Edukacja lepsza niż cenzura

Kiedyś przeczytałem porównanie kosztów leczenia różnych chorób i kosztów zapobiegania chorobom.

I zrozumiałem zasłyszane za granicą hasło: „Jesteśmy za biedni, żeby leczyć, dlatego przeciwdziałamy”. I tak jest chyba zawsze. Nie znam się na teorii wojskowości, ale czy nie jest tak, że gdy jesteśmy za słabi, żeby się bronić, powinniśmy rozważyć uderzenie wyprzedzające?

W „Journal of Pediatrics” ukazał się artykuł, z którego wynika, że programy służące do cenzurowania internetu (programy do kontroli rodzicielskiej) nie są skuteczne. Nie działają tak jak my, rodzice, chcielibyśmy, żeby działały. Badacze z Oxford Internet Institute przeprowadzili ankietę na ponad tysiącu młodych internautów. Wynika z niej, że blokady rodzicielskie nie są przeszkodą ani dla użytkowników, ani dla negatywnych treści czy osób chcących skontaktować się z dzieckiem czy nastolatkiem. Statystyki dotyczące „poważnych negatywnych doświadczeń”, zaczepiania przez osoby nieznajome, podszywania się pod tożsamość nastolatka są podobne zarówno dla komputerów, które mają zainstalowane blokady rodzicielskie, jak i dla tych, które tego typu oprogramowania nie mają. Autorzy badania zwracają też uwagę, że dzisiaj młodzi ludzie z zasobów sieci korzystają głównie przez urządzenia mobilne, a blokady rodzicielskie na telefony czy tablety to wciąż rzadkość.

Zablokować jest łatwo, ale na dłuższą metę co to daje? Zabronić jest łatwo, ale czy to czegokolwiek uczy? Internet jest jak dżungla, w której trzeba umieć się poruszać. Kiedyś można było ten świat ignorować. Dzisiaj już się nie da. Dobrze by było, gdyby zachowania się w sieci, weryfikowania informacji uczyły i szkoła, i dom. Szkoła nie uczy, a dom uczy za rzadko. I przypominają mi się różne statystyki. Że taniej jest dobrze szkolić kierowców, niż finansować leczenie poszkodowanych. W całej medycynie tańsza jest profilaktyka niż leczenie. W edukacji tak samo. Taniej jest wykształcić człowieka, nauczyć go funkcjonowania w nowoczesnym społeczeństwie, niż potem ponosić koszty opieki nad ludźmi pogubionymi. Także koszty wolniejszego wzrostu gospodarki. Bo brak umiejętności funkcjonowania w internetowej dżungli, brak umiejętności korzystania z nowoczesnych technologii jest dzisiaj kulą u nogi. Czymś, co nie pozwala ani biec, ani iść do przodu. A jak nie idziesz, to się cofasz. Jesteśmy za biedni, by móc sobie na to pozwolić. 

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| NAUKA

Reklama

Reklama