Historia brązowego konia

Do tej pory uważano, że Rzymianie na terenie zwanym przez siebie Germania Magna nie zdążyli się zadomowić. Jednak badania archeologiczne w Waldgirmes, a w szczególności wydobyte niedawno fragmenty posągu z brązu, zdają się temu przeczyć. .:::::.

Reklama


Od 1993 roku archeolodzy przetrząsają ruiny dawnego miasta rzymskiego, Waldgirmes, znajdującego się na terenie obecnych Niemiec, a dokładniej w Hesji, 40 km na północ od Frankfurtu. I choć rzymska nazwa miasta pozostaje wciąż nieznana, wykopaliska regularnie przynoszą ważne odkrycia. I tak 20 sierpnia naukowcy wydobyli ze studni liczącej jedenaście metrów głębokości kolejne dwa fragmenty imponującego posągu odlanego z brązu. Pierwotnie musiał przedstawiać naturalnych rozmiarów jeźdźca na koniu; tym razem odnaleziono jedną ze stóp mężczyzny (obutą w senatorski sandał) oraz głowę jego wierzchowca. Ta ostatnia mierzy 50 cm długości, waży 25 kilogramów i jest zdecydowanie najlepiej zachowana spośród wszystkich fragmentów. Nie dość, że przetrwała w całości, to bez problemu możemy dostrzec nawet takie szczegóły, jak przymocowany do jednego z rzemieni uzdy medalion przedstawiający Marsa, rzymskiego boga wojny, czy też pokrywająca posąg warstwa złota. Friedrich Lüth z Niemieckiego Instytutu Archeologicznego podczas prezentacji odkrycia na konferencji prasowej zaliczył odnalezioną głowę do grona najlepiej zachowanych rzymskich figur z brązu. Jak tłumaczył dalej, jakość produkcji i kunszt pracy artystycznej każe przypuszczać, że pomnik został odlany w Italii, musiał więc na swej drodze do Waldgirmes pokonać Alpy. Z kolei kamień, z którego wykonano postument, wydaje się pochodzić z kamieniołomu oddalonego o 300 km od miasteczka.

Co drzewa widziały 2000 lat temu

Archeolodzy sądzą, że statua przedstawiała Oktawiana Augusta, pierwszego cesarza rzymskiego, panującego pomiędzy 27 r. p.n.e. a 14 r. n.e. Przypuszczenia te potwierdzają wyniki badań dendrochronologicznych, jakim poddano drewniane wzmocnienia ścian studni. Układ słojów tamtejszych belek porównano ze specjalnymi skalami, opracowanymi na podstawie przyrostu drzew nadal rosnących. W zależności bowiem od tego, czy w danym roku warunki klimatyczne sprzyjają wzrostowi drzewa danego gatunku czy nie, jego słoje są szersze lub węższe. Porównując dużą ilość próbek danego gatunku z danego obszaru, naukowcy opracowują specjalne skale dendrochronologiczne, które następnie umożliwiają bardzo dokładne określenie wieku znalezisk archeologicznych. W naszym przypadku badania wskazały na 9 rok przed Chrystusem, czyli właśnie czasy panowania cesarza Augusta.

Ale dlaczego roztrzaskany posąg znalazł się na dnie studni datowanej na czas, kiedy Rzymianie w najlepsze zamieszkiwali tamte tereny? Najprawdopodobniej trafił do niej dopiero w 9 roku n.e., rozbity przez samych legionistów. W tym roku bowiem doszło do sławnej bitwy w Lesie Teutoburskim, w której plemiona germańskie pod wodzą Arminiusza wciągnęły w leśną zasadzkę i doszczętnie rozgromiły trzy legiony rzymskie dowodzone przez Publiusza Kwinktyliusza Warusa. Z prawie trzydziestu tysięcy ludzi ocalało kilkunastu, a sam Warus popełnił samobójstwo. Ta sromotna klęska zmusiła Rzymian do wycofania się z terenów leżących na wschód od Renu, w tym również z Waldgirmes. A ponieważ zarówno ucieczka z tak wielki posągiem, jak i pozostawienie go na łup „barbarzyńców”, nie wchodziły w grę, legioniści postanowili go rozbić. Natomiast głowę wierzchowca prawdopodobnie złożyli rytualnie w studni, dzięki czemu zachowała się w takim stanie, w jakim wydobyli ją teraz archeolodzy.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama