Sposób na plamy

Trudno wyobrazić sobie codzienność bez dostępu do internetu. W Polsce wciąż istnieją jednak miejsca, w których prędkość transferu danych jest zbyt niska.

W programie Polskiego Ładu czytamy: „Dalszy rozwój telekomunikacyjnej sieci dla urządzeń mobilnych przyniesie likwidację białych plam, a cała Polska zyska dostęp do sygnału dającego możliwość wykorzystania sieci 5G. Dzięki zwiększeniu wydatków na Fundusz Szerokopasmowy każde gospodarstwo, urząd czy szkoła zyskają dostęp do szybkiego światłowodowego połączenia teleinformatycznego”. Jeśli cele te rzeczywiście zostaną zrealizowane, trzydziestoletni proces upowszechniania internetu w naszym kraju dobiegnie końca. Czy to realny scenariusz?

Modemy i kafejki

Początki internetu w Polsce sięgają 1991 r. Wówczas naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego otrzymali od Komitetu Badań Naukowych 435 mln starych złotych (dzisiaj byłoby to 43,5 tys. zł) na podłączenie kilku polskich uczelni do istniejących za granicą sieci. Wkrótce nawiązano pierwsze, próbne połączenie Uniwersytetu Warszawskiego z Uniwersytetem Kopenhaskim. W kolejnych miesiącach do sieci dołączały komputery zlokalizowane w Warszawie, Krakowie, Katowicach i Toruniu. W styczniu 1992 r. w naszym kraju z internetu o prędkości ok. 10 kb/s korzystało 2 tys. osób. Do tej wąskiej grupy należeli studenci oraz pracownicy naukowi, jedynym operatorem pozostawała bowiem Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (NASK).

W 1996 r. Telekomunikacja Polska zaczęła oferować swoim klientom możliwość połączenia z internetem za pomocą modemu telefonicznego. Wówczas Polacy zaczęli częściej korzystać z sieci. Dla wielu z nas przeszkodą pozostawała jednak wysoka cena usługi oraz konieczność zablokowania telefonu stacjonarnego w czasie przeglądania stron WWW. Z tego powodu dużym zainteresowaniem zaczęły cieszyć się kafejki internetowe, w których za kilka złotych można było surfować po sieci przez godzinę, bez żadnych ograniczeń.

W kolejnych latach na rynku pojawili się operatorzy oferujący klientom tzw. stałe łącza, umożliwiające swobodne korzystanie z internetu. Jedynym warunkiem było uiszczanie comiesięcznej opłaty, której wysokość określono w umowie. Początkowo wynosiła ona nawet 500 zł, ale z czasem ukształtowała się na poziomie kilkudziesięciu złotych. Stopniowo rosła natomiast prędkość internetu. W latach dwutysięcznych za satysfakcjonującą prędkość uważano 512 kb/s. Dzisiaj najwięksi gracze na rynku zapewniają już nawet 1 Gb/s.

Bez światłowodu

Prędkość transferu danych jest w dużej mierze uzależniona od technologii, którą wykorzystuje dany operator. Przez wiele lat klientom proponowano cyfrową linię abonencką (DSL), połączenie kablowe lub fale radiowe. Obecnie za najszybsze uważa się łącza światłowodowe, pozwalające osiągnąć nawet 3 Tb/s. Pod względem ich dostępności Polska wypada dość słabo na tle pozostałych państw regionu. Z danych FTTH Council Europe wynika, że we wrześniu 2020 r. ze światłowodu korzystało 41,3 proc. polskich gospodarstw domowych. Znacznie lepsze wyniki osiągnęły Białoruś (92 proc.), Łotwa (91,9 proc.), Litwa (89,9 proc.) i Estonia (62,9 proc.). W rankingu najgorzej wypadły natomiast niektóre państwa Europy Zachodniej, np. Włochy (41 proc.), Niemcy (16,4 proc.) i Wielka Brytania (15,1 proc.). Średnia dla naszego kontynentu wyniosła 52,5 proc.

Brak wystarczającej liczby światłowodów jest główną przyczyną występowania tzw. białych plam NGA. To punkty adresowe, które nie znajdują się w zasięgu sieci umożliwiającej świadczenie usług o przepustowości (nie mylić z prędkością) co najmniej 30 Mb/s, a w przypadku lokalizacji placówek oświatowych o przepustowości co najmniej 100 Mb/s. Według Urzędu Komunikacji Elektronicznej w Polsce istnieje 3,8 mln gospodarstw domowych pozbawionych dostępu do internetu spełniającego powyższe normy. Większość z nich korzysta z technologii mobilnych, głównie LTE, co zrodziło wiele problemów w edukacji zdalnej wprowadzonej na czas pandemii. „W wielu miejscach, szczególnie na obszarach wiejskich, jakość połączenia może nie być wystarczająca, by uczestniczyć w niektórych formach zdalnej edukacji, szczególnie telekonferencjach (także głosowych). W skrajnych przypadkach uczeń może nie mieć jakiegokolwiek dostępu do internetu w domu” – czytamy w ekspertyzie „Problem wykluczenia cyfrowego w edukacji zdalnej”, przygotowanej przez Open Eyes Economy Summit.

Stacjonarnie i mobilnie

Działania podejmowane przez rządzących, przy wsparciu funduszy unijnych, dają szansę na zredukowanie liczby wspomnianych białych plam. W ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa w latach 2021–2027 łącza światłowodowe mają zostać doprowadzone do ponad 2 mln gospodarstw domowych z terenów wykluczonych cyfrowo. – Na inwestycjach skorzystają przede wszystkim tereny, które były pod tym względem szczególnie zaniedbane. Ok. 70 proc. gospodarstw domowych objętych dotychczasowymi projektami znajduje się w miejscowościach poniżej 5 tys. mieszkańców, w których operatorom nie opłacało się budować sieci z dostępem do szybkiego internetu – tłumaczył w jednym z wywiadów Wojciech Szajnar, dyrektor Centrum Projektów Polska Cyfrowa, które czuwa nad realizacją przedsięwzięcia.

Szansą na zwiększenie poziomu dostępu Polaków do sieci jest także rozwój mobilnej technologii 5G, która zapewnia większą stabilność połączenia i wyższą prędkość niż LTE. Najwięksi operatorzy uruchomili już usługi w tym standardzie: Polkomtel oferuje je 7 mln abonentów, Orange Polska ok. 6 mln, a Play ok. 5 mln. W opinii ekspertów technologia 5G przyspieszy rozwój internetu rzeczy (to np. podłączona do sieci pralka lub lodówka), autonomicznych pojazdów oraz tzw. inteligentnych miast. Warto ją jednak także wdrażać z bardziej prozaicznego powodu. „Bez sieci 5G internet mobilny po prostu »zatka się«. Pierwsze symptomy odczuwamy już dziś, kiedy sieć nagle spowalnia z powodu coraz większej liczby użytkowników i rosnącego zapotrzebowania na transmisję danych” – czytamy w broszurze „Przewodnik po 5G” przygotowanej przez Ministerstwo Cyfryzacji, Instytut Łączności i Collegium Medicum UJ.

Koniec kolejek?

Pomimo pewnych problemów infrastrukturalnych internet w naszym kraju rozwija się w dość szybkim tempie. Z raportu GUS pt. „Społeczeństwo informacyjne w Polsce” wynika, że w 2020 r. dostęp do sieci miało już 90,4 proc. gospodarstw domowych. Wśród najczęściej podejmowanych aktywności Polacy wymienili korzystanie ze stron WWW (52,7 proc.), portali społecznościowych (39,5 proc.), komunikatorów (38,5 proc.), poczty e-mail (25,1 proc.) oraz aplikacji (24,6 proc.).

Z danych zebranych przez Serwis Rzeczpospolitej Polskiej wynika, że coraz częściej korzystamy także z e-usług publicznych. W latach 2016–2021 liczba profili zaufanych wzrosła z 0,4 mln do 10,8 mln. W tym roku złożyliśmy prawie 20 mln elektronicznych deklaracji PIT i 8,1 mln elektronicznych wniosków w ramach programu 500+. Dokonaliśmy także 275 tys. zgłoszeń narodzin dzieci oraz odebraliśmy 67 tys. odpisów aktów stanu cywilnego. Ponadto 2,6 mln z nas pobrało aplikację mObywatel, a 1,3 mln mPrawo Jazdy.

W Polskim Ładzie podkreślono, że w ciągu najbliższych lat jeszcze więcej Polaków zacznie korzystać z internetu w kontaktach z administracją publiczną. Autorzy dokumentu przewidują, że w 2023 r. co drugi obywatel będzie posiadał Profil Zaufany. Ponadto zakładają, że od 2024 r. każdą sprawę urzędową załatwimy za pomocą sieci. Będzie to dotyczyło także m.in. rejestracji samochodu i złożenia wniosku o prawo jazdy (to już od 2022 r.). Możliwość zapomnienia o długich kolejkach jest bez wątpienia jednym z powodów, dla których warto mieć szybkie łącze internetowe. Pozostaje mieć nadzieję, że rządzący podołają zadaniu zapewnienia go wszystkim obywatelom naszego kraju.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama