Słownik wyrazów obcych

Najpierw dziecko nic nie mówi. Potem wydaje dźwięki, które rozumieją tylko rodzice. W końcu pojawiają się pierwsze słowa. I nawet nie wiadomo, kiedy z niemowy robi się gaduła. Badacze z Uniwersytetu Jagiellońskiego postanowili zbadać język dwulatków.

Reklama

Fachowcy twierdzą, że ścisłe porównywanie dzieci nie ma sensu. Każde jest inne. Ma inny charakter i inne potrzeby. Potwierdzam. Jestem ojcem bliźniąt. Pokusa, by – jeszcze przed urodzeniem – porównywać Janka i Zuzię, była bardzo silna. A to przecież dwoje różnych dzieci. Jedne rzeczy szybciej robił Janek, inne Zuzia. I tak jest do dzisiaj, choć kilka dni temu skończyły 12 lat. Ciągle staram się pamiętać, że każde z nich jest inne.

Koszmarny polski

W pierwszych miesiącach życia w zasadzie jedynym dźwiękiem wydawanym przez dziecko jest płacz. Pojawia się nie tylko wtedy, gdy coś boli. Przede wszystkim wtedy, gdy coś trzeba zakomunikować. Gdy dziecko ma kilka miesięcy, zaczyna się najpierw tzw. głużenie, a po kolejnych kilku miesiącach gaworzenie, czyli „mówienie” sylabami. Pierwsze proste wyrazy, takie jak mama, baba, tata, pojawiają się, gdy dziecko ma około roku, ale czasami (szczególnie u chłopców), gdy ma 1,5 roku. Pierwsze zdania, często dwu-, trzywyrazowe, wypowiadane są w wieku około 2 lat. Zasób słów dziecka pomiędzy 2. a 3. rokiem życia to od kilkudziesięciu do kilkuset wyrazów. Jakie to są słowa? Jak są używane? Od czego zależy ich liczba i czy jest ona uzależniona od kraju, w którym dziecko się wychowuje? Te wszystkie parametry postanowili przeanalizować naukowcy z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Tego typu badania były przeprowadzone w Polsce po raz pierwszy. Co bardzo ważne, były one częścią dużego, międzynarodowego projektu badawczego. Dzięki niemu wyniki polskich dwulatków można było bez trudu porównać z wynikami dzieci żyjących w innych krajach.

Naukowcy badali dzieci pomiędzy 18. a 35. miesiącem życia. Rodzicom rozdano specjalne karty z kilkuset słowami, które zwykle pojawiają się w słowniku dwulatka. Gdy tylko dane słowo spontanicznie pojawiało się w ustach dziecka, rodzic zaznaczał je w kwestionariuszu. W ten sposób powstała lista słów. Co z tego rejestru wynika? Przede wszystkim to, że dzieci chętniej wypowiadają rzeczowniki. U dwulatków ta część mowy to 65 proc. całego słownika.

Wniosek numer dwa jest taki, że dziewczynki w wieku 2 lat miały znacznie bogatszy słownik niż chłopcy. To nie jest zaskakujące. Powszechnie wiadomo, że chłopcy rozwijają się wolniej. Chociaż tutaj – przy okazji badań – okazało się, że jednym z powodów szybszego rozwoju dziewczynek może być to, że rodzice i opiekunowie do dziewczynek dużo częściej zwracają się pełnymi zdaniami, podczas gdy do chłopców kierowali proste i krótkie (chciałoby się powiedzieć: żołnierskie) komunikaty.

Trzeci wniosek jest taki, że słownik polskich dzieci jest „znacząco” uboższy niż ich rówieśników zza oceanu. Ta różnica nie wynika jednak absolutnie z mniejszej sprawności intelektualnej, tylko raczej ze stopnia trudności języka. Polski pod względem wymowy jest dla dziecka koszmarny, podczas gdy angielski, szczególnie jeśli chodzi o proste słowa, jest łatwy.

Czy warto pomóc?

Po dokładnej analizie wyników okazało się, że 18 proc. polskich dwulatków w swoim słowniku ma mniej niż 50 słów. Blisko jedna czwarta badanych spontanicznie używała od 50 do 100 słów, a około 15 proc. od 100 do 150 wyrazów. Powyżej 250 słów stosowało około 16 proc. polskich dwulatków (i około 28 proc. ich amerykańskich rówieśników). Gdy badano częstotliwość używania poszczególnych słów, okazywało się – co dość oczywiste – że są pewne wyrazy, które funkcjonują w słowniku praktycznie każdego dwulatka. W ten sposób powstała lista najczęściej używanych słów, a wśród nich „mama”, „tata” i „jajko”. 23 polskie słowa znalazły się w słownikach 75 proc. polskich dzieci. W tym samym odsetku Amerykanów były 54 słowa. Uśredniając: polski dwulatek używa 133 słów, ale 70 proc. badanych dzieci znajduje się w przedziale od 43 do 223 wypowiadanych wyrazów. Już po tych liczbach widać, że zróżnicowanie wśród dzieci w tym samym wieku jest ogromne. Co warte podkreślenia, te różnice – zdaniem badaczy – w przypadku dwulatków nie powinny martwić rodziców. W tym wieku dziecko ma jeszcze prawo nie mówić prawie nic, choć zdarzają się takie, które będą spontanicznie używały kilkuset słów. Na tym etapie dużo ważniejsze jest, czy dziecko się rozwija, czyli czy zwiększa liczbę poznawanych wyrazów, czy w tym rozwoju się zatrzymało i cały czas porusza się tylko w zakresie, który miało już wcześniej.

Warto oczywiście na każdym etapie wspomagać rozwój dziecka. W praktyce oznacza to jak najczęstszy z nim kontakt. Mówienie pełnymi zdaniami. Opowiadanie, co się robi, co dziecko widzi itd. Warto tak postępować od urodzenia się dziecka, a nie dopiero od chwili, w której zacznie ono mówić. Przy okazji warto zaznaczyć, że mówienie do dziecka zdrobnieniami czy wymyślonymi słowami nie jest dobrym pomysłem. Tak samo jak seplenienie i udawanie dziecięcego sposobu mówienia. Dziecko ma się uczyć normalnych wyrazów, a nie tych wymyślonych przez dorosłych. Eksperci zwracają uwagę, że zbyt długie używanie smoczka opóźnia rozwój mowy u dzieci. Nie powinno się używać smoczka po 1. roku życia. Na kondycję aparatu mowy wpływ ma nawet to, co dziecko je i w jakiej konsystencji. Papki powinny być dzieciom podawane jak najkrócej. Gdy tylko można, warto dziecku podawać jedzenie w kawałkach, które wymagają pogryzienia.

O co tyle hałasu?

Aby ośmielić dziecko do mówienia, warto organizować zabawy polegające na powtarzaniu wyrazów lub całych zdań. Ogromny wpływ na zakres używanych przez dziecko słów ma kontakt ze starszymi, bardziej rozgadanymi dziećmi. Ponadto czytanie bajek, (wspólne) śpiewanie piosenek i recytowanie wierszyków. To bardzo pomaga. Co przeszkadza? Wspomniane już wyżej zdrabnianie i seplenienie. Ale także ciągłe poprawianie dziecka, by mówiło poprawnie. To jest nauka! W czasie nauki nie ma ludzi, którzy nie popełniają błędów. Ciągłe poprawianie zniechęci dziecko do mówienia.

Bardziej rozgadane pociechy szybciej łapią kontakt z rówieśnikami i mają w grupie pewniejszą pozycję. Ponadto w przypadku nauki mówienia mamy do czynienia z typowym efektem kuli śniegowej. Im więcej słów dziecko potrafi wymówić, tym szybciej uczy się kolejnych. Z praktycznego punktu widzenia mówiące dużo dziecko jest dla rodzica lepszym partnerem. Łatwiej z takim małym człowiekiem się dogadać. Łatwiej uzyskać od niego informacje np. o dolegliwościach, stresach czy problemach.

W przeprowadzonym na Uniwersytecie Jagiellońskim badaniu wzięło udział 200 dzieci, a wyniki analizy ich słownika porównano z wynikami 422 dzieci z USA. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama