, o której wspominamy powyżej, wówczas takie konflikty i sprzeczności muszą być dostrzegane jako tymczasowe i pozorne. Mogą one być bodźcem do dalszego rozwoju wiedzy, ponieważ próba rozwiązania rozbieżności niewątpliwie doprowadzi do bogatszego i zunifikowanego zrozumienia.

Powyższa dyskusja odnosi się zwłaszcza do fundamentalnych i ostatecznych pytań w kosmologii. Jak powstał Wszechświat? Czy Wszechświat jest skończony w przestrzeni i czasie? Czy nasza cywilizacja jest wyjątkowa we Wszechświecie? Czy istnienie istot inteligentnych ma znaczenie dla zrozumienia Wszechświata jako całości? Czy nasza wiedza o Bogu zależy od naszego zrozumienia Wszechświata? Istnieje bardzo silny dowód, że uniwersalna podstawa zrozumienia jest bardzo wyraźnym bodźcem dążenia człowieka do zrozumienia sensu. Widać to bardzo dobrze w zamierzchłej przeszłości człowieka, gdy nasi przodkowie, nawet przy pomocy bardzo prymitywnych zbiorów danych, próbowali znaleźć sens fizycznego Wszechświata, jak również wydarzeń w ich życiu osobistym i całej społeczności.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama