Ostatnie dzikie konie

Dziś prawdziwych tarpanów już nie ma. Są jednak ich potomkowie. To dzięki ich hodowli w Popielnie na Mazurach kilkaset lat po wyginięciu tarpanów możemy zobaczyć, jak one wyglądały.


Dzikie konie to jedna z wielu atrakcji Mazur. Żeglując na Śniardwach czy Bełdanach, cumując żaglówką na dziko, przy odrobinie szczęścia możemy je zobaczyć. Nie, nie z daleka, gdzieś między trzcinami. Dzikie konie na Bełdanach czasami podchodzą pod zacumowane żaglówki, jakby były całkowicie oswojone. 


Cypel nad jeziorem


Na terenach Europy Środkowej tarpany po raz ostatni widziano pod koniec XVIII wieku. Wtedy to ostatnie sztuki odłowił do swojego prywatnego zoo jeden z hrabiów Zamoyskich. Konie te żyły w Puszczy Białowieskiej. Podobno dzikie tarpany jeszcze kilkadziesiąt lat później widziano na terenach dzisiejszej Ukrainy. Na początku XIX wieku Zamoyscy musieli jednak zacisnąć pasa. Zwierzyniec z tarpanami wydawał się zbytkiem, więc dzikie konie rozdano okolicznej ludności. Tam tarpany krzyżowano z małymi, półdzikimi końmi domowymi, których na roli używali chłopi. Tarpany wymarły, ale ich geny pozostały, choć z czasem coraz bardziej wymieszane.

Ponad 100 lat później wybitny polski biolog i zoolog profesor Tadeusz Vetulani właśnie w tamtych okolicach rozpoczął pracę nad odtworzeniem dzikich tarpanów. Szanse na to, że jego cel kiedykolwiek zostanie osiągnięty, są bliskie zeru. – Niestety, nie znamy genotypu tarpana – mówi „Gościowi” prof. Zbigniew Jaworski, kierownik Katedry Hodowli Koni i Jeździectwa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. I dodaje: – Po tarpanach pozostały trzy czaszki i jeden szkielet. Te pozostałości znajdują się w Rosji. Nasze działania polegają na podtrzymywaniu i wzmacniu cech tarpanów u koników polskich. Z opisów dość dokładnie wiadomo, jak tarpany wyglądały i jaki miały charakter. Te cechy selekcjonuje się u koników polskich. Nazwę konik polski „mieszańcom” nadał jeszcze prof. Vetulani, dzisiaj to oficjalnie uznana rasa konia. 
Prace profesora Vetulaniego przerwała II wojna światowa. Niemcy zniszczyli jego hodowlę, część koni zabili, część wywieźli do Niemiec. Wśród zwiedzających ośrodek w Popielnie niemieckich wycieczek – ku uciesze pracowników – co jakiś czas znajduje się ktoś, kto zarzeka się, że w Niemczech tarpany się ostały.

Prawie na pewno te niemieckie „tarpany” to potomkowie ukradzionych w czasie wojny koników polskich. 
Po wojnie hodowlę trzeba było rozpocząć w zasadzie od początku. Najpierw próbowano w Białowieży, ale ostatecznie zdecydowano się na Mazury. Wybrano Popielno, małą wioskę na cyplu pomiędzy czterema jeziorami: Śniardwami, Bełdanami, Jeziorem Mikołajewskim i Wartołtami. Dlaczego akurat tam? Bo wtedy to było kompletnie odludne miejsce, przyrodniczo bardzo zbliżone do środowiska, w którym żyły tarpany. Ponadto nie trzeba było ogradzać dużego terenu rezerwatu, bo z trzech stron ograniczały go duże jeziora. Dzisiaj cypel stał się niemal centrum mazurskiego ruchu turystycznego. 
W 1955 roku w Popielnie utworzono placówkę Polskiej Akademii Nauk, której celem było ratowanie polskich zasobów przyrodniczych. Koniki polskie na kolejnych 60 lat stały się znakiem rozpoznawczym tego ośrodka. Na terenie o powierzchni 1600 hektarów utworzono unikatowy w skali Europy rezerwat, w którym na wolności żyją dzikie konie. Oprócz nich w Stacji Badawczej Rolnictwa Ekologicznego i Hodowli Zachowawczej Zwierząt – bo tak brzmi pełna nazwa placówki – badane i hodowane były m.in. bobry, jeleń szlachetny, a także bydło oryginalnych ras: polskiej czerwonej i nizinnej czarno-białej. 


Uszanujmy dzikość 


Dzisiaj w Popielnie hodowla koników odbywa się w dwóch niezależnych grupach. – W hodowli rezerwatowej, na obszarze o powierzchni 1600 hektarów, utrwalane są dzikie cechy konia, czyli zdolność do poszukiwania pokarmu, radzenie sobie z niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, czyli, ogólnie mówiąc, przetrwanie – mówi „Gościowi” Marlena Boroń, zootechnik, główny specjalista w stacji badawczej. Drugą grupą hodowlaną są konie trzymane na terenie ośrodka badawczego w stajniach. – W hodowli stajennej utrwalamy cechy użytkowe koni – mówi Marlena Boroń. Konie z Popielna wystawiane są także na sprzedaż. Chociażby pod siodło. 
Dzisiaj w rezerwacie dzikich koni jest około 40, w czterech tabunach. Każdy tabun złożony jest z ogiera, który jest przywódcą, kilku klaczy i źrebiąt.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.