Wirtualne organy

Czy wynalazek z pogranicza akustyki i informatyki może pomóc w ratowaniu muzycznego dziedzictwa?

Reklama

Sfatygowane klawiatury, połamane włączniki rejestrowe, podniszczone drewno – tak jeszcze całkiem niedawno wyglądały zdewastowane przez wichry organy w zabytkowym kościele w Burzeninie, niewielkiej miejscowości koło Sieradza. Dziś instrument jest w pełni sprawny i zostało w nim uruchomione specjalne nagłośnienie. Wszystko to okazało się możliwe dzięki zainstalowaniu w kontuarze nowoczesnego systemu – pierwszych w Polsce wirtualnych organów piszczałkowych Magnus.

Ucho nie odróżni

– Nie chodzi tu o syntezator, który gra „jak” organy – zastrzega się konstruktor Ziemowit Brodzikowski. – Nasze przedsięwzięcie polega na dokładnym odtworzeniu brzmienia każdej piszczałki. Słychać wszystkie szumy, stuki mechanizmu, do tego stopnia, że ludzkie ucho nie odróżni, czy to grają wirtualne organy, czy też historyczny instrument.

 

Brodzikowskiego niektórzy znają z hip-hopowej Grupy Operacyjnej, która wsławiła się m.in. atakowaniem w tekstach PZPN i Dody (ta ostatnia wytoczyła jednemu z członków zespołu proces). Mało kto wie, że wielką pasją hip-hopowca jest właśnie muzyka organowa. Ukończył szkołę muzyczną w klasie organów, a studiował akustykę na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. To tu właśnie zetknął się po raz pierwszy z teorią emulacji instrumentów w pamięci komputera. Dowiedział się, że dzięki systemowi Hauptwerk można stworzyć cyfrową kopię konkretnego instrumentu, która odtwarza wszystkie jego właściwości fizyczne, odcienie, a nawet wady konstrukcyjne!

– Jestem maniakiem takich rozwiązań z pogranicza akustyki i informatyki, dlatego zapaliłem się do tej idei – opowiada konstruktor. – W 2006 r. zacząłem budować wirtualne organy. Nie było to działanie zarobkowe, robiłem to dla siebie. Cztery lata później miałem gotowy prototyp. Opublikowałem moje wyniki na forach internetowych i… odebrałem telefon z Burzenina.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Kriss
    04.02.2013 21:27
    Ja wam powiem ze to wszystko jedna wielka ściema że nie powiem wręcz oszustwo. Wciskają kity niektórym proboszczom a ci sie na to łapią. Wydać 90 tyś na taki szmelc !!! Przeciez to co oni robia nie jest warte więcej niz max 20 tys zł. Każdy może cos takiego sobie wykonac w garażu dwie klawiatury midi,komputer,wzmacniacz kolumny no i kiepsko wystrugany kontuar na którym łatwiej jest sie skaleczyc niż zagrac. Jezeli nie stac juz Parafii na instrument tradycyjny to lepiej kupic z wyższej półki instrument cyfrowy jakiegos dobrego producenta z długim okresem gwarancji. Ta pseudo firma za parę lat sie pozwija a po nich zostanie kupa złomu która jak przyjdzie jakis inny organista niż ten który na tym gra to nawet nie będzie wiedział jak to załączyć.
  • mg
    16.03.2013 22:05
    Jako Intonator organów Piszczałkowych , nie ma szans żeby głośniki podrobiły prawdziwe brzmienie ,nawet najlepiej nagrany instrument i odtworzony na najlepszym sprzęcie ,słychać różnice w brzmieniu , że czegoś w tym brakuje i koniec .
  • łukasz
    29.05.2013 20:19
    do mg. a czy słyszał pan kiedyś te organy? jeśli nie to zachęcam do posłuchania chociaż fragmentów nagrań tych instrumentów które oferuje Hauptwerk ( na nim to opiera się Pan Brodzikowski ) w internecie i na youtube jest tego pełno w wykonaniu organistów przede wszystkim niderlandzkich.
  • obserwator
    24.06.2013 11:06
    To co się dzieje w Polsce w temacie muzyki kościelnej, jest jakimś monstrualnym skandalem.
    W kościołach, do których dużo ludzi przychodzi na nabożeństwa, serwuje się antysztukę muzyczną: albo za kontuarem, keyboardem, czy czym tam jeszcze siedzi osoba, która nie ma pojęcia o niczym związanym z muzyką i do tego "animuje" kilkaset osób do śpiewu... jakiego śpiewu? Dziesiątki lat utrwalane jest byle jakie śpiewanie...

    Do tego na dokładkę katastrofa z elektronicznymi surogatami organów, czyli instrumentów, które powinny tym kilkuset osobom podczas nabożeństw akompaniować.

    SKANDAL!

    Takie praktyki obrócą się przeciw samemu Kościołowi.
    Gdzie brak kultury, zaczyna się chałtura.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama