Im cieplej, tym zimniej

Ocieplanie klimatu nie wszędzie musi oznaczać podnoszenie temperatur. Akurat w Europie może nas zmrozić. Nasz kontynent oblewa ciepły prąd Golfsztrom. Co się stanie, gdy prąd się zatrzyma?

Warszawa i Berlin leżą mniej więcej na tej samej szerokości geograficznej 52 stopni. Średnie roczne temperatury w tych miastach wynoszą tylko nieco mniej niż 10 stopni. Mamy (choć akurat nie w tym roku) śnieżne zimy i ciepłe lata. Jak na 52 stopień szerokości geograficznej, w Europie panują wręcz upały. Na tej samej szerokości, np. w Kanadzie, przez większość roku panuje zima, śnieg pada przez kilka miesięcy, a średnia roczna temperatura wynosi około zera. Gdyby spojrzeć na temperatury północnej części naszego kontynentu, te różnice będą jeszcze większe. Temperatura w Norwegii jest o blisko 20 stopni wyższa niż temperatura na tych samych szerokościach geograficznych w innych częściach świata (np. w Ameryce Północnej i Azji). Skąd ta różnica? Europę ogrzewa prąd oceaniczny zwany Golfsztromem. Z okolic nadrównikowych niesie na północ gigantyczne ilości energii („zmagazynowanej” w ciepłej wodzie), którą w okolicach zachodnich i północno-zachodnich krańców naszego kontynentu wytraca.

Dlaczego się kręci?

Wody w morzach i oceanach są w ciągłym ruchu. Siłą napędzającą są różnice temperatur, a właściwie różnice gęstości (które są z temperaturą powiązane). Im cieplejsza jest woda, tym mniejszą ma gęstość. Ta sama objętość ciepłej wody (np. jeden litr) mniej waży niż zimnej. Właśnie dlatego ciepła woda (lżejsza) wypływa na powierzchnię, a woda zimna (cięższa) tonie. Ta zależność dotyczy zresztą nie tylko wody. To samo dzieje się z gazami, dlatego w ogrzewanym pokoju najcieplej jest pod sufitem, a najzimniej przy podłodze. Wystarczy, by gdzieś było źródło ciepła, a ciecz czy gaz sam „zacznie się wprawiać w ruch”.

Golfsztrom napędzany jest właśnie różnicą temperatur. Ogromne masy wody z okolic zwrotnika Raka płyną z prędkością około 10 km/h wzdłuż wschodnich wybrzeży USA w kierunku Europy. W okolicach Islandii woda ochładza się, staje się gęstsza i opada na dno Atlantyku, a po dnie płynie na południe. Im bliżej zwrotnika, tym staje się cieplejsza, a więc lżejsza. „Wynurza” się więc na powierzchnię i jeszcze bardziej ogrzewana przez Słońce zaczyna po powierzchni płynąć z powrotem na północ. Golfsztrom – można tak chyba powiedzieć – jest jak gdyby rzeką płynącą w oceanie. I to gigantyczną rzeką. Prąd przenosi 30 mln metrów sześciennych wody na sekundę. Dla porównania, największa rzeka na świecie Amazonka przenosi około 120 tys. metrów sześciennych wody na sekundę. O 250 razy mniej!
Czy ten system ogrzewania Europy może się zaciąć? Co by się wtedy stało?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Damian_Zabrze
    28.05.2013 20:08
    Największym miastem Europy raczej nie jest Madryt. Oczywiście różnie można interpetować rolę zespołu miejskiego-aglomeracji. Największe miasta Europy to Moskwa,Londyn i Paryż.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja