Pustynia i wydmy

Kometa, a w zasadzie jej jądro, nie wygląda tak jak zwykle jest przedstawiane. Nie jest obłych kształtów, nie ma gładkiej powierzchni i nie leci prościutko jak pocisk. Jak zwykle, rzeczywistość jest bardziej złożona, a przez to bardziej intrygująca, niż mogłoby się wydawać.

Europejska sonda Rosetta po to, by spotkać się z kometą 67p/Churyumov-Gerasimenko, leciała przez 10 lat! Przebyła w tym czasie 6,4 mld kilometrów. Co prawda w linii prostej odległość między Ziemią i kometą jest znacznie mniejsza, ale sondy nie latają po liniach prostych. Manewrują między planetami w taki sposób, by wykorzystać pole grawitacyjne tych ostatnich; wykorzystać jako przyspieszacz. Dzięki temu statek nie musi mieć ogromnego zapasu paliwa i dużych silników.

Harpun z Polski

Do komety czy w pobliże komety sonda doleciała w sierpniu tego roku. I rozpoczęły się manewry mające zasadniczo dwa cele. Pierwszy to dokładna analiza powierzchni obiektu. Nigdy wcześniej żadne urządzenie nie było tak blisko komety jak Rosetta. 67p/Churyumov-Gerasimenko została bardzo dokładnie sfotografowana ze wszystkich stron. Oczom nie tylko astronomów (zdjęcia natychmiast obiegły cały świat) ukazał się świat bardzo różnorodny. Góry i doliny, wyżyny, płaskowyże, a nawet niewielkie pustynie i wydmy.

Dość mało prawdopodobne, by powierzchnia komety była sypka. Choć z drugiej strony tyle rzeczy nas już zadziwiło... Kometa, zbliżając się do Słońca, zaczyna się topić. Rosetta będzie krążyła wokół komety i będzie obserwowała ten proces. Im bliżej Słońca, tym ten proces będzie szybciej postępował. Kometa każdego dnia będzie się więc zmieniała. Jak będzie wyglądała za miesiąc, za pół roku? Jeszcze kilkanaście tygodni temu sonda orbitowała wokół komety w odległości około 100 kilometrów. Jej pełny obrót trwał wtedy 3–4 ziemskie dni. Z czasem Rosetta przybliżała się do swojego celu coraz bardziej. Gdy ta odległość zmniejszyła się do 10 km (co nastąpiło w środę 12 listopada rano), w kierunku powierzchni komety wystrzelony został lądownik Philae. Aby nie odpadł, nie odbił się od powierzchni komety (jej grawitacja jest bardzo mała), lądownik jest wyposażony w harpun, który wbija się w powierzchnię obiektu. Ta część została w całości wybudowana w Polsce. Co będzie potem? Badania naukowe. Składy gruntu, zmian temperatury i promieniowania i wielu innych parametrów komety. Wszystkie informacje będą przesyłane do wciąż orbitującej wokół komety Rosetty, a z niej w kierunku Ziemi.

Badajmy, póki żyje

Wszystkie te manewry odbywają się oczywiście w sytuacji, gdy kometa pędzi w kierunku Słońca z prędkością 135 tys. km na godzinę. Już z pierwszych, jeszcze zdalnych pomiarów wynika, że niespodzianek będzie sporo. Na przykład temperatura. Ta będzie z czasem rosła. Niemalże natychmiast po zbliżeniu się sondy do komety okazało się, że na powierzchni obiektu jest znacznie wyższa temperatura niż się spodziewano. Przewidywano, że będzie ona wynosiła około minus 100 st. C, a wynosiła około minus 60. Czy w czasie największego zbliżenia do Słońca na komecie będą temperatury dodatnie? Gdyby wtedy ktoś na powierzchni komety się znalazł, gdyby mógł powąchać zapachy, pewnie mocno by się skrzywił. Jego nos wypełniłby zapach zgniłych jajek (siarkowodór), końskiego łajna (z powodu amoniaku), migdałów (cyjanowodór) i alkoholu (metanol). Obrzydliwe? Wręcz przeciwnie, fascynujące! Te związki są niezbędne do tego, by powstały aminokwasy, z nich białka, a z tych białek żywe organizmy. Czy komety przyniosły te cegiełki na Ziemię? To pewne. Kwestią dyskusyjną jest tylko to, czy komety były jedynym źródłem, czy jednym z wielu źródeł elementów, z których później powstało życie. Także to będzie badała misja Rosetta. 67p/Churyumov-Gerasimenko jest kometą niewielką. Ma zaledwie 4 km średnicy. Ale już teraz można powiedzieć, że jak na tak niewielki kawałek materii budzi podziw swoją różnorodnością. Pędzi z prędkością grubo ponad 130 tys. km na godzinę, a w momencie, w którym wyląduje na niej próbnik Philae, będzie o 790 mln km oddalona od Słońca. Zarówno próbnik, jak i sama sonda będą komecie towarzyszyły w czasie lotu w kierunku naszej gwiazdy, w czasie okrążania jej i oddalania się od niej. To okres, w którym kometa „się budzi” i „żyje”. Jeżeli badać, to właśnie teraz. Zanim znowu na długie lata „zaśnie”, oddalając się od Słońca.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg