Nieznany geniusz

To polski Tesla. Bez jego odkrycia nie byłoby całej współczesnej elektroniki. Za granicą wymieniają go na równi z Kopernikiem i Skłodowską, u nas tymczasem jest nieznany.

Krzem, a konkretnie jego monokryształy są podstawą budowy układów elektronicznych. Proszę sobie wyobrazić świat bez elektroniki. Jak by wyglądał? Jakie byłoby nasze życie? Jak wyglądałaby komunikacja? Gdyby nie prace i odkrycia polskiego uczonego, Jana Czochralskiego, być może dzisiaj żylibyśmy w takim świecie.

Kłopotliwe doświadczenia

Jan Czochralski urodził się 23 października 1885 roku w Kcyni, niedaleko Bydgoszczy. Wtedy był to zabór pruski. Był ósmym z dziesięciorga dzieci szanowanego w okolicy stolarza. Rodzina żyła na przyzwoitym poziomie, więc dzieci mogły się edukować. Gorzej było ze zrozumieniem rodziców dla naukowych poczynań Jana. Czasami ryzykowne eksperymenty chemiczne, które przeprowadzał w każdej wolnej chwili, nie były przez ojca akceptowane i dlatego Jan wyprowadził się z domu rodzinnego, przeniósł się do Krotoszyna i rozpoczął pracę w aptece. Ale i tam nie pozostał długo. Mając niespełna 20 lat, wyjechał do Berlina i rozpoczął pracę w laboratorium koncernu Allgemeine Elektrizitaets Gesellschaft (AEG). Równocześnie kształcił się. 6 lat później skończył studia chemiczne na Politechnice Berlińskiej. W 1916 roku, mając 31 lat, dokonał odkrycia, które było jednym z najważniejszych dokonań w całym XX wieku. Czochralski opracował metodę pomiaru szybkości krystalizacji metali.

Podobno udało mu się to przez przypadek, wskutek roztargnienia. Robiąc notatki, stalówkę pióra zamiast w kałamarzu zanurzył w tygielku z roztopioną cyną. Gdy ją wyciągał, ciągnął się za nią długi metalowy pręcik. Czochralskiego zaintrygowało to, co się stało i uzyskany w ten sposób cynowy pręcik zaczął badać. Okazało się, że nie jest on zwykłym metalowym pręcikiem, tylko monokryształem, czyli materiałem, w którym atomy mają uporządkowaną strukturę.

Powrót i upadek

Taka metoda wytwarzania monokryształów – przez tzw. wyciąganie – była w czasach Czochralskiego ciekawostką. Czymś, co interesowało w zasadzie tylko specjalistów – metalurgów. Gdyby zapytać samego odkrywcę, pewnie powiedziałby, że nie widzi jakiegokolwiek praktycznego zastosowania monokryształów. Ta praca nie przyniosła swojemu odkrywcy ani sławy, ani pieniędzy. Czochralski zaczął być znany dzięki temu, czego dokonał prawie 10 lat później. W laboratorium stworzył stop, który sprawdzał się w produkcji łożysk kolejowych. Tym ostatnim odkryciem tak zachwycony był sam Henry Ford (założyciel słynnego koncernu samochodowego), że zaproponował Janowi Czochralskiemu stanowisko dyrektora w swoim koncernie. Polak odmówił.

W 1928 roku Czochralski wrócił do kraju (podobno namawiał go do tego sam Ignacy Mościcki, wtedy prezydent niepodległej Polski, ale także chemik) i objął stanowisko profesora na Politechnice Warszawskiej. Do wybuchu II wojny światowej pracował otoczony sławą jednego z najlepszych chemików epoki (choć jego metoda tworzenia monokryształów nie była jeszcze powodem tej sławy). Gdy wybuchła wojna, nie zrezygnował jednak z pracy. Z jednej strony dzięki temu, że prowadził Zakład Badań Materiałów, uratował wielu polskich naukowców. Z drugiej strony Zakłady pracowały za zgodą i dla Wehrmachtu. Przez lata Czochralskiego, także w środowisku naukowym, uważano w związku z tym za zdrajcę. Krótko po wojnie prof. Czochralski na kilka miesięcy trafił nawet do więzienia, a władze Politechniki Warszawskiej pozbawiły go tytułu profesorskiego. Świat naukowy wykluczył profesora. Dopiero całkiem niedawno okazało się, że współpracę z Niemcami podjął za zgodą władz konspiracyjnych.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg