Pies w kosmosie

Zanim w kosmos poleciał człowiek, wysłano tam psy. Pierwszym organizmem żywym na orbicie była Łajka. Właśnie minęło 58 lat od jej wystrzelenia… i prawie natychmiastowej śmierci.

To, że przed człowiekiem w przestrzeń kosmiczną, w ramach eksperymentu, muszą lecieć zwierzęta, było jasne. Na Ziemi nie da się sprawdzić wpływu czynników kosmicznych, takich jak wyższy stopień promieniowania, stres, wibracje, przyspieszenie, a przede wszystkim nieważkość. Nie sposób sprawdzić systemów podtrzymywania życia czy tych monitorujących jego parametry.

Albina miała szczęście

Rosjanie, którzy w początkowych latach eksploracji kosmosu byli o dwie długości przed Ameryką, postanowili, że pierwszym zwierzęciem w kosmosie będzie pies. Odpowiedniego szukano nie w hodowlach psów rasowych, ale na ulicach Moskwy. W centrum kosmicznym założono, że trudne warunki treningu i lotu będzie w stanie przetrwać tylko zwierzę, które samo żyje w trudnych warunkach. Dlatego koncentrowano się na bezdomnych kundlach. W pierwszych tygodniach 1957 r. na ulicach Moskwy złapano kilkanaście psów. Z nich po wstępnej selekcji wybrano 9. W Instytucie Medycyny Lotniczej rozpoczęto szkolenie i badanie. Sprawdzano, jak zwierzęta znoszą ciasną przestrzeń, jak czują się w szczelnych kaftanach. Takie warunki miały mieć przecież w kosmosie. Do kolejnego etapu zakwalifikowano 6 psów.

Teraz czekały na nie jeszcze bardziej wymagające testy. Zespół specjalistów badał reakcje zwierząt na wibracje, wysokie i niskie temperatury oraz na hałas i przyspieszenia. W hermetycznych kapsułach sprawdzano podstawowe parametry życiowe zwierząt w zmiennym ciśnieniu, temperaturze, a nawet wpływ różnych mieszanek gazów. W zasadzie próbowano wszystkiego, co potencjalnie mogło się zdarzyć w kosmosie, nie mając pewności, co rzeczywiście nastąpi. Psem, który najlepiej znosił wszystkie próby… wcale nie była Łajka, tylko Albina. W testach Łajka zajmowała drugie lub trzecie miejsce. Albina była jednak ulubieńcem pracowników laboratorium medycyny kosmicznej, a na dodatek krótko przed lotem oszczeniła się. Zapadła decyzja, by nie oddzielać jej od szczeniąt. Ostatecznie w aluminiowej kapsule zamknięto Łajkę. Miała dwa lata i ważyła 6 kg. Początkowo nazywano ją Kudriawka (Kędziorek), a potem Limonczik (Cytrynka). Dopiero tuż przed startem nadano jej imię Łajka, czyli Szczekaczka.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.