Wszyscy szczęśliwi

Nie, nie będę pisał o hormonach szczęścia ani o dużej wygranej na loterii. Choć na zakończeniu ostatniej światowej konferencji klimatycznej niektórzy wyglądali, jak gdyby ich serce pompowało endorfiny, a nie krew, z kolei inni trzymali się za kieszenie, jak gdyby wygrali majątek w totka. Będę pisał o klimacie.

O klimacie, ale nie w kontekście nauki, tylko polityki. Co konkretnie uzgodniono na zakończonej trzy tygodnie temu międzynarodowej konferencji klimatycznej w Paryżu? W „Gościu” pisałem o skomplikowanej materii, jaką jest umowa dotycząca spraw klimatycznych. Teraz czas na podsumowanie.

Na papierze

Wyzwanie było proste. Ograniczyć emisję gazów cieplarnianych tak, by wzrost temperatury atmosfery nie przekroczył 2 st. C w stosunku do roku referencyjnego. Łatwo napisać, znacznie trudniej uzgodnić, nie mówiąc o wprowadzeniu w życie. Co charakterystyczne, dość trudno znaleźć komentarze krytyczne dotyczące tego, co w Paryżu uzgodniono. To oznacza tylko tyle, że międzynarodowe towarzystwo uzgodniło zapisy, które… każdy rozumie po swojemu. Interesy dużych i nowoczesnych państw są na tyle rozbieżne z interesami państw na dorobku i tych biednych, że trudno sobie wyobrazić konkretne zapisy, które by zadowalały i jednych, i drugich.

Dla przypomnienia: w czasie paryskiej konferencji COP21 uzgodniony miał być traktat w miejsce znanego Protokołu z Kioto. Ten ostatni został wynegocjowany w 1997 r., ale w ostatnim czasie przestał obowiązywać. Protokół z Kioto był kawałkiem papieru, na którym zanotowano i podpisano pewne cele, które… tylko nieliczni (w tym Polska) osiągnęli. Można by powiedzieć, że nie był skuteczny, ale to nie jest cała prawda. Dzięki temu, że klimat to bardzo medialny temat, a Protokół z Kioto był bodaj pierwszym porozumieniem klimatycznym na tak dużą skalę, także dzięki niemu udało się wprowadzić „pod strzechy” dyskusje o klimacie. Po podpisaniu protokołu jedni się z nim zgadzali, inni mocno go krytykowali, ale nikt nie pozostawał obojętny. Nic tak nie zabija dyskusji jak obojętność.

Jednym z powodów porażki Protokołu z Kioto były zapisy, które na wszystkich nakładały takie same obowiązki. To nie do obrony. Państwa mają różne możliwości, różne wyzwania i różne warunki (chociażby związane z dostępem do źródeł energetycznych). Protokół z Paryża skonstruowano inaczej. Są w nim zapisane cele i wyzwania dla różnych krajów. Te oczekiwania zostały dostosowane do możliwości i specyfiki regionów. W zasadzie każdy wybiera coś dla siebie. Czy to będzie skuteczne? Okaże się za 10, 20 lub 50 lat. W dokumencie końcowym zapisano co prawda, że co 5 lat będzie pisany bilans z realizacji protokołu, ale to okres zbyt krótki, by zaobserwować jakiekolwiek efekty jego działania. Tym niewielu się chyba przejmuje, bo może się okazać, że ograniczanie emisji w ogóle nie będzie miało wpływu na wzrost temperatury.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg