Gwiezdna strzała

To było dość spore zaskoczenie. Jeszcze większe będzie, gdy misja dojdzie do skutku. Rosyjski miliarder i brytyjski fizyk właśnie ogłosili, że zamierzają wybudować statek kosmiczny, który odbędzie międzygwiezdną podróż.

Brzmi dobrze, ale cóż, jest to przedsięwzięcie bardziej niż odważne (by nie powiedzieć straceńcze). To trochę tak, jakbyśmy ledwo co jeździli na rowerze, a równocześnie planowali wziąć udział w wyścigach Formuły 1. Tak, jak gdybyśmy dopiero co odważyli się na podróż do najbliższego miasteczka powiatowego (a i to z wielkim trudem), a już planowali wyprawę na antypody. No to co? Rezygnować z lotów do gwiazd? Nigdy w życiu! Największych rzeczy dokonują straceńcy.

Rowerem w gwiazdy

Jurij Milner jest rosyjskim miliarderem i człowiekiem, któremu – najwyraźniej – nie brakuje fantazji. Fantazja z pieniędzmi jest oczywiście powiązana, bo dość trudno wysyłać w gwiazdy statek kosmiczny, nie mając grosza przy duszy. Faktem jednak jest, że miliarderów na świecie jest wielu, ale tylko nieliczni chcą swoje pieniądze wydawać na coś innego niż jachty, samoloty i rezydencje. Milner jest inny. Już wiele miesięcy temu skontaktował się ze Stephenem Hawkingiem, znanym brytyjskim kosmologiem, i w efekcie obaj postanowili uruchomić projekt, który ma się przerodzić w pierwszą międzygwiezdną misję kosmiczną.

Dotychczas latamy w obrębie planet Układu Słonecznego. Podróż do tych najdalszych trwa kilkadziesiąt lat. Tymczasem gwiazdy są tysiące, dziesiątki tysięcy razy dalej niż planety w Układzie Słonecznym. A jeżeli tak, to jak długo będzie trwała taka misja? No i tutaj pojawia się największa niespodzianka. Z pierwszych szacunków wynika, że statek kosmiczny ma znaleźć się w okolicy naszej najbliższej gwiezdnej sąsiadki – Alfa Centauri – po około 20 latach od startu z Ziemi. Warto dodać, że odległość pomiędzy Ziemią a tą gwiazdą wynosi 4,37 lat świetlnych, a dzisiejsze – nawet te najszybsze – sondy międzyplanetarne leciałyby tam około 30 tys. lat!

Ciśnienie światła

Kluczem do sukcesu misji jest pomysł na napęd statku. Międzygwiezdna misja ma być napędzana energią fotonów, a konkretnie ciśnieniem światła. Sam statek ma być bardzo mały, wielkości znaczka pocztowego, ale równocześnie ma być wyposażony w dużej powierzchni żagiel. Ten będzie działał jak żagle w jednostkach pływających po ziemskich oceanach. Z tą tylko różnicą, że na ziemi siłą napędową są naciskające na żagiel cząsteczki powietrza, a w kosmosie będą nimi cząsteczki światła.

Choć technologia wydaje się kompletną fikcją (prawdę mówiąc, świetlne żagle występowały w wielu opowieściach fantastycznych), jest sprawdzona w kilku misjach kosmicznych. Misjach, które nie zapuszczały się jednak zbyt daleko. Teraz ma być inaczej. Statek ma polecieć w bardzo daleką przestrzeń.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.