Świat się pomarszczył

No to mamy ostateczne potwierdzenie teorii Einsteina. Po wielu latach poszukiwań zarejestrowano tzw. fale grawitacyjne. Ludzka wyobraźnia może mieć kłopoty z wyobrażeniem sobie tego zjawiska, ale warto spróbować. Odkrycie zmarszczek przestrzeni jest dla kosmologów niezwykle ważne. A dla nas ważne jest to, że dokonali tego Polacy!

Z lotu ptaka wygląda jak wielka litera L, której ramiona to dwie rury o długości 4 km każda, stykające się końcami pod kątem prostym. Każde z ramion tworzy betonowa rura o średnicy 2 metrów. W jej wnętrzu – jak w bunkrze – znajduje się druga rura – ze stali nierdzewnej, która jest granicą pomiędzy światem zewnętrznym a bardzo wysoką próżnią. Z miejsca, w którym rury stykają się, „na skrzyżowaniu”, dokładnie w tym samym momencie w kierunku końców tuneli wysyłane są wiązki lasera. Ich celem są zwierciadła umieszczone na końcu każdej z rur. Odbijane przez zwierciadła tam i z powrotem około 100 razy promienie wpadają z powrotem do centralnego laboratorium i tam zostają do siebie porównane. Dzięki zjawisku interferencji możliwe jest wyliczenie z wielką dokładnością różnicy przebytych przez obydwie wiązki światła dróg. A drogi te powinny być identyczne, no chyba że… w czasie pomiaru przez Ziemię – podobnie jak fala na powierzchni wody – przejdzie fala grawitacyjna. Wtedy jedno z ramion będzie nieco dłuższe, a efekt natychmiast zostanie wychwycony w czasie porównania dwóch wiązek. Żeby wyobrazić sobie precyzję pomiaru, warto dodać, że nawet największe zaburzenia zmienią długość ramion o mniej niż jedną tysięczną część średnicy protonu (!). To mniej więcej tak, jak gdyby mierzyć zmiany średnicy Drogi Mlecznej (którą ocenia się na ok. 100 tys. lat świetlnych) z dokładnością do jednego metra. Lustra na końcu każdego z tuneli są idealnie osadzone i wytłumione od przypadkowych drgań (jadący samochód, silniejszy wiatr, drgania sejsmiczne). Ale aby nie mieć żadnych wątpliwości, zdecydowano się na budowę nie jednej, ale dwóch instalacji, w Handford w stanie Waszyngton i w Livingston w stanie Luizjana. Są identyczne, choć oddalone od siebie o ponad 3 tys. kilometrów. Nawet gdy w jednym LIGO zwierciadło nieoczekiwanie zadrga, niemożliwe, by to samo w tej samej chwili stało się ze zwierciadłem bliźniaczej instalacji. Gdy jednak przez Ziemię przejdzie z prędkością światła fala grawitacyjna, zmiany, jakie wywoła, zajdą w obydwu instalacjach dokładnie w tej samej chwili. I tak się stało. Kilka miesięcy temu (konkretnie we wrześniu) obydwie instalacje coś zarejestrowały. Pomiar potwierdziło europejskie laboratorium VIRGO. Dokładna analiza potwierdziła przypuszczenia. Mamy fale grawitacyjne!

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg