Komputery się urywają

Drony to bezzałogowe samoloty, które potrafią obserwować, śledzić i zabijać wrogów. Właśnie okazało się, że amerykańskie drony opanował komputerowy wirus. Od kilku tygodni wojskowi nie potrafią sobie z nim poradzić.

Wfilmach science fiction działania wojenne są prowadzone na odległość. W wygodnych fotelach, tysiące kilometrów od linii frontu piloci sterują ultranowoczesnymi samolotami, a w sąsiednim pokoju inni prowadzą czołgi. Bezpieczni i wyluzowani bardziej przypominają graczy komputerowych niż wojskowych. W takich obrazach pojawiają się też roboty. Niektóre ich czynności inicjować musi człowiek, ale większość dzieje się sama. Maszyny można przecież tak zaprogramować, by same decydowały, same się domyślały i same – na podstawie własnych doświadczeń – się uczyły. Ten obraz wojny nie jest obrazem fikcyjnym. A przynajmniej nie w całości.

Samolot wie, co ma robić

Zdalne samoloty już dzisiaj służą w wielu armiach. O czołgach na razie nic nie słychać, ale roboty są wykorzystywane w niektórych armiach. Na razie nie noszą karabinów, a jeżeli już, to w skrzynkach. Na razie nikt się nie przyznał do używania robotów stricte na polu walki, ale już wojska inżynieryjne czy logistyka z pomocy maszyn korzystają. Najbardziej zrobotyzowane jest dzisiaj lotnictwo. Bezzałogowe samoloty są wykorzystywane głównie do zwiadu i obserwacji, ale coraz częściej wojskowi je uzbrajają. Buduje się coraz większe maszyny, które potrafią narobić coraz więcej szkód. Mogą one nie tylko namierzać cele, ale także je niszczyć. W połowie września bezzałogowy samolot ostrzelał konwój samochodów, w którym jechał jeden z najgroźniejszych terrorystów. Anwar al-Awlaki zginął na miejscu, a do całego wydarzenia doszło w Jemenie. W państwie, w którym nie ma ani baz wojskowych, ani wojsk USA. Są za to automatyczne urządzenia zabijające.

Bezzałogowe samoloty są pilotowane z baz znajdujących się tysiące kilometrów od sceny działań wojennych. Na przykład amerykańskimi dronami steruje się z bazy sił powietrznych w Nevadzie, niedaleko Las Vegas. Pilot takiego samolotu dostaje (przez łącze satelitarne) obraz w czasie rzeczywistym z kamery zainstalowanej w samolocie, a także pełne odczyty parametrów lotu. Czasami zdarza się jednak, że łączność się urywa, np. wtedy, gdy samolot lata pomiędzy budynkami w mieście albo w dolinach gór. Co wtedy się dzieje? Nic. Samolot wie, co ma robić. Z satelitą konsultuje swoje położenie, a gdy został zaprogramowany na zniszczenie konkretnego celu, nawet jeżeli nie ma łączności z bazą, potrafi wykonać zadanie i wrócić w miejsce, w którym ostatnio łączność się zerwała. Potrafi identyfikować budynki, samochody czy kolumny ludzi (wrogów). Jeżeli ma coś zniszczyć – jak to maszyna – nie zastanawia się. Robi to, co podpowiada mu program. A co, jeżeli program się zbuntuje?

Mury, które można przeskoczyć

Co za bzdury! Nie ma buntujących się programów. Może i nie ma, ale są programy, które mogą się modyfikować. Urządzenia, które mają cyfrowy mózg (procesor), wykonują zaprogramowane instrukcje. Dla każdego, kto ma komputer, to truizm. Ale też każdy, kto ma jakiekolwiek urządzenie cyfrowe, wie, że może ono zostać zawirusowane. Wirus to program komputerowy napisany po to, by uprzykrzyć życie właścicielowi urządzenia albo pozyskać z tego urządzenia cenne informacje. Wirusy mogą podkradać informacje, włamywać się do konta w banku obsługiwanego przez internet albo nawet nabijać ogromny rachunek za rozmowy telefoniczne, które nigdy nie miały miejsca.

Inwencja autorów wirusów nie ma żadnych granic, dlatego wokół szczególnie ważnych komputerów buduje się cyfrowe mury obronne. Banki, urzędy, wojsko – są szczególnie zabezpieczane. Tak samo zresztą komputery sterujące ruchem (np. na lotniskach), siecią energetyczną czy wodociągową. Mały złośliwy wirus może bowiem mocno utrudnić życie, a w niektórych przypadkach może być dla życia zagrożeniem. I w tym momencie warto zadać pytanie, czy zabezpieczenia kluczowych komputerów są odpowiednie. Czy mimo tych zabezpieczeń możliwa jest ingerencja w oprogramowanie maszyn decydujących wprost albo pośrednio o życiu innych ludzi? Zamiast odpowiedzi dwa przykłady.

Robi się groźnie

Od kilku tygodni informatycy w bazie sił powietrznych USA w Nevadzie próbują usunąć wirusa, który zaatakował oprogramowanie dronów. Samoloty bezzałogowe używane w Afganistanie zostały czymś zainfekowane. – Wciąż go (wirusa) usuwamy, a on wciąż powraca – miał powiedzieć dziennikarzom informator z kręgów wojskowych. Nie wiadomo nie tylko, jak wirusa się pozbyć, ale także jak zdołał zainfekować system sterujący pracą bezzałogowych samolotów. Nie ustalono też, co dokładnie znaleziony wirus robi. Wygląda niegroźnie. Wydaje się, że jedynie przygląda się wszystkim procesom, które dzieją się w elektronicznym mózgu systemu, i skrupulatnie je rejestruje. Nawet gdyby tak było rzeczywiście, nawet gdyby wirus nie miał wpływu na to, co robią drony, jego tam w ogóle nie powinno być. Jest też scenariusz z serii czarnych i przerażających. Znaleziony wirus chciał wpływać na to, co robią drony. Dla przypomnienia. To maszyny, które potrafią na drugim końcu świata wyśledzić i zlikwidować cel. Byłoby niedobrze, gdyby nagle ich działanie zaczął kontrolować… nie wiadomo kto.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja