Budowlańcy mogą bezwiednie truć rodziny

Pracownicy budowlani są grupą zawodową, która szczególnie mocno naraża nieumyślne swoje rodziny na działanie wielu toksycznych metali - udowodnili naukowcy z Boston University School of Public Health.

Badacze poinformowali o tym na łamach "Environmental Research" (http://dx.doi.org/10.1016/j.envres.2022.112893).

Na wspomniany efekt ma wpływ szereg czynników związanych z pracą i domem, takich jak np. brak osobnej szafki roboczej czy brak miejsca do prania odzieży roboczej. Cząstki toksycznych metali, z którymi pracownicy stykają się na budowie, przenoszone są do ich gospodarstw domowych w znaczących stężeniach, oddziałując negatywnie na dzieci i innych członków rodziny.

Już wcześniej naukowcy z różnych instytucji podnosili ten problem, wskazując, że to dobrze udokumentowane, choć niedoceniane, zagrożenie dla zdrowia publicznego. Dotąd jednak zdecydowana większość badań skupiała się na ekspozycji na ołów. Najnowszy eksperyment grupy kierowanej przez dr Dianę Ceballos skupił się na największej do tej pory liczbie metali - aż 30. Wykazał, że oprócz ołowiu pracownicy budowlani mieli w swoich domach wyższy (niż dopuszczalny) poziom arsenu, chromu, miedzi, manganu, niklu i cyny. Poziomy te były większe niż w przypadku innych grup szczególnie narażonych, czyli osób zajmujących się sprzątaniem oraz naprawami samochodów.

Badanie dowiodło też, że na stężenie metali w kurzu domowym pracowników budowlanych wpływa kilka nakładających się na siebie czynników socjodemograficznych. Autorzy podkreślają, że istnieje pilna potrzeba opracowania skuteczniejszych środków zapobiegawczych, które zmniejszą omawiane zagrożenie.

"Biorąc pod uwagę brak zasad i szkoleń na temat przenoszenia skażeń o wysokim stopniu narażenia z miejsc pracy do domów, nieuniknionym jest, że skażenia te będą migrować do mieszkań i rodzin pracowników - mówi dr Ceballos. - Wiele zawodów jest narażonych na taki efekt, ale wśród osób z branży budowlanej problem ten wydaje się najbardziej nasilony. Wynika to z utrudnionego wdrożenia bezpiecznych praktyk odnośnie opuszczania stanowiska pracy".

Aby lepiej zrozumieć źródła i przyczyny narażenia środowiska domowego na szkodliwe pyły metaliczne, Ceballos i jej koledzy zrekrutowali do badania przedstawicieli trzech zawodów szczególnie zagrożonych: robotników budowlanych, osoby sprzątające oraz mechaników samochodowych. W celu oceny stężeń metali w miejscach zamieszkania, naukowcy pobrali próbki próżniowe kurzu z domów uczestników oraz poprosili ich o wypełnienie kwestionariuszy dotyczących praktyk (domowych i związanych z miejscem pracy), które mogą wpływać na stopień narażenia. Przeprowadzili też szereg innych obserwacji w objętych badaniem domach.

Okazało się, że najwyższe stężenia kadmu, chromu, miedzi, manganu i niklu były obserwowane właśnie w domach robotników budowlanych. Dodatkowo badacze zauważyli, że stężenia te wiążą się z szeregiem czynników socjodemograficznych, w tym z: niższym wykształceniem, brakiem szafki do przechowywania ubrań roboczych, mieszaniem odzieży roboczej i osobistej, brakiem osobnego miejsca do prania ubrań, niemyciem rąk po pracy i nieprzebieraniem się po pracy.

"Złożoność problemu jest więc duża - podsumowuje dr Ceballos - jednak jedno widać wyraźnie: potrzebujemy interwencji na wszystkich frontach, aby zapobiec opisywanej tu sytuacji. Potrzebne są zmiany w przepisach, zasobach i edukacji".

Katarzyna Czechowicz

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

Reklama