Barbarzyńcy z Peszawaru

Pakistańscy talibowie, choć uważają się za gorliwych wyznawców islamu, udowodnili, że nie istnieją dla nich żadne świętości.

Reklama

Ponad miesiąc temu, w okrutnym ataku na szkołę w Peszawarze z zimną krwią zastrzelili 141 osób, w zdecydowanej większości niewinne dzieci. Atak nastąpił w 1,5-milionowym mieście położonym 120 km od stolicy kraju Islamabadu. W godzinach porannych przed bramą jednej z miejscowych szkół eksplodował samochód. Na miejsce przybyli strażnicy szkoły. Wybuch okazał się podstępem. W tym czasie na teren opuszczonej przez ochronę placówki wdarło się siedmiu talibów, którzy zaczęli strzelać do bezbronnych uczniów, głównie w wieku 12–16 lat. Przerażająca masakra, która wstrząsnęła całym światem, przyniosła 141 ofiar, z czego aż 132 to dzieci.

Masakra bezbronnych

Uzbrojeni po zęby zamachowcy przybyli z jasnym planem zabicia jak największej liczby osób. Nie przedstawili żądań, nie próbowali negocjować. Mieli za to przy sobie arsenał, który starczyłby „na cztery dni oblężenia”. Zabili tyle dzieci, ile udało się do momentu przybycia wojska, po czym sześciu z nich zdążyło się jeszcze wysadzić w powietrze. Przedstawiciele pakistańskiego wojska po krótkim oblężeniu zastrzelili ostatniego z morderców. To z pewnością jeden z najokrutniejszych zamachów współczesnych czasów. Już od dawna nikt nie dopuścił się tak haniebnego czynu na taką skalę. Jak zauważyły zagraniczne media, nawet masakra w szkole w Biesłanie nie była przeprowadzona z podobną premedytacją, bo wówczas dzieci zostały wzięte w niewolę jako zakładnicy. Pakistańscy talibowie od razu wzięli na siebie odpowiedzialność za ten czyn. Opublikowali w sieci zdjęcia morderców-samobójców, nazywając ich „męczennikami”. Do szkoły uczęszczało wiele dzieci żołnierzy, którzy prowadzą militarną operację przeciw talibom w graniczących z Afganistanem prowincjach. Rzecznik terrorystów Muhammad Khurasani stwierdził: „Nasza wspólnota zdecydowała się zaatakować wrogów islamu w ich domach, aby poczuli ból straty swych dzieci”. Dodał, że zabici uczniowie mogliby w przyszłości „podążyć ścieżką swych ojców oraz braci i wziąć udział w walce przeciwko nam”. Zbrodnia była tak szokująca, że odcięli się od niej nawet afgańscy talibowie, którzy złożyli kondolencje rodzicom ofiar.

Okrutni i radykalni

Korzeni obecnej zbrodniczej działalności pakistańskich talibów należy szukać jeszcze na przełomie lat 70. i 80. XX wieku, gdy rozpoczęła się radziecka inwazja w Afganistanie. Zradykalizowała ona muzułmańskich Pasztunów, którzy w realiach zimnej wojny zostali uzbrojeni i dofinansowani przez Amerykanów. Po wycofaniu się ZSRR w Afganistanie zapanowały chaos i bezprawie. W atmosferze pragnienia powrotu do porządku opartego na religii w 1994 r. w afgańskim mieście Kandahar zawiązała się radykalna grupa uczniów szkoły koranicznej, dowodzonych przez Mułłę Omara (w języku pasztuńskim słowo „talib” oznacza właśnie „student”). Błyskawicznie zyskali oni licznych zwolenników i już w 1996 r. zdobyli stolicę Kabul. Kres ich rządom przyniosła amerykańska interwencja w 2001 roku. W Pakistanie talibowie również zdobyli silne wpływy, przede wszystkim w pasztuńskich prowincjach na granicy z Afganistanem: Chajber Pasztunchwa oraz w Północnym i Południowym Waziristanie, obecnie połączonymi w tzw. Terytoria Plemienne Administrowane Federalnie. Słabość władz w Islamabadzie oraz położenie w wysokich górach, odizolowanych od reszty kraju, sprawiło, że pakistańscy talibowie de facto wywalczyli niemal całkowitą niezależność od reszty kraju, sami sprawują sądy i pilnują porządku.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama