Cukier ekologiczny

Z apelem o „zaniechanie spekulacji surowcami rolnymi” zwróciło się 21 organizacji ekologicznych nie bardzo wiadomo do kogo. Twierdzą ekolodzy, że „instytucje finansowe” coraz częściej oferują nam inwestycje związane ze spekulacją cenami produktów rolnych.

A to nie tylko jest największa „bańka spekulacyjna wszechczasów”, ale w dodatku najbardziej „niemoralna i nieetyczna” bańka spekulacyjna wszech czasów (jakby inne bańki były moralne i etyczne). Podobno „spekulanci”, jak na spekulantów przystało, aby utrzymać wrażenie braku towaru na rynku i podbijać jego ceny, „gotowi są nawet wstrzymać się od sprzedaży posiadanych zapasów”. Zdaniem ekologów, wzrost cen żywności jest wynikiem ubiegłorocznej suszy w Rosji, Kazachstanie i na Ukrainie oraz powodzi w Australii. Wszystkie te nieszczęścia są oczywiście – zdaniem ekologów – wynikiem „globalnego ocieplenia” spowodowanego emisją CO2 i innych zanieczyszczeń. W ciągu roku ceny zbóż, rzepaku czy cukru wzrosły o prawie 100 proc. Owszem, warunki pogodowe i spekulacja miały na to wpływ. Są to jednak przyczyny, na które nie mamy większego wpływu. Natomiast sami windujemy ceny żywności na własne „ekologiczne” życzenie. Jednym z powodów wzrostu cen żywności jest polityka promowania „ekologicznych” biopaliw, która prowadzona jest w USA i UE. Zamiast mąki z kukurydzy czy cukru z trzciny cukrowej produkuje się… paliwa. W dobie drogiej ropy naftowej i państwowych dotacji to bardzo opłacalny interes. Oczywiście tylko dla tych, którzy go prowadzą. Bo nie dla konsumentów, którzy muszą za to wszystko zapłacić.

Zwolennicy biopaliw uważają je za „ekologiczną” alternatywę dla ropy naftowej. Są one bowiem „odnawialne”, a ich produkcja powoduje mniejszą emisję gazów cieplarnianych. Tymczasem produkcja litra biopaliwa, zamiast ograniczać emisję CO2 o zakładane przez ekologów 35 proc., prawie o tyle ją zwiększa. Pod uprawy rzepaku czy soi karczuje się olbrzymie połacie lasów, które wchłaniałyby dwutlenek węgla. Komisja Europejska chce, by 10 proc. paliw sprzedawanych na stacjach benzynowych do 2020 r. pochodziło z odnawialnych źródeł energii. Obniżono więc akcyzę i przyznano dopłaty dla producentów komponentów. Ale jeśli rolnicy zamiast żywności produkują paliwa, to żywność drożeć musi. Z powodu ekologicznego terroryzmu płacimy coraz więcej za energię – która jest zużywana także do produkcji żywności. Drożeje drewno, bo 10 proc. produkcji energii musi pochodzić ze źródeł odnawialnych. Drewno jest „odnawialne”, więc za m3 elektrownie płacą już 170 zł. A w zamian otrzymują „zielony certyfikat” za 260 zł. W konsekwencji tej głupoty w 2010 r. sektor energetyczny kupił 13 proc. dobrej jakości drewna wystawionego na sprzedaż przez Lasy Państwowe. W efekcie drożej płacimy za meble i papier, również ten, w jaki pakowana jest żywność, która i tak już jest coraz droższa. Może więc konsumenci powinni wystosować jakiś apel do ekologów o zaniechanie spekulacji.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| EKOLOGIA, NAUKA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama