Czym nas szczepią przeciw COVID-19?

Choć w wielu miejscach na świecie poszukiwane jest lekarstwo, dzisiaj to szczepionki są jedynym sposobem na uspokojenie pandemii koronawirusa. W Polsce dostępne są cztery preparaty: Pfizer, Moderna, AstraZeneca oraz Johnson & Johnson. Czym te szczepionki się różnią? Jaka jest ich skuteczność i niepożądane odczyny poszczepienne?

Dla przypomnienia: szczepionka ma nauczyć ludzki układ odporności odróżniania, kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Rodząc się, nie mamy w tej kwestii pełnej wiedzy, dopiero kolejne choroby (jak przegrane bitwy) uczą nas, kogo trzeba zwalczać. Niestety, niektóre choroby są realnym zagrożeniem dla życia. To one m.in. były w przeszłości czynnikiem, który wpływał na znacznie krótszą (statystycznie) długość życia. Szczepionki to sposób na zyskanie odporności, ale bez konieczności przechorowania. Niezależnie od tego, na którą z dostępnych dziś szczepionek przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 spojrzymy, wszystkie one prowadzą do tego samego. Organizm musi się nauczyć, że wirus, o którym mowa, jest niebezpieczny i trzeba go zwalczać. U osoby, która nie ma przeciwciał, taka walka nie jest podejmowana, ale u kogoś, kto „ma odporność”, wczesny system ostrzegania rzuca wszystko, co ma do dyspozycji, by zneutralizować patogen, który uważa za niebezpieczny, i pozbyć się go. Podstawowe dla szerszego odbiorcy pytanie dotyczy więc skuteczności poszczególnych szczepionek, choć z punktu widzenia badaczy i lekarzy jeszcze ważniejsze jest pytanie o jego bezpieczeństwo. W badaniach najpierw robi się zatem testy bezpieczeństwa (toksyczności), a dopiero potem testy skuteczności. Jak te wielkości przedstawiają się w przypadku różnych szczepionek?

Skuteczność

W badaniach klinicznych (na grupie kilkudziesięciu tysięcy osób dla każdego z preparatów) skuteczność szczepionki Pfizera wynosi 91,3 proc., Moderny 94,1 proc., nieco ponad 82 proc. w przypadku AstraZeneki i 66 proc. w przypadku szczepionki Johnson & Johnson. To skuteczności dużo wyższe niż w przypadku szczepionki na sezonową grypę. Bardzo wysokie skuteczności szczepionek Pfizera i Moderny wynikają z nowego podejścia do „konstrukcji” samej szczepionki. O tym napiszę w dalszej części artykułu. Skuteczność szczepionki AstraZeneca rośnie wraz z wydłużaniem czasu pomiędzy podaniem pierwszej i drugiej dawki. Rekomendacja instytucji dopuszczających szczepionki do obrotu mówi, że optymalnie jest podać drugą dawkę Astry 12 tygodni po pierwszej, podczas gdy druga dawka szczepionki Pfizera podawana jest 3 tygodnie po pierwszej, a druga dawka Moderny 4 tygodnie po pierwszej. Szczepionka Johnson & Johnson jest jednodawkowa, co powoduje stosunkowo najmniejszą jej skuteczność, ale też czyni ją najwygodniejszą i dającą największe szanse wyszczepienia dużej grupy ludzi w krótkim czasie. Kwestią otwartą jest stosowanie szczepionek dwudawkowych przy podaniu tylko ich pierwszej dawki. Już po pierwszej skuteczność szczepienia (w przypadku Pfizera) wynosi około 80 proc. Dotychczas agencje dopuszczające szczepionki do obrotu nie zdecydowały się na rekomendację szczepienia niezgodną z zaleceniami producenta preparatu.

Bezpieczeństwo

Najczęściej pojawiającymi się skutkami ubocznymi w przypadku stosowania wspomnianych szczepionek jest ból w miejscu wstrzyknięcia, ogólne osłabienie, ból głowy i gorączka. W przypadku szczepionki Pfizera ból w miejscu wstrzyknięcia może dotyczyć nawet powyżej 80 proc. osób, ogólne zmęczenie około 60 proc., a ból głowy około 50 proc. osób zaszczepionych. Zgodnie z obserwacjami gorączka dotyka około 10 proc. zaszczepionych, a bóle mięśni i dreszcze około 30 proc. Bardzo podobnie wyglądają statystyki dla szczepionki firmy Moderna. Około 90 proc. zaszczepionych może odczuwać ból w miejscu wkłucia. Zmęczenie, ból głowy i mięśni występują u 65–70proc. osób. Na gorączkę może się uskarżać około 15 proc. zaszczepionych. Wspomniane dolegliwości nie powinny trwać dłużej niż 2–3 doby po zaszczepieniu.

Przy szczepieniu AstraZenecą nadwrażliwość miejsca, w którym doszło do wkłucia, może wystąpić u około 64 proc. osób, a bóle głowy oraz ogólne zmęczenie u około połowy zaszczepionych. Bóle mięśni – u 44 proc., dreszcze – u 32 proc., nudności – u około 20 proc. osób. Gorączka może dotyczyć mniej niż 8 proc. zaszczepionych. Dolegliwości powinny mieć przebieg łagodny i powinny minąć po 2–3 dobach. W mediach głośno komentowany był związek pomiędzy przyjęciem szczepionki AstraZeneca a występowaniem specyficznego rodzaju zakrzepicy. Zgodnie z dzisiaj posiadaną wiedzą Europejski Urząd Leków uznał, że taki związek prawdopodobnie istnieje, choć eksperci nie znają jeszcze mechanizmu jego działania. Występowanie wspomnianej zakrzepicy zaobserwowano u czterech osób na milion zaszczepionych. Dla porównania: wystąpienie zakrzepicy u osoby palącej papierosy jest setki razy bardziej prawdopodobne. I jeszcze jedno porównanie: śmierć osoby zakażonej koronawirusem jest od kilkunastu do kilkuset razy bardziej prawdopodobna (w zależności od wieku) niż śmierć w wyniku zakrzepicy po zaszczepieniu. Dlatego statystycznie uzasadnione jest stwierdzenie, że przyjęcie szczepionki jest wielokrotnie bardziej bezpieczne od jej nieprzyjęcia.

Najnowszą szczepionką jest ta wyprodukowana przez firmę Johnson & Johnson. Z danych zebranych podczas badań klinicznych wynika, że mniej niż połowa osób nią zaszczepionych uskarża się na ból w miejscu ukłucia, około 40 proc. zaszczepionych ma bóle głowy oraz odczuwa ogólne zmęczenie, nudności mogą wystąpić u 14 proc. osób, a gorączka u mniej niż 10 proc. Dolegliwości powinny ustąpić po 1–2 dniach od szczepienia.

Działanie

Wspomniane wyżej reakcje ludzkiego organizmu na szczepienie są normalne i jeśli się nie przedłużają, świadczą o tym, że organizm przechodzi przyspieszony trening. Dolegliwości te nie powinny niepokoić, co nie znaczy, że powinien niepokoić ich brak.

Każda z wymienionych szczepionek ma za zadanie nauczyć układ odpornościowy rozpoznawania wroga, którym w tym przypadku jest wirus SARS-CoV-2. Szczepionki Pfizera i Moderny to tzw. szczepionki mRNA. W największym skrócie: w dawce szczepionki jest fragment nici mRNA (kodu genetycznego) wirusa, w którym zapisany jest przepis na charakterystyczne białko, które buduje otoczkę SARS-CoV-2. Gdy ten fragment mRNA dostaje się do ludzkiej komórki, zaczyna ona produkować kawałek otoczki wirusa. Dzięki jego obecności ludzki układ immunologiczny wie, jak wygląda wróg, gdy dojdzie do infekcji.

Inaczej działają tzw. szczepionki wektorowe, czyli AstraZeneca i Johnson & Johnson. W ich przypadku w dawce szczepionki znajduje się inny, niegroźny wirus, zmodyfikowany w taki sposób, że w jego kod genetyczny wklejony jest fragment kodu wirusa SARS-CoV-2. Gdy trafi on do ludzkiej komórki, produkuje ona białko koronawirusa, a ludzki układ immunologiczny uczy się, jak wygląda wróg.

Oba rodzaje szczepionek prowadzą więc do tego samego. Czy jednak nie ma ryzyka, że pojawi się szczep koronawirusa, na który – mimo zaszczepienia – nie będziemy odporni? Taka sytuacja może się zdarzyć, ale... jeszcze się nie zdarzyła. Dopuszczone do obrotu szczepionki chronią (choć z różną skutecznością) przed zachorowaniem w wyniku infekcji znanymi dzisiaj szczepami SARS-CoV-2.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg