Co nas gryzie

Latem przekonywanie kogokolwiek, że owady są piękne i pożyteczne, jest z góry skazane na porażkę. Może zimą jest niewielka szansa na sukces. Ale nawet wtedy, gdy za oknem pada śnieg, komary, gzy i meszki należą chyba do najbardziej znienawidzonych zwierząt.

Długa zima i późne roztopy powodują, że w niektórych częściach Polski komarów jest więcej niż w zeszłym roku. W przyszłym roku będzie więc więcej ptaków i ryb. Ale nie o tym jest ten artykuł. Cykl rozwojowy komara jest nieodzownie związany ze zbiornikiem wody (najlepiej) stojącej. Niekoniecznie musi chodzić o jeziora. Niektórym gatunkom wystarczy wypełniona wodą puszka czy wyrzucona w trawę butelka. Komary szczególnie lubią brudną wodę, po to, by ich larwy miały się czym żywić. W krystalicznie czystej wodzie padłyby z głodu.

Zjadliwe samice

Dokuczliwość komarów to kwestia cichutkiego, choć trudnego do zniesienia brzęczenia i swędzenia. Przy czym od razu warto powiedzieć, że te wszystkie cechy, których latem serdecznie nienawidzimy, są reprezentowane przez samice. I kto tu jest słabą płcią? Samce komarów żywią się nektarem kwiatów, są duże i nie brzęczą podczas lotu. Samice z kolei żywią się krwią zwierząt stałocieplnych, w tym ludzi. Wyposażone w kłująco-ssący aparat gębowy przebijają skórę i wkłuwają się w niewielkie naczynia krwionośne, które znajdują się zaraz pod jej powierzchnią. Nie wysysają krwi, tylko czekają aż płynąca pod ciśnieniem krew sama wypełni ich żołądek.

Zanim krew zacznie jednak płynąć, do wnętrza rany komarzyca wpuszcza swoją ślinę, a wraz z nią substancje chemiczne, które przeciwdziałają krzepnięciu krwi. W ślinie komarów tropikalnych (takich, które w Polsce nie występują) znajdują się także mikroorganizmy, które mogą powodować choroby. Substancje chemiczne zawarte w ślinie komara (np. enzymy) – oprócz tego, że nie pozwalają krwi gęstnieć – podrażniają skórę. Właśnie dlatego miejsce ukłucia może bardzo długo swędzieć. Zresztą nie tylko ukąszenia komarów swędzą. Znacznie gorsze, choć znacznie mniejsze są meszki. Meszkowatych w Polsce jest około 50 gatunków. W porównaniu z komarami są malutkie. Ich wielkość nie przekracza zwykle 3–4 mm. Kłopot w tym, że atakują w dużych grupach. Tak jak u komarów, w cyklu rozwojowym meszek kluczowe znaczenie ma zbiornik wodny, ale w przeciwieństwie do komarów meszki wolą wodę płynącą, a nie stojącą. Samce żywią się nektarem kwiatów, a samice krwią. Meszki nie wkłuwają się w ciała swoich ofiar, ale rozcinają je tak jak chirurg skalpelem. Zanim z tak powstałej rany zacznie wypływać krew, samice meszek wpuszczają do niej ślinę. Meszki gryzą, bo krew ssaków jest dla nich źródłem białka, które jest niezbędne do złożenia jaj i... wyhodowania kolejnych pokoleń meszek. Meszki są aktywne w ciągu dnia, nawet wtedy gdy słońce jest wysoko na niebie (komary dają nam wtedy wytchnienie). Pojedynczego ugryzienia meszki możemy nie zauważyć, chyba że ktoś jest uczulony na substancje zawarte w ślinie tych owadów. W skrajnych przypadkach może wtedy nawet dojść do śmierci.

Małe, ale groźne

Meszki rzadko jednak atakują w pojedynkę. Gdy w upalny dzień znajdziemy się w lesie (cień) albo nad wodą (ochłodzenie), czyli tam, gdzie nas ciągnie, gdy żar leje się z nieba, możemy zostać pogryzieni przez cały ich rój. Obrzęk w okolicach ugryzienia może być duży. Mogą pojawić się nawet sporych rozmiarów swędzące bąble. Poza tym meszki, w przeciwieństwie do komarów, zostawiają w miejscu ukąszenia otwartą ranę. Więcej, samice meszkowatych wstrzykują w nią substancje, które spowalniają gojenie się ran. W czasie upału, w czasie kąpieli do organizmu ze środowiska z łatwością mogą się więc dostać drobnoustroje. Mogą one spowodować powstanie dużego stanu zapalnego, którego nie da się pozbyć bez antybiotyków. Do zakażenia może dojść szczególnie wtedy, gdy swędzące ugryzienie zaczniemy drapać. Pogryzione miejsca warto więc przemywać wodą utlenioną. W przypadku alergików zwykle wystarcza pić wapno, ale gdy obrzęk po ukąszeniu meszek jest duży, lepiej niezwłocznie udać się do lekarza. Każde kolejne ugryzienie może być bowiem groźniejsze. Niezależnie od tego, czy obrzęk jest duży, czy nie, dokuczliwe swędzenie łagodzi zimny okład. Podobnie powinno się postępować w przypadku ukąszeń tzw. końskiej muchy (jusznicy deszczowej). To duży owad z rodziny bąkowatych, który w Polsce występuje powszechnie. Jej ukąszenia są bolesne, a ich skutki mogą być niebezpieczne. Jeżeli po dobie od ukąszenia wciąż utrzymuje się opuchlizna i zaczerwienienie (szczególnie, gdy jest ono bolesne i rozpalone), koniecznie trzeba wybrać się do lekarza. Końska mucha to nie to samo co giez. Gzy są pasożytami wewnętrznymi zwierząt (żyją np. w ich drogach oddechowych), a w postaci dorosłej nie pobierają pokarmu w ogóle. Tak jak w przypadku opisywanych już tutaj owadów, samce jusznicy są roślinożerne i przyczyniają się do zapylania kwiatów. Samice są jednak krwiopijcami – bolesnymi i podstępnymi. W przeciwieństwie do komarów latają bezszelestnie i, co gorsza, w przeciwieństwie do wielu owadów nie używają substancji znieczulających w czasie kąsania. Dlaczego jedne owady stosują znieczulenie, a inne nie? Większość owadów gryzie swoje ofiary tylko raz, dlatego zależy im na tym, by w chwili ukąszenia być niezauważonym. Jusznica gryzie swoją ofiarę i odfruwa. Gdy zwierzę (zwykle końskie muchy gryzą zwierzęta) liże miejsce, gdzie nastąpiło bolesne ukąszenie, agresor gryzie je w inne, często bardziej dogodne dla niego miejsce. Jusznice są trudnym przeciwnikiem z jeszcze jednego punktu widzenia. Są bardzo... uparte. Komary czy meszki można przegonić. Końską muchę – by dała spokój – trzeba zabić. Odlatuje po to, by za chwilę zaatakować z innej strony. Taką ma strategię. A jeżeli już o zabijaniu mowa. Komara unieszkodliwia nawet lekkie uderzenie. Końska mucha jest bardzo odporna. Trzeba nieźle przyłożyć, by zabić... na śmierć.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.