Byczy problem Bałtyku

Zmiany klimatu i transport przyczyniły się do rozprzestrzenienia się wielu nowych gatunków, często wywierających niekorzystny wpływ na rodzimą faunę i florę. Babka bycza jeszcze 20 lat temu była rybą nieznaną w naszym morzu, dziś opanowała prawie cały Bałtyk. A to tylko jeden ze 100 gatunków obcych dla naszego morza. .:::::.

Babkowate (Gobidae) to liczna rodzina ryb, skupiająca ponad 1800 gatunków. Jej przedstawiciele zamieszkują przydenną strefę wód słonych i słonawych, nieliczne spotykane są w wodzie słodkiej. Charakterystyczna jest duża, szeroka głowa (nieproporcjonalna w stosunki do reszty ciała), wydłużone ciało i stosunkowo duże płetwy w tym dwie grzbietowe. Co ciekawe płetwy brzuszne tworzą rodzaj przyssawki, dzięki czemu ryby te mogą przytwierdzać się do dna i przeciwstawiać nawet silnym prądom morskim. Babkowate osiągają przeważnie niewielkie rozmiary do kilkunastu centymetrów długości. Jak wszędzie zdarzają się wyjątki: największy przedstawiciel babkowatych osiąga ponad 60 cm długości. Dla odmiany zaledwie 9 mm mierzy dorosła ryba z gatunku Trimmatom nanus – występująca w rafach koralowych zachodniego Pacyfiku, będąca najmniejszym przedstawicielem rodziny i jednym z najmniejszych kręgowców świata.

Portret przybysza

Babka bycza (Neogobius melanostomus) jest nowym gatunkiem dla Bałtyku, a zarazem piątym przedstawicielem babkowatych w tym morzu. Nie jest gatunkiem dużym, osiąga maksymalnie do 25 cm długości i do 350 gram wagi. Ta wielkość bywa jednak zwodnicza, na tle pozostałych bałtyckich gatunków babek to prawdziwy olbrzym. Wystarczy stwierdzić, że największy rodzimy gatunek: babka czarna mierzy 12 cm, babka mała tylko 7, a dwa pozostałe gatunki nie przekraczają 4 cm.

Jest mało widowiskowym gatunkiem: brunatno-szara lub żołto-szara pokraczna ryba z licznymi ciemniejszymi pręgami. Charakterystyczna jest duża ciemna plama w jaśniejszej otoczce na końcu pierwszej płetwy grzbietowej. W okresie tarła samce znacznie ciemnieją, stając się czarne. Podobnie jak większość przedstawicieli rodziny babka bycza opiekuje się ikrą. Samica składa ikrę w dołku wykopanym przez samca, przyklejając ją przeważnie do bocznych ścianek. W chwile po zapłodnieniu opiekę nad ikrą przejmuje samiec, który ruchami płetw zapewnia dopływ natlenionej wody i strzeże potomstwo przed drapieżnikami. Narybek kryje się wśród zakamarków dna, a liczne kamienie, deski i betonowe płyty jakimi usłane jest dno wielu portów tylko zapewniają mu obfitość schronień. Co ciekawe samce rosną szybciej od samic i osiągają większe rozmiary.

Babka bycza toleruje wody o niskiej zawartości tlenu, w zależności od akwenu i pory roku bytuje na różnej głębokości. W morzu Azowskim występuje do 20 metrów głębokości, podczas gdy w Kaspijskim można ją spotkać nawet na 70 metrach. Okresowo, szczególnie wiosną i jesienią wpływa do wolno płynących rzek. W Bałtyku przeważnie nie występuje głębiej niż 20 metrów. Ciekawe jest też pochodzenie samej nazwy: „bycza” nawiązuje do charakterystycznego kształtu głowy, nieproporcjonalnie dużej w stosunku do reszty ciała. Zresztą „byczkami” określa się kilka konsumpcyjnych gatunków babki, często sprzedawanych potem w puszkach jako byczki. Wcześniejsze nazwy tego gatunku to babka śniadogłowa, barczysta (użyte około 100 lat temu) oraz nowsze synonimy jak babka obła czy czarnopyska.

Duży problem małej ryby

Cały problem obecności babki byczej w Bałtyku wynika z jej spektrum pokarmowego, a wtórnie z jej wielkości i płodności. Babka jest rybą drapieżną, polującą przede wszystkim na bezkręgowce denne. Obserwacje wykazały, że najczęściej odżywia się małżami, krewetkami i wieloszczetami. Rzecz jasna jako oportunista nie gardzi narybkiem oraz mniejszymi rybami strefy przydennej. Rodzi to dwa problemy: po pierwsze konkuruje z wieloma rodzimymi gatunkami (w tym cennymi gospodarczo) o dostępne zasoby pokarmowe. Co więcej, jako gatunek bardziej plastyczny a często po prostu większy, wychodzi z tej konfrontacji zwycięsko, pośrednio redukując pogłowie rodzimych gatunków. Drugim problemem jest bezpośrednia redukcja populacji wielu gatunków mniejszych ryb (np. ciernik, mniejsze gatunki babki) oraz narybku ryb większych.

Dodatkowym problemem jest zjadanie przez nią małży: omułka (Mytilus trossulus) oraz rogowca bałtyckiego (Macoma balthica) – oba te gatunki stanowią główny pokarm babki. Niestety jest to także ulubiony pokarm nie tylko płastug (popularnie zwanych flądrami), ale także wielu zimujących ptaków morskich, szczególnie nurkujących kaczek i łysek. Oznacza to nie tylko większą konkurencje dla rodzimych gatunków, ale rodzi także kolejny problem. W ciałach małży akumulują się duże ilości soli metali ciężkich, trafiających do Bałtyku wraz z zanieczyszczonymi rzekami. Zjadanie większej ilości małży oznacza, że znacznie więcej tych szkodliwych substancji zostanie włączonych do kolejnych ogniw łańcucha pokarmowego, akumulując się w ciałach kolejnych organizmów.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja