Ni to ptak, ni to ssak

Składa jaja, ale młode karmi mlekiem. Jest zatem ssakiem czy ptakiem? Zwierzęta, które mają cechy tak różne i – jak podpowiadałaby intuicja – sprzeczne, są rzadkie. Ale warto je badać. Właśnie opublikowano kompletny genom dziobaka australijskiego. Ostatniego przedstawiciela swojej rodziny i swojego rodzaju.

Dziobak australijski po łacinie to Ornitho­rhynchus anatinus. Ale kiedyś jego łacińska nazwa brzmiała Ornithorhynchus paradoxus. Ta starsza chyba lepiej oddaje charakter tego zwierzęcia. Bo jest ono jednym wielkim paradoksem. Wielkim, choć rozmiarowo jest zwierzęciem raczej średniej wielkości, bo o długości ciała dochodzącej do kilkudziesięciu centymetrów i masie około 1,5 kg.

Krzyżówka

Dziobak składa jaja w twardej skorupie jak ptaki, ma stek, czyli kloakę, gdzie uchodzą układy pokarmowy, wydalniczy i rozrodczy – jak gady i ptaki, jądra ma ukryte w jamie brzusznej tak jak u gadów, a młode karmi mlekiem wydostającym się ze specjalnych gruczołów – jak ssaki. Wytwarza też jad, jego futro lśni w promieniach UV, a na nogach ma kolce, które mogą zabić całkiem sporej wielkości ofiarę. Czy dalej trzeba przekonywać, że to zwierzę pełne paradoksów? Okazuje się, dzięki najnowszemu sekwencjonowaniu jego genomu, że i na poziomie genów jest miksturą ptaka i ssaka – dokładnie tak, jak widać na pierwszy rzut oka.

Na łamach „Nature” pełny genom dziobaka australijskiego opisała grupa badaczy z Australii, Danii i Chin. W tej samej publikacji z początku stycznia tego roku pojawia się sekwencja DNA innego australijskiego stekowca – kolczatki (Tachyglossus aculeatus). Nie tak dokładna jak dziobaka i wymagająca uzupełnienia.

Oba stworzenia są rzadkie i jak zoolodzy domniemywali od dawna – spokrewnione dość odlegle. Stanowią niezależne linie stekowców. Różnią się nie tylko wyglądem, ale i niszą ekologiczną: dziobak jest drapieżnikiem, podczas gdy kolczatki (w Australii i na Nowej Gwinei żyją łącznie cztery gatunki) są owadożerne. Ich układ nerwowy kontroluje rzeczywistość także odmiennie: głównie za pomocą elektrorecepcji (dziobak) i węchu (kolczatka). Zatem choć miały wspólnego przodka, ze względu na odmienne środowisko, do którego musiała następować adaptacja, przeszły inną ewolucyjną drogę.

Widzą pole

Elektrorecepcja to umiejętność wyczuwania zmian pola elektrycznego generowanego przez mięśnie. Mięśnie kurczą się pod wpływem impulsów elektrycznych przekazywanych przez włókna nerwowe. Odpowiednio czułe urządzenia są w stanie wykryć na odległość zaburzenia pola elektrycznego, które powstają podczas przekazywania impulsów. Dziobaki „widzą” te zaburzenia. Choć w zasadzie lepiej chyba powiedzieć, że je czują. Podczas polowania zamykają oczy i zatykają nos (polują pod wodą), ale doskonale radzą sobie ze znajdowaniem pożywienia.

Stekowce to ewolucyjny miszmasz, który dzieli geny niezbędne do produkcji mleka ze ssakami, a niektóre geny kodujące produkcję i składanie jaj z ptakami i gadami. W ramach analiz odkryto tu także geny odpowiedzialne za wytwarzanie nieznanych wcześniej typów peptydów przeciwbakteryjnych. Być może chronią one młode przed zakażeniem? Samice dziobaka nie mają sutek. Młode zlizują mleko z futra matek, gdzie wydostaje się ono z gruczołów rozmieszczonych na brzuchu. Odkrycie może mieć dalsze konsekwencje także dla naszego zdrowia, o ile da się z tego zrobić jakieś nowe antybiotyki czy środki antywirusowe w świecie kryzysu antybiotykoterapii i walki z superbakteriami.

– Dziobak to gatunek endemiczny ssaka, czyli unikatowy dla swojego siedliska – w tym wypadku Australii, która ze względu na odległą historię geologiczną kontynentu słynie z takiej fauny. Znajdziemy tu liczne torbacze, ale i znacznie bardziej unikatowe stekowce – mówi dr Joanna Stojak z Instytutu Biologii Ssaków w Białowieży.

Daleka droga

Ale to wciąż nie koniec paradoksów. Samce dziobaka na górnej części ud mają ostrogi jadowe. Po nich spływa trucizna, która – gdy dojdzie do ukłucia czy zranienia – może zabić całkiem spore zwierzę. Podczas polowania zwierzę porusza głową z boku na bok właśnie dlatego, że posługuje się elektrorecepcją. Ta czynność to jak skanowanie otoczenia i wyczuwanie kierunku, w którym znajduje się źródło zaburzenia pola elektrycznego. Dziobaki mają też biofluorescencyjne futro! Gdy oświetlić zwierzę promieniami UV, lśni na zielononiebiesko. Po co? Być może jest to ochrona przed drapieżnikami nocnymi, które korzystają z detekcji UV. Dziobak zamiast odbijać to promieniowanie, pochłania je.

Stekowce to ssaki-dziwaki. Wzbudzają wielkie zainteresowanie uczonych i zwykłych ludzi, a jednocześnie uśmiech na twarzy. Wyglądają jak bóbr z kaczym dziobem, czy jeż z długim ryjkiem i na solidnych nogach. Możemy dzięki nim poznać bardzo odległą ewolucyjną przeszłość ssaków jako grupy. Zatem i naszą, bo my też jesteśmy ssakami, choć należymy do ssaków żyworodnych (wraz z torbaczami), w dodatku łożyskowych. Dzieli nas ewolucyjnie od stekowców lekko licząc 187 milionów lat. Wtedy żył ostatni nasz wspólny przodek.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg