Królestwo kwantowe

Nie da się z całą pewnością przewidzieć przyszłości wszechświata. Niczego nie da się z całą pewnością przewidzieć.

Gdy rozmnażające się komórki kopiują informację genetyczną zapisaną w DNA, niewielka zmiana na poziomie pojedynczego atomu może w efekcie skutkować potężnymi zmianami na poziomie całego organizmu. Te zmiany mogą być negatywne albo pozytywne. Mogą też być negatywne dla jednostki, ale pozytywne – w dłuższej perspektywie czasowej – dla ogółu.

Bo te zmiany to mutacje. Przypadkowe (a może lepiej pasuje słowo „losowe”) zmiany w kodzie DNA powodują powstanie nowotworów, ale mogą też wzmacniać cechy, które czasami okazują się bardzo przydatne. Ewolucja życia na Ziemi jest w pewnym sensie konsekwencją niepewności, która jest cechą permanentną świata mikro. „Czy Pan Bóg gra w kości?” – pytał kiedyś Einstein. A może ta niepewność, nieprzewidywalność to jest właśnie miejsce dla Pana Boga. Jeżeli Jego królestwem jest fizyka kwantowa, może pozostawać równocześnie nieprzewidywalny i nie być w sprzeczności z prawami przyrody, które przecież sam stworzył.

Fala czy cząstka
To, co dzieje się na poziomie cząstek, jest dla nas w dużej mierze nieodgadnione. Ale nawet jeżeli rąbek tajemnicy uda się uchylić, trudno nam zrozumieć mechanizmy, jakie stoją za tamtym światem. Elektron może być równocześnie w dwóch miejscach. A wszystko dlatego, że jest i cząstką (maleńką kuleczką), i falą (taką jak ta na wodzie). Jak to rozumieć? Całkiem zwyczajnie. Ma cechy i jednego, i drugiego. Zresztą nie tylko elektron. Elektron, gdy skierowany jest na przeszkodę z dwoma szczelinami – tak jak fala – przejdzie przez dwie szczeliny równocześnie. Można by powiedzieć, że ta sama cząstka jest w dwóch miejscach. W makroświecie takie rzeczy się nie zdarzają, chociaż… w zasadzie mogą. Prawdopodobieństwo zajścia takiego efektu jest bardzo, bardzo małe, ale już kilka lat temu przeprowadzano doświadczenia na tzw. fulerenach, czyli cząsteczkach zbudowanych z 60 atomów węgla. One, przechodząc przez szczeliny, zachowywały się jak fala. Ciekawe, prawda?

Jeszcze ciekawszy jest efekt tunelowania. Trudno go zrozumieć, ale w skrócie polega na tym, że w mikroświecie cząstka może przeniknąć przez przeszkodę (zwaną przez fizyków barierą potencjału), mimo że nie ma wystarczającej energii, by to zrobić. Trudno znaleźć analogię do tego zjawiska w makroświecie. Można to niezgrabnie porównać do sytuacji zmęczonego wędrowca, który nie ma wystarczająco dużo siły (energii), by dojść do schroniska znajdującego się po drugiej stronie góry. Skoro nie ma siły (energii), do schroniska się nie dostanie – mówi teoria klasyczna. W mikroświecie to wcale nie jest takie pewne.

Istnieje bowiem możliwość, że wędrowiec po prostu przeniknie przez górę. Zjawisko nazywa się efektem tunelowania, bo można sobie wyobrazić, że z jednej strony góry na drugą, na chwilę, powstaje jakiś tunel, którym wędrowiec może przedostać się do schroniska. Wracając do mikroświata. Nigdy nie wiadomo, której cząstce to się uda. Można ewentualnie policzyć prawdopodobieństwo zajścia takiego zjawiska. Efekt tunelowy ma ogromny wpływ na kształt makroświata. Dzięki niemu świecą gwiazdy, a bez nich wszechświat wyglądałby zupełnie inaczej (być może już by nie istniał, a na pewno nie istniałoby życie).

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • wicthorus
    04.05.2010 18:04
    Dobry artykuł, pan Tomek jak zwykle trzyma poziom. Zupełny laik prawdopodobnie nie zakuma zbyt wiele, ale może postara się zrozumieć więcej sięgając do innych źródeł, których nie brakuje. Polecam lekturę "boskiej cząstki" Leona Ledermana.
    pzdr!

    PS
    tunelowanie to naprawdę ciekawe zjawisko
  • matfiz
    15.07.2010 22:53
    Mam wrażenie, że autor tekstu nie ma pojęcia o fizyce, a już w szczególności o MK. Wiedza tu przekazywana pochodzi ze złączenia jakiejś marnej literatury popularnonaukowej z równie marnymi rozważaniami filozoficznymi.
  • teoretyk
    11.01.2011 20:21
    Wspaniały temat do dyskusji bardzo wielowatkowy. Komentarz do każdego podtytułu , oraz do poszczególnych kwestii, to książka.
    Co do tezy, że nie da się z całą pewnością przewidzieć przyszłości Wszechświata, to mam inne zdanie.
    Uważam, że Wszystko jest do wyjaśnienia. Jeśli się Wszystko wyjaśni, to ono jest do przewidzenia.
    A "nic" jest częścią Wszystkiego.
    Częściowo tezie postawionej przez Autora przeczy poniższy tekst:
    Czy Wszechświat mógł istnieć przed Wielkim Wybuchem?
    Pytanie o to, czy Wszechświat mógł istnieć przed Wielkim Wybuchem jest pytaniem o to, czy płód jest człowiekiem.
    Jeśli ktoś uważa, że płód jest człowiekiem, to i Wszechświat nie tylko mógł, ale istniał przed Wielkim Wybuchem.
    Natomiast, jeśli ktoś uważa, że płód to jeszcze nie człowiek, lecz staje się człowiekiem po urodzeniu, to oczywiście, dla tej osoby, Wszechświat nie istniał przed Wielkim Wybuchem.
    Dlaczego?
    Ponieważ Wielki Wybuch, to poczęcie, to narodziny Wszechświata.
    Co to znaczy?
    To znaczy, że Wszechświat jest żywym organizmem, który zachowuje się dokładnie, jak każdy żywy organizm: rodzi się.
    Co z tego wynika?
    1.Że zanim się urodził, istniało coś na obraz i podobieństwo Wszechświata, jak płód jest istnieniem na obraz i podobieństwo dojrzałego człowieka. Ten płód Wszechświata nazwałem Osobliwością(jeszcze nie osoba,lecz kandydat na osobę).
    2.Że to z Osobliwości Wszechświata narodził się Wszechświat.
    3. Że nie tylko przed Wszechświatem już coś było, ale już coś było przed Jego Osobliwością(próżnia?).
    4.Że Jego Osobliwość(płód), oraz sam Wszechświat
    (postać dojrzała) mieści się w czymś:
    w jakiejś nieznanej przestrzeni: „płynie płodowym”, prochu?, objętości, której oznaką jest grawitacja?
    5.Że Wszechświat u swych początków był skurczony(skumulowany, stężony), jak każdy noworodek, następnie jak każde dziecko, w którym zawiera się cały człowiek. Proces „rozszerzania się” Wszechświata, to nic innego, jak dojrzewanie, a wraz z nim, rozrastanie się Jego organizmu.
    6.Że Wszechświat się karmi(żywi) i wydala, jak każdy żywy organizm.
    7.Że przyjdzie taki moment, kiedy Wszechświat przestanie się rozszerzać(dorośnie).
    8.Że przyjdzie taki moment, kiedy Wszechświat zacznie się kurczyć( zużyje się energia Wszechświata, zbliży się koniec Jego czasu, zacznie maleć masa i objętość).
    9.Że przyjdzie taki moment, że Wszechświat powróci do stanu, sprzed swej Osobliwości
    („z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”).

    Teoria, którą tu publikuję jest bardziej filozoficzna i dość daleko odbiega od teorii które tworzą fizycy. Niemniej, teorie fizyczne i filozoficzne(także teologiczne) powinny ze sobą współgrać i się uzupełniać w dążeniu do Teorii Ostatecznej. Na pewno nie mogą być ze sobą sprzeczne. Dlatego ośmieliłem się napisać.
    Jednak moja teoria nie musi być mniej prawdziwa, niż ta , o "nieprzewidywalności Wszechświata".
    Mimo wszystko, zalecałbym mniej pokory przed niewiadomym, a więcej przed potęgą ludzkiego, tym samym boskiego(Jezus był człowiekiem - Bogiem) umysłu.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.