Cyberatak zabolał

Korea Północna ośmieszyła USA, atakując serwery jednej z najbardziej znanych wytwórni filmowych. Zabolało, tak jak boli ukąszenie pszczoły. Nie zabija, ale boli.

Reklama

Cała sprawa mogłaby wyglądać na prowokację albo dobrze zaplanowaną akcję reklamową. Hollywoodzka wytwórnia Sony Pictures wyprodukowała komedię o spisku i zamachu na życie północnokoreańskiego dyktatora Kim Dzong Una. Pod koniec grudnia minionego roku film „The Interview” miał wejść na ekrany amerykańskich kin. I gdy do jego premiery liczono już dni, nagle Sony Pictures oświadczył, że projekcji nie będzie.

Hakerzy szaleją

Powodem odwołania był atak na serwery wytwórni oraz groźby adresowane do niej samej, ale także kin, które „The Interview” miały wyświetlać. Cyberprzestępcy z grupy o nazwie Strażnicy Pokoju mieli nawet grozić atakami porównywalnymi z tymi, które zdarzyły się 11 września 2001 roku, jeśli film wejdzie na ekrany. Strażnicy Pokoju to grupa, która jest jednoznacznie kojarzona z komunistycznym reżimem z Korei Północnej. Trzeba przyznać, że są naprawdę nieźli. Z serwerów wytwórni skradli informacje o numerach ubezpieczeń społecznych pracowników, szczegóły kontraktów z aktorami, nie tylko tymi, którzy grali w „The Interview”. Najbardziej musiało jednak zaboleć wytwórnię filmową to, że hakerzy ukradli zrobione już filmy, które czekały na swoje premiery. Niektóre z tych filmów umieścili zresztą w sieci. Sony wpadło w panikę. Wstrzymało premierę komedii o Kim Dzong Unie, a niektóre kina odmówiły jego projekcji.

W sprawie wypowiedziało się wielu ważnych ludzi, w tym sam prezydent USA. Skrytykował w żołnierskich słowach wytwórnię Sony za to, że poddała się presji. Pewnie gdyby hakerzy wykradli tylko dane i filmy, niewielu polityków tym faktem by się przejęło. Tym razem jednak zareagowali, bo atak uderzył w dość czułe miejsce. W wolność słowa i opinii. W amerykańskiej konstytucji wolność słowa zajmuje szczególne miejsce, a tymczasem jedna z największych wytwórni filmowych z powodu grupy hakerów wprowadza coś w rodzaju cenzury. Hakerów, którzy pochodzą z kraju, w którym wolności słowa nie ma w ogóle, a za samo podejrzenie bycia nieprawomyślnym można z całą rodziną wylądować w obozie koncentracyjnym. Tak więc prezydent Obama skrytykował Sony, przypomniał o wolności słowa w USA i dodał, że Stany Zjednoczone odpowiedzą Korei za ten atak. Odpowiedzą „proporcjonalnie” i w sposób, jaki uznają za odpowiedni.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama