Gwiazda Betlejemska - rozwiązanie tajemnicy?

Dokładna lektura nie tylko samej ewangelii, ale także starych kronik rzymskich, chińskich czy babilońskich i połączenie wydarzeń w nich opisanych z analizami czysto astronomicznymi może rozwiązać z dużym prawdopodobieństwem zagadkę Gwiazdy Betlejemskiej.

Reklama

"A oto gwiazda, którą ujrzeli na Wschodzie,
wskazywała im drogę,
a doszedłszy do miejsca,
gdzie było Dziecię zatrzymała się.
A ujrzawszy gwiazdę,
niezmiernie się uradowali".

Ewangelia św. Mateusza 2, 9-10


Czym byłyby Święta Bożego Narodzenia bez Gwiazdy Betlejemskiej? Trudno to sobie wyobrazić. Jest wszędzie; na bożonarodzeniowych stajenkach, na czubkach choinek świątecznych i na kartkach z życzeniami. Nie może jej zabraknąć w wystawach sklepów czy na ulicach jako jednego z najważniejszych symboli Świąt. Nawet kolacji wigilijnej nie można zacząć dopóki nie zaświeci pierwsza gwiazdka. To ona - wg świętego Mateusza - zaprowadziła Trzech Mędrców do maleńkiego Jezusa.

Według relacji Ewangelisty "gwiazda pojawiła się na wschodzie" i była oczekiwanym przez Mędrców ze Wschodu (czyli najprawdopodobniej z Persji) znakiem narodzenia się Króla Świata. O wydarzeniu nie wiedział najpewniej król Herod bo: "dokładnie dowiedział się od nich [mędrców] o czasie pojawienia się gwiazdy" i poprosił, żeby w drodze powrotnej o wszystkim co widzieli mu opowiedzieli. "A oto gwiazda, którą ujrzeli na wschodzie, wskazywała im drogę, a doszedłszy do miejsca, gdzie było dziecię zatrzymała się. A ujrzawszy gwiazdę, niezmiernie się uradowali". Czym była Gwiazda Betlejemska? Wymysłem autora chcącego nadać swojej opowieści aurę niezwykłości, a może święty Mateusz jedynie cytował zmyślone legendy? Przecież nie było go w czasie narodzin Chrystusa. Ewangelia św. Mateusza powstała około 50 roku naszej ery. Na dodatek nie ma oryginalnej jej wersji a tylko późniejsze tłumaczenia. To może stanowić poważny problem, bo w tamtych czasach tłumacze bardzo wiele dodawali lub odejmowali do tłumaczonych przez siebie tekstów. Mimo tego dokładna lektura nie tylko samej ewangelii, ale także starych kronik rzymskich, chińskich czy babilońskich i połączenie wydarzeń w nich opisanych z analizami czysto astronomicznymi może rozwiązać z dużym prawdopodobieństwem zagadkę Gwiazdy Betlejemskiej. Co więcej, można się pokusić z dokładnością nie tylko co do roku, ale także co do miesiąca określić, kiedy Chrystus się urodził.

Zjawisko astronomiczne, które można by uznać za Gwiazdę Betlejemską musi spełniać kilka warunków. Po pierwsze i chyba najbardziej oczywiste - musiało się wydarzyć w okresie w którym Jezus się urodził, lub nieco wcześniej. Musiało być dobrze widoczne na dosyć sporym obszarze i ostatni warunek: musiało być niecodzienne lub bardzo rzadkie.

Pierwszym, który zaczął pod tym kątem zastanawiać się czym była Gwiazda Betlejemska, był znakomity astronom, fizyk i matematyk Jan Kepler. Po przeprowadzeniu w początkach XVII w, raczej żmudnych obliczeń doszedł on do wniosku, że Trzej Królowie nie widzieli gwiazdy, tylko zjawisko, które w astronomii nazywane jest koniunkcją planet, czyli wzajemnym ich ustawieniem w czasie ruchu obrotowego dookoła Słońca w jednej linii (patrząc z Ziemi). Według Keplera narodziny Zbawiciela były poprzedzone koniunkcją Jowisza i Saturna na tle konstelacji Ryb. Do takich samych wniosków doszli po analizie starożytnych źródeł współcześni astronomowie. Co więcej, z obliczeń wynika, że koniunkcja Jowisza i Saturna nastąpiła w ciągu jednego roku aż trzy razy. To na tyle rzadki zbieg okoliczności, że nie może być mowy o pomyłce w obliczeniach. Po raz pierwszy zdarzyło się to 27 maja, po raz drugi 15 września, a trzeci raz 1 grudnia. Wynika z tego, że Jezus wcale nie urodził się w Boże Narodzenie, tylko raczej w środku roku. Jedyny szkopuł, że trzy koniunkcje nastąpiły... w 7 roku przed narodzeniem Chrystusa. Jak to wyjaśnić?

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama