Świat zhakowany

Hakera nie da się powstrzymać. Może się włamać do każdego komputera i zrobić z nim, co mu się tylko podoba. A co z samochodami, lodówkami, telewizorami? W nich też są procesory. Do nich także można się włamać?

Reklama

Najkrótsza odpowiedź brzmi: tak, można. Nie ma sensu nikogo przekonywać, że haker – jeżeli tylko chce – może się włamać do każdego komputera. Wiadomo. Nawet te komputery, które nie są podłączone do sieci, nawet te szczególnie chronione, wcale nie są bezpieczne. I do takiego stanu rzeczy jesteśmy przyzwyczajeni. Nie jest też tajemnicą, że haker albo wirus może się dobrać do telefonu komórkowego. Dzisiaj komórka to w zasadzie komputer z niewielkim wyświetlaczem. Zresztą wirusy komputerowe i hakerzy są w pewnym sensie ze sobą związani. Hakerzy bardzo często wykorzystują wirusy do kradzieży danych, do otwierania „drzwi” komputera od środka, do sprawdzenia, jak komputer czy system komputerowy są zabezpieczone. W końcu wirusy mogą być wykorzystane do przejęcia kontroli nad komputerem. A wtedy to, czego chce użytkownik, jest mało ważne, komputer słucha swojego nowego pana.

Widzę cię!
Z opisanymi wyżej sytuacjami właściciele komputerów pewnie nieraz się spotkali. Tyle tylko że tak jak jeszcze kilka lat temu jedynymi urządzeniami w domu wyposażonymi w procesor i działającymi dzięki napisanemu oprogramowaniu były komputery i telefony, tak dzisiaj ilość sprzętu, do którego można się włamać, jest całkiem spora.

Jednym z najczęściej używanych sprzętów domowych jest telewizor. Do niedawna nie było wątpliwości co do wykorzystania tego urządzenia. Na ekranie wyświetlane były filmy czy programy, które nadawane były przez stację telewizyjną. Ale dzisiaj telewizor służy do wielu czynności. Jest centrum domowej rozrywki. W tzw. inteligentnych domach jest panelem do sterowania wszystkimi urządzeniami. Na jego ekranie można oczywiście oglądać filmy, ale niekoniecznie te, które w danym momencie nadaje stacja telewizyjna. Telewizor ma swój własny twardy dysk, z którego można sobie coś – jak książkę z biblioteczki – po prostu wyciągnąć. Albo ściągnąć z sieci. Nowoczesny telewizor – dzięki zainstalowanej kamerze – może służyć też jako komunikator albo urządzenie umożliwiające wirtualne spotkania, telekonferencje. Do takiego urządzenia, które tylko w niewielkim stopniu jest telewizorem w rozumieniu tego słowa sprzed kilku lat, można się jednak włamać. To umożliwi dostęp do wszystkich połączonych w sieć urządzeń znajdujących się w domu, a także korzystanie z kamery. W skrócie, przez zainstalowaną w telewizorze kamerę można zdalnie obserwować, co dzieje się w domu. To daje np. złodziejowi możliwość oceny wartości znajdujących się w mieszkaniu sprzętów albo możliwość sprawdzenia, czy w mieszkaniu ktoś się znajduje. Po publikacji w amerykańskiej stacji telewizyjnej CNN reportażu, w którym haker zdalnie włamał się do telewizora nowej generacji i podglądał, co dzieje się przed nim, jeden z gigantów elektronicznych zalecił swoim klientom... przyklejanie samoprzylepnej taśmy na obiektyw kamery. Widać specjaliści od PR uznali, że zapewnienia o bezpieczeństwie sprzętu byłyby niewiarygodne.

Mogę cię zabić!

Po co w telewizorach kamera, procesory, twardy dysk i podłączenie do internetu? Dla wygody konsumentów. Przecież nikt nie budowałby telewizorów nowej generacji, gdyby nie było na nie popytu. Podobnie jest z samochodami. Klienci narzekają, że auta coraz częściej się psują, że coraz więcej w nich elementów, które mogą ulec awarii... ale równocześnie kupują te, które mają już nie tylko jedną klimatyzację, ale dwie osobne – dla kierowcy i pasażera (na wypadek gdyby mężowi było za ciepło, a żonie za zimno), system radarowy niemal jak w samolocie (pomagający w uniknięciu kolizji) i już nie kilka, tylko kilkanaście poduszek powietrznych. Te ostatnie przynajmniej poprawiają bezpieczeństwo. W samochodzie jest system, który nie dopuszcza do blokowania się kół (ABS) i kilka systemów, które kontrolują trakcję, nie dopuszczają do buksowania na piasku albo w śniegu. Coraz częściej montuje się także systemy wprost ostrzegające kierowcę, gdy robi coś niezgodnego z regułami. Gdy zaczyna przysypiać (wiotczeje mu ciało), odpowiedni mechanizm szarpie pasami. Gdy na poboczu stoi znak ograniczenia prędkości, a kierowca jedzie szybciej, odpowiedni system upomni go, że łamie przepisy. Tym wszystkim musi zarządzać komputer. No właśnie. Komputer. W czasie odbywającej się w Las Vegas (USA) konferencji DEF CON dwóch hakerów pokazało, jak zdalnie można przejąć kontrolę nad jadącym drogą samochodem.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • somone else
    28.08.2013 13:38
    Dalej sobie mylcie hakerów z cyberprzestępcami.
    Jak chcecie demonizować naukowców, zacznijcie potępiać bawienie się w Pana Boga przez inżynierię euge... tfu, genetyczną. ProTip: nie każdy ślusarz to złodziej. Poza tym, owych "włamań" może dokonać średnio rozwinięta małpa (umiejąca wyłącznie czytać) z dostępem do internetu, bo wszystko jest gotowe.
    Pozdrawiam
  • mrj
    20.09.2013 12:13
    W cenie będą samochody bez tych unowocześnień.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama