Smoleńsk. Co wiemy?

Artykuł o wyjaśnieniu przyczyn katastrofy malezyjskiego samolotu, zestrzelonego w zeszłym roku nad Ukrainą, wywołał spory odzew wśród Czytelników. Wielu z Państwa prosiło o próbę podsumowania, co wiadomo o przyczynach katastrofy smoleńskiej.

Za kilkanaście dni odbędzie się kolejna, już czwarta konferencja smoleńska. To jedyne forum wymiany opinii i poglądów ludzi świata nauki, którzy zainteresowali się katastrofą rządowego samolotu w Smoleńsku. Co wynika z poprzednich konferencji? Każda była poświęcona nieco innemu aspektowi tragedii. Najbliższa będzie dotyczyć mechanizmu zniszczenia oraz analizy mechanizmu lotu i okoliczności towarzyszących katastrofie. Jaka wiedza wynika z poprzednich konferencji? Jaka wiedza wynika z raportu rządowego (tzw. raportu Komisji Millera)?

Ogromna liczba szczątków

W największym skrócie można powiedzieć, że według autorów referatów konferencji smoleńskich zniszczenie samolotu nastąpiło na skutek wcześniejszych wybuchów, jakie wystąpiły wewnątrz samolotu na wysokości około 35 metrów nad ziemią, oraz utraty sterowności. Z kolei według raportu Komisji Millera w pełni sprawny technicznie samolot Tu-154M rozbił się w wyniku uderzenia w ziemię. W raporcie znajduje się stwierdzenie, że „przyczyną wypadku było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią i spóźnione procedury odejścia na drugi krąg. Doprowadziło to do zderzenia z przeszkodą terenową, co spowodowało oderwanie fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką”. Eksperci zgromadzeni wokół konferencji smoleńskich argumentują, że założenia i wnioski rządowego raportu były błędne. Zwracają uwagę na to, że duża liczba szczególnie drobnych fragmentów samolotu (szacowana na ponad 60 tys.), rozrzuconych na dużej powierzchni, jest charakterystyczna dla wystąpienia wybuchu w powietrzu. Gdyby maszyna rozbiła się o powierzchnię gruntu, jej fragmenty byłyby znacznie większe i byłoby ich mniej, a obszar, na którym się znajdują, byłby mniejszy.

O rozerwaniu samolotu w powietrzu mają świadczyć także jego resztki znajdowane na drzewach na dość rozległym terenie. Eksperci zwracają również uwagę na fakt, że autorzy raportu Millera pominęli albo źle zinterpretowali cały szereg danych. W efekcie w raporcie pokazana jest trajektoria ostatniej fazy lotu, która przebiega w odległości kilkunastu metrów od brzozy. Tej brzozy, na której samolot miał stracić część skrzydła. Z analiz miejsca katastrofy i zdjęć, także lotniczych, wynika, że na miejscu nie powstał żaden krater. Gdyby samolot w całości uderzył w grunt (miękki, podmokły) i dopiero na skutek tego uderzenia się rozpadł, taki krater powinien być widoczny. Bardzo charakterystyczne było to, że sporo ciał ofiar było rozczłonkowanych i pozbawionych ubrań. Zdaniem ekspertów tak się dzieje po eksplozji samolotu w powietrzu. Analiza sposobu rozerwania samolotu (wzdłuż obwodu łączącego centropłacie z częścią ogonową samolotu, w kierunku prostopadłym do poszycia skrzydeł) sugeruje, że do eksplozji doszło w powietrzu. Potwierdzają to także znalezione w ciele przynajmniej jednej ofiary nity. Podsumowując, samolot rozpadł się na bardzo wiele fragmentów, a na powierzchni gruntu brak jest śladów uderzenia, które uzasadniałoby tak dużą dezintegrację. Dodatkowym argumentem są ciała ofiar, które noszą ślady eksplozji w powietrzu.

9 różnych kopii

Wielu ekspertów (także tych, którzy nigdy na konferencjach smoleńskich nie prowadzili odczytów) zaznacza, że lista zaniechań, błędów i nieprawidłowości popełnionych w trakcie badania przyczyn tragedii jest długa. Nie pobrano niezwłocznie próbek. Niektórych badań nie powtórzono, choć pierwsze dały niejednoznaczne wyniki. Niektóre próbki były badane dopiero trzy lata po katastrofie! Przez cały ten czas znajdowały się na wolnym powietrzu i były narażone na deszcz, śnieg i mróz. W numerze 43. „Gościa Niedzielnego” opisywałem śledztwo, jakie przeprowadziła międzynarodowa komisja po zestrzeleniu przez prorosyjskich separatystów samolotu pasażerskiego nad Ukrainą. To śledztwo trwało zaledwie rok, mimo że teren, na którym znalazły się szczątki samolotu, był ogarnięty wojną. A jednak wrak samolotu udało się sprowadzić z Ukrainy do Holandii i tam poskładać na specjalnie przygotowanej rampie. Polskiej dyplomacji wciąż nie udało się sprowadzić do Polski wraku samolotu. Nie mamy także oryginałów czarnych skrzynek. Eksperci z różnych dziedzin pracują na w sumie 9 kopiach, które na dodatek w niektórych szczegółach różnią się od siebie. Wspomniane kopie zostały sporządzone w Moskwie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.