To nie było grzeczne lądowanie

Dokładnie 40 lat temu człowiek postawił nogę na Księżycu. Dzisiaj, analizując na chłodno misję Apollo 11, można stwierdzić, że albo to była komedia pomyłek, albo cud boski, że nie doszło do tragedii. .:::::.

Lądowanie

Najbliżej katastrofy było w czasie lądowania. Okazało się, że załoga zapomniała wyłączyć radar krótkodystansowy (konieczny do dokowania lądownika z orbiterem) i dane, jakie z niego płynęły, kompletnie zatkały komputer główny. Ten, zamiast się zająć lądowaniem, co chwila się resetował. Lądowanie przeprowadzano więc ręcznie. Ilość paliwa była tak wyliczona, że gdyby wszystko trwało 25 sekund dłużej, lądownik nie byłby w stanie oderwać się od powierzchni Księżyca i dolecieć do orbitera. Procesor komputera centralnego misji miał mniejszą moc obliczeniową niż te, które dzisiaj montowane są w telefonach komórkowych.

Lądownik „pilotowany” przez Neila Armstronga osiadł na Księżycu tak delikatnie, że amortyzatory umieszczone w jego stopach nie złożyły się. W efekcie drabinka była o prawie metr wyżej, niż zakładano. Astronauci nie schodzili po drabince, tylko z niej zeskakiwali. Armstrong nie powinien był mówić, „to mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”. Mały krok w istocie był sporym susem. Zresztą słowa o krokach były wypowiedziane prawie 7 godzin po wylądowaniu na Księżycu. Zanim to się stało, astronautów czekało wykonanie całkiem sporej ilości pracy. Trzeba było rozstawić kamerę, która była kablem połączona z lądownikiem. W niskiej, księżycowej grawitacji, zwinięty na szpulę przewód wcale nie chciał leżeć na gruncie. Pętle były dla astronautów niebezpieczne, bo ci zakuci w kombinezony nie widzieli, co mają pod nogami. W nagranych rozmowach pomiędzy Armstrongiem i Aldrinem można w pewnym momencie usłyszeć okrzyk: „Neil, uważaj na kabel !”. To były jedne z pierwszych słów wypowiedzianych przez człowieka na Księżycu.

Pobyt

Pierwszy na Księżycu nogę postawił Armstrong, ale to Aldrin przejdzie do historii jako pierwszy człowiek, który na obcym globie… się wysikał. Oczywiście do pojemnika w skafandrze. Zresztą po wykonanej misji, już we wnętrzu lądownika, w czasie zdejmowania niewygodnych kombinezonów Aldrin złamał włącznik silników startowych. Gdyby nie to, że udało się go przełączyć długopisem, astronauci utknęliby na Srebrnym Globie na zawsze. W czasie pierwszej misji ludzie na Księżycu przebywali ponad 21 godzin. Bynajmniej się nie nudzili. Nie mogło być żadnego opóźnienia. Zaplanowane było dosłownie wszystko. Neil Armstrong ma tylko 5 zdjęć z pobytu na Księżycu. Aldrin ma ich całe mnóstwo. W czasie gdy fotografowany miał być Armstrong, do astronautów „zadzwonił” prezydent Nixon. Później nie było już okazji, by do sesji fotograficznej wrócić.

Jednym z najtrudniejszych zadań okazało się umieszczenie na Księżycu… amerykańskiej flagi. Ta czynność nie była na Ziemi ćwiczona, bo do ostatniej chwili prawnicy i politycy zastanawiali się, czy Ameryka może na neutralnym i niczyim Księżycu umieszczać swój sztandar. Ostatecznie postanowiono to zrobić. Źle oceniono jednak strukturę gruntu. W NASA uważano, że powierzchnia Księżyca jest pulchna jak powierzchnia piaszczystej pustyni. Tymczasem po wylądowaniu okazało się, że pod cienką warstwą pyłu są lite skały. Astronauci namęczyli się, by sztandar w ogóle umieścić w pionie. Usypali nawet niewielki kopczyk. Mała grawitacja pomogła. Przynajmniej częściowo. W czasie startu lądownika podmuch z włączonych silników przewrócił stojak.

Powrót

Jedynym człowiekiem, który 20 lipca 1969 roku nie miał żadnych szans, żeby zobaczyć transmisję lądowania na Księżycu, był znajdujący się w orbitującym Księżyc statku Michael Collins, trzeci astronauta misji Apollo 11. W czasie gdy jego dwóch towarzyszy chodziło po powierzchni Księżyca, Collins 30 razy go okrążył.

 

 

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja