Franciszek. Życie i rewolucja. Wyniki konkursu

Fragmenty biografii papieża z Argentyny pióra Elizabetty Piquė.

WATYKAŃSKIE INTRYGI

Franciszek. Życie i rewolucja. Wyniki konkursu   Po wyborze Benedykta XVI przeciwnicy Bergoglia knuli spiski, żeby usunąć go z Argentyny. Znając przywiązanie swojego prymasa do Buenos Aires i niechęć, jaką żywi do stylu życia panującego w pałacach watykańskich, wiedzieli, że sprowadzenie go do Rzymu będzie dla niego śmiertelnym ciosem. „Umrę, jeśli mnie wezmą do Kurii” – przyznaje sam kardynał w rozmowie dla agencji Reuters po tym, jak dziennik „Ámbito Financiero” broni w maju 2005 roku prognozy, że Bergoglio mógłby zostać w Watykanie sekretarzem stanu, czyli drugim po Benedykcie XVI, albo przynajmniej szefem innej dykasterii w Kurii Rzymskiej.

Taka wersja świadczy o tym, że prowadzona jest kampania polityczna, w której nie chce uczestniczyć sam zainteresowany. A zainicjowali ją niektórzy argentyńscy politycy i dostojnicy kościelni popierani na Watykanie przez tych, co zwykle.

W tym kluczowym momencie, z końcem 2005 i początkiem 2006 roku, chociaż papieżem jest już Benedykt XVI (z którym – na marginesie – Bergoglio ma bardzo dobry kontakt, okazują sobie wzajemnie szacunek) przy władzy utrzymują się nadal sekretarz stanu Angelo Sodano i jego zastępca Leonardo Sandri, którzy już wkrótce pożegnają się z tymi stanowiskami. Kilka miesięcy później Ratzinger na miejsce pierwszego wskazuje kardynała Tarcisia Bertone, a jakiś czas później, miejsce drugiego zajmie monsignore Ferdinando Filoni.

W pierwszych dniach lutego 2006 roku, po zakończeniu rekolekcji poprowadzonych dla biskupów Hiszpanii, Bergoglio przyjeżdża do Rzymu. Głównym celem jest udział w zebraniach rady posynodalnej. Korzystając z okazji, odwiedza niektóre dykasterie.

Jego wizyta wywołuje zamęt. Dochodzą fałszywe plotki, że papież nie chciał go u siebie przyjąć. Tymczasem Bergoglio wcale nie prosił o audiencję. Wychodzi wtedy na jaw cała operacja mająca na celu osłabienie pozycji Bergoglia. W piątek 3 lutego, tego samego dnia, kiedy Bergoglio spotyka się z Sandrim, żeby przekazać mu, jaki niesmak spowodowały ostatnie nominacje do episkopatu krajowego, ogłoszona zostaje informacja, że papież mianował księdza Oscara Domingo Sarlingę nowym biskupem Zárate Campana.

„Konserwatysta czy nie, Sarlinga współpracuje blisko z Casellim i akurat dostał nominację, kiedy Bergoglio był w Rzymie” – podaje pewne źródło, tłumacząc cios, jaki prymas Argentyny musiał znieść tego dnia.

O wysokości napięcia świadczy nominowanie kilka miesięcy później księdza Marcelo Martorella na nowego biskupa Puerto Iguazú w miejsce ustępującego biskupa Joaquína Piñii.

W tej podminowanej atmosferze kontaktuje się ze mną jeden z biskupów nominowanych z konserwatywnej frakcji stojącej w opozycji do Bergoglia. Mówi, że chce mnie poznać, i umawiamy się na spotkanie w Domu Świętej Marty, w którym jest zakwaterowany. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że sześć lat później będzie to siedziba papieża Franciszka. Rozmawiamy ponad godzinę w jednym z saloników na parterze, który także teraz Franciszek wykorzystuje do audiencji dla najbardziej zaufanych osób. Rozmowa jest uprzejma: różne tematy, Kościół, Watykan, moja rodzina, wspólni znajomi. Na koniec, cały czas z uśmiechem na ustach, biskup radzi mi, żebym przestała pisać te „wyimaginowane” historie o iskrzeniu na linii Bergoglio – niektórzy przedstawiciele Sekretariatu Stanu. Szkoda by było, gdybym straciła stałą akredytację przy Watykańskim Biurze Prasowym.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama