Gąsienica na lodzie

Kilkanaście dni temu na Antarktydzie otwarto szóstą z kolei brytyjską stację badawczą. Halley VI jest jednak inna od swoich poprzedniczek. Technicznie blisko jej do stacji kosmicznej, a z wyglądu przypomina ogromną gąsienicę.

...ogłoszono konkurs

Wygrała go londyńska pracownia architektoniczna Hugh Broughton Architects, a zamawiającym był właściciel wszystkich stacji Halley, Brytyjska Służba Antarktyczna (BAS). Wymagania były spore. Stacja miała być modułowa, nowoczesna, wygodna i ekologiczna. Priorytetem było zapewnienie bezwzględnego bezpieczeństwa mieszkających i pracujących tam ludzi, co jest szczególnie ważne w tak surowym klimacie. Modułowość miała polegać nie tylko na tym, że stacja – jak klocki – mogła być rozbudowywana. Założeniem było, aby każdy moduł posiadał swój system obiegu ciepła i wody. Stacja miała być też łatwa do wybudowania, ponieważ prace budowlane można na biegunie południowym wykonywać tylko kilka tygodni w roku. Cały „obóz” powinien być także całkiem pokaźny, tak by latem pomieścić około 70 osób. Brytyjczycy na Halley VI wydali prawie 30 milionów funtów. Poprzednie konstrukcje były, co prawda, tańsze, ale trud włożony w ich wybudowanie był zapewne większy. Skąd taka determinacja? Po co budować bazy w tak niedostępnych i pustych miejscach? Lista odkryć naukowych, jakich dokonano w bazach usytuowanych na biegunach, w miejscach, w których za wyjątkiem śniegu i lodu niczego nie ma, byłaby długa i imponująca. Dzisiaj tylko na biegunie południowym jest kilkadziesiąt baz badawczych. Tutaj bada się klimat, atmosferę (jej dolne warstwy i te najwyższe) i zanieczyszczenia. Stąd prowadzi się niektóre obserwacje astronomiczne, bada się aktywność Słońca i rejestruje cząstki lecące do nas z kosmosu. Obserwuje się także zorze polarne. Podobnych badań nie da się przeprowadzić nigdzie indziej na Ziemi. Dzięki obserwacjom prowadzonym w bazie Halley, w połowie lat 80. XX wieku odkryto dziurę ozonową. Wracając jednak do dopiero co oddanej bazy Halley VI. Budowano ją przez cztery sezony. Każdy sezon to nie więcej niż dwa miesiące pracy. Moduły bazy powstały w Cape Town, w Republice Południowej Afryki, a następnie dostarczone zostały statkiem do wybrzeży Antarktydy. Po wyładowaniu na lód moduły były wyposażane wewnątrz i przeciągane kilkanaście kilometrów w głąb lodowca. Dopiero tam je łączono. Przesuwanie odbywało się bezproblemowo, bo moduły stacji ustawione są na stalowych nogach zakończonych dużymi płozami. Wystarczy podpiąć je do ciągnika gąsienicowego i z łatwością można je przesuwać. Moduły nie mają własnego napędu.

Mobilność je uratuje?

Mobilność pozwala nie tylko na łatwe przemieszczanie całej stacji z miejsca na miejsce, ale w zależności od aktualnych potrzeb, także na zmiany konfiguracji modułów, bez zmiany usytuowania całej stacji. W obecnej konfiguracji, a więc ośmiu modułów połączonych szeregowo, stacja Halley VI ma łącznie ponad 1500 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej. Największy jest centralny moduł socjalny (ma kolor czerwony, podczas gdy moduły mieszkalno-naukowe są niebieskie), którego powierzchnia wynosi prawie 500 mkw. Powierzchnia każdego z siedmiu mniejszych modułów wynosi 150 mkw. Każdy moduł wyposażony jest we własny system ogrzewania i system obiegu wody. Sieci komputerowa i  telefoniczna są dla całej bazy wspólne. Oprócz modułu centralnego i mniejszych modułów, w których znajdują się sypialnie i laboratoria, baza ma jeszcze niewielki moduł techniczny. To w nim znajduje się generator prądu oraz zbiornik na nieczystości. Co ciekawe, architekci z pracowni Hugh Broughton Architects – autorzy koncepcji Halley VI, nie zakładali z góry, jak mają być wyposażone mniejsze moduły. Mogą być one meblowane w zależności od potrzeb.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama