Po co się uczyć?

Po to, żeby wiedzieć? A może po to, by decydować?

To oczywiste, że nie ma ludzi, którzy wiedzą wszystko, ale to nie znaczy, że powinniśmy pozwolić sobie na to, by nie wiedzieć nic. Nauka, gospodarka, prawo… Te dziedziny są tak wyspecjalizowane, że bycie ekspertem w jednej z nich wyklucza znajomość drugiej. Ale nie o to chodzi, by na wszystkim się znać. Chodzi o to, by nie dać się wyprowadzić na manowce. By potrafić zadać pytanie, by nie dać sobie wcisnąć kłamstwa.

W wyborach powszechnych wybieramy ludzi, którzy mają nas reprezentować i w naszym imieniu podejmować decyzje. Być może niebawem pojawią się systemy polityczne, w których to my wszyscy, dzięki technologiom cyfrowym, będziemy on-line podejmowali decyzje. Być może nie będą wtedy potrzebne ani Sejm, ani Senat. Ani rada gminy, ani rada powiatu. Wtedy będzie potrzebna władza wykonawcza, która będzie musiała wprowadzać w życie to, na co zdecydują się obywatele.

Czy pośrednio, czy bezpośrednio, wiedza obywateli przekłada się na rozwój całego kraju. To dotyczy każdego aspektu życia. Czy pozwolić na modyfikacje genetyczne roślin i zwierząt? Czy to może być dla nas groźne? A może przeciwnie, żywność zmodyfikowana jest zdrowsza? Biotechnologia i genetyka to bardzo skomplikowane dziedziny, ale podstawowe zasady, które nimi rządzą, powinniśmy poznać w szkole. Tyle tylko, że nie poznajemy. Podobnie jest z podstawami fizyki jądrowej. Elektrownia jądrowa to ogromna inwestycja. Warto za nią zapłacić. Nie chodzi o to, by wiedzieć, jak ją wybudować. Chodzi o to, by nie uwierzyć, kiedy ktoś mówi, że reaktor to to samo co bomba jądrowa, a dzieci mieszkające w jego okolicy umrą na raka.

Polska jest krajem, który w wielu dziedzinach jest zacofany i nie wykorzystuje swojego potencjału. To zacofanie, to marnotrawstwo, jest w dużej mierze spowodowane brakiem wiedzy, a konkretnie złym stanem edukacji. Tracimy wszyscy. Jak długo będziemy jeszcze tracić?

Brak wiedzy jest jak kamień przywiązany do nogi. Nie tylko w naukach ścisłych. Oburzające opinie np. na temat polskiego antysemityzmu, który podobno każdy z nas wyssał z mlekiem matki, także są po części wynikiem tego problemu. Nie potrafimy opowiadać swojej historii, bo jej nie znamy. Dlatego stwierdzenia o tym, że Polacy w czasie II wojny wymordowali więcej Żydów niż Niemcy, funkcjonują w przestrzeni tak samo dobrze jak to, że witamina C leczy raka. 

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| FELIETONY, NAUKA

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.