Koniec człowieka?

Fran Pepper ma 120 cm wzrostu, waży 20 kg. Jest robotem. Władze miasta Haaselt w Belgii przyznały mu obywatelstwo. To nie żart. To się dzieje. I będzie się działo. Dokąd zaprowadzi nas sojusz postępu technicznego z oświeceniową głupotą?

Transhumanizm po chrześcijańsku

Czy te transhumanistyczne projekty są rzeczywiście możliwe do realizacji w przewidywalnej przyszłości? Najpierw możliwe w znaczeniu „technicznie” możliwe? Co dokładnie dzieje się w laboratoriach, tego nie wie pewnie nawet Tomasz Rożek. Nie jest tajemnicą, że postęp techniczny dokonuje się zwłaszcza w laboratoriach pracujących dla wojska. To tam pojawiły się takie wynalazki jak komputer, GPS czy internet. Dziś wojsko pracuje intensywnie np. nad wynalezieniem interfejsu mózg–komputer (bezpośredniego połączenia mózgu z maszyną).

Już teraz istnieją zaawansowane urządzenia posiadające sztuczną inteligencję. Już teraz internet jest czymś, co w dużej mierze przejmuje władzę nad człowiekiem, sami oddajemy sieci sporą część naszej prywatności. Staliśmy się „dziećmi internetu” coraz bardziej odizolowanymi od realnego świata, prawdziwych kontaktów. Życie społeczne zaczyna być organizowane na wzór komputera, czego dobrym przykładem jest edukacja (algorytmy, moduły, punktacje, obiektywizacje itd.). ONZ uznała dostęp do internetu za prawo człowieka. Wizja osobliwości, czyli momentu rozwoju, w którym sztuczna inteligencja uzyska możliwość samodzielnego „uczenia się” i dalszej autoewolucji, wydaje się czymś realnym. Rozpędzone „pendolino” technonauki pędzi w stronę kolejnych innowacji, które rzekomo są niezbędne. Czy na pewno?

Wielu ludzi myślących bije na alarm, przestrzega, apeluje. Przykładem takiego głosu rozsądku jest książka „Samobójstwo oświecenia?” autorstwa prof. Andrzeja Zybertowicza z zespołem. Autorzy na gruncie socjologii wykazują, że oświeceniowa myśl, która leży u podstaw rewolucji technologiczno-kulturowej, jest utopią. Jak to się już nieraz okazało w historii, utopią niebezpieczną (rewolucja francuska, faszyzm, komunizm). Prof. Zybertowicz dochodzi do wniosku, że dziś „zaawansowane już procesy technologicznego »udoskonalania« rzeczywistości mogą doprowadzić do fizycznej likwidacji ludzkiego świata”. Autor widzi ratunek w powrocie do kategorii „duszy” i antropologii chrześcijańskiej jako „punktu oparcia”. Bez takiego punktu oparcia powstrzymanie samobójczych tendencji, które postuluje trashumanizm, wydaje się niemożliwe.

Jak na to wszystko spojrzeć z punktu widzenia wiary? Transhumanizm i jego obietnice „zbawienia” przez technikę wydają się kolejnym wcieleniem odwiecznej pokusy pychy – „będziecie jak bogowie” (dziś „cyberbogowie”). W historii ludzie podejmowali wiele prób zbudowania wieży Babel. Wszystkie zakończyły się fiaskiem, pociągając za sobą zazwyczaj sporo ofiar. Transhumanizm zakończy się tak samo. To pewne. Pytanie, jaki będzie koszt tego eksperymentu. Ile ofiar pociągnie za sobą? Czy ofiarą padnie człowiek jako taki?

Chrześcijanie wierzą, że Bóg jest Panem historii. Więc nie popadają w katastrofizm. Nadzieję pokładają w Bogu, który jest najwyższym Rozumem i najwyższą Miłością. Wiedzą, że to miłość zbawia, nie technika. Ewangelia również zapowiada trans-humanizm, ale oparty na transcendencji (na Bogu). Ewangelia mówi o nowym człowieku, którego modelem jest Jezus Chrystus. Tak, człowiek przekroczy ograniczenia ciała, genów, chorób, śmierci i stanie się nieśmiertelny. Tyle że nie dzięki technice, ale dzięki Bogu, który go wskrzesi z martwych. Odpowiedzią na utopię rozumu jest pewność wiary: głoszenie zbawienia w Chrystusie, nauczanie o wielkiej biblijnej (objawionej) wizji człowieka, autentyzm ludzkich wspólnot, relacji, więzi. To jest lekarstwo. Oby tylko sam Kościół nie zwątpił, że je posiada. I miał odwagę oferować je bez kompleksów.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg