Polska bedzie miala broń termobaryczną?

Naukowcy z WAT opracowali sposób wytwarzania termobarycznego materiału wybuchowego. Materiał może posłużyć do produkcji nowoczesnego uzbrojenia, w tym granatów ręcznych i granatnikowych. Obecnie w Polsce tego typu amunicja nie jest produkowana.

Naukowcy z Wydziału Nowych Technologii i Chemii WAT pod kierunkiem dziekana tego wydziału prof. Stanisława Cudziły opracowali technologię produkcji termobarycznego materiału wybuchowego. "To zaniedbany obszar w naszej armii. Rosjanie opracowali taki materiał wybuchowy i głowice bojowe z tym materiałem już w latach 80-tych ubiegłego wieku - opowiada prof. Cudziło.

"Chodzi o materiał wybuchowy, który jest mieszaniną klasycznych materiałów wybuchowych - trotylu, heksogenu lub oktogenu - z proszkami metali. Te ostatnie spełniają rolę dodatkowego składnika palnego" - wyjaśnia prof. Cudziło.

Jak tłumaczy, podczas wybuchu ładunku termobarycznego proszek metalowy spala się w obłoku powybuchowym, wykorzystując tlen z powietrza. Dzięki temu uwalnianie energii trwa dłużej, a ciśnienie i temperatura w otoczeniu epicentrum wybuchu spadają wolniej, niż w przypadku wybuchu samego trotylu.

Oznacza to większą skuteczność w rażeniu siły żywego przeciwnika, ale też umocnień czy pojazdów. Przewaga materiału termobarycznego nad klasycznym wynika też z faktu, że tlen potrzebny do spalenia składników palnych podbierany jest z atmosfery otaczającej miejsce wybuchu, a to oznacza pozbawienie przeciwnika możliwości oddychania. Te cechy znacząco poprawiają efektywność broni, dlatego np. w nowoczesnych głowicach bojowych o działaniu odłamkowo-burzącym lub kumulacyjnym wykorzystuje się właśnie materiały termobaryczne.

Materiały termobaryczne na dużą skalę stosują Rosjanie i Amerykanie, choć i inne nowoczesne armie mają uzbrojenie oparte na takich ładunkach. W oparciu o wybuchowe materiały termobaryczne konstruowane są m.in. olbrzymie bomby lotnicze. Amerykanie stworzyli bombę, która przenosi dziewięć ton takiego ładunku. Nazwali ją "Mother of All Bombs". Jest ona uznawana za największą bombę konwencjonalną na świecie. Bomba GBU-43 MOAB została po raz pierwszy użyta bojowo przez Amerykanów w Afganistanie w 2017 r.

Rosjanie mają podobną bombę, która ochrzczono mieniem "Father of All Bombs". Według Rosjan ma być ona silniejsza od amerykańskiej, choć zawiera tylko 7 ton ładunku. Rosjanie do jej produkcji użyli termobarycznej mieszanki wybuchowej wyprodukowanej w oparciu o nanotechnologię. Skutek wybuchu tak dużych bomb termobarycznych porównuje się z bronią nuklearną, choć ich siła jest mniejsza.

Polskie wojsko nie planuje takiego wykorzystania ładunków termobarycznych, ale w prowadzonym obecnie programie Zaawansowanego Indywidualnego Systemu Walki Tytan zaplanowane jest wyposażenie polskich żołnierzy w granaty termobaryczne. Na obecnym, wstępnym etapie rozwoju tej broni, materiał termobaryczny użyty do ich konstrukcji jest pochodzenia zagranicznego.

"Taki granat wrzucony do pomieszczenia, w którym są ludzie, nie daje szansy na obronę przy pomocy klasycznych środków biernej ochrony życia, jak kamizelki kuloodporne lub inne zasłony fizyczne, które potrafią uchronić przed normalnym granatem odłamkowym. W przypadku granatu termobarycznego ciśnienie w pomieszczeniu będzie tak duże, że przeciwnik będzie ginął od ciśnienia, a nie od odłamków" - mówi prof. Cudziło.

Materiał wybuchowy opracowany przez naukowców WAT nadaje się na małe ładunki - w tym granaty ręczne i granatnikowe. "Trudno jest zrobić mały ładunek termobaryczny. Duży łatwiej, bo parametry obłoku są utrzymywane dłużej. W małym obłoku temperatura gwałtownie spada, a zapalone cząstki metalicznego paliwa szybko gasną" - wyjaśnia.

Cudziło nie podaje składu materiału, ale przyznaje: "Znaleźliśmy bardzo dobry dodatek palny; ma on tę zaletę, że w ekspandującym obłoku powybuchowym reaguje najpierw z dwutlenkiem węgla i wodą. Dzięki temu lecące cząstki są wystarczająco gorące, aby ich spalanie mogło być kontynuowane, kiedy w obłoku pojawi się tlen atmosferyczny".

Dodaje, że w skład jego materiału wchodzi ok. 70 proc. klasycznego materiału wybuchowego i 30 proc. metalicznego dodatku opartego na magnezie, który zapewnia efekt termobaryczny. "Nasz dodatek termobaryczny +cierpliwie czeka+ po wybuchu, aż w obłoku pojawi się tlen z atmosfery i dopiero wtedy się dopala. Zaletą jest też to, że do produkcji materiału można użyć dostępnych komercyjnie składników, nie będzie to więc drogi w produkcji materiał" - podkreśla naukowiec.

Typowy kilogramowy ładunek termobaryczny ma równoważnik trotylowy ok. 1,6. To oznacza, że jest o 60 proc. skuteczniejszy niż sam trotyl. "Mamy niepodważalne dowody, że nam udało się uzyskać w jeszcze mniejszym, bo 200-gramowym ładunku, równoważnik co najmniej 2,0. Czyli gdyby nasz materiał był użyty do budowy granatu, jego promień rażenia byłby dwukrotnie większy, niż granatu wypełnionego trotylem. Lub też granat byłby dwa razy lżejszy, czyli łatwiejszy do przenoszenia i użycia" - zapewnia ekspert.

Badania materiału termobarycznego prof. Cudziło przeprowadził w czerwcu tego roku na poligonie w Nowej Dębie. Zmierzono promień rozrzutu skrzyń amunicyjnych wypełnionych piaskiem po zdetonowaniu tego materiału - był on dwukrotnie większy, niż w przypadku ładunku trotylowego o takiej samej masie. "Jest zapotrzebowanie na termobaryczny rodzaj amunicji, jak granaty ręczne, granaty do granatników ręcznych, ale też do dział gładkolufowych w polskich wozach bojowych" - ocenia naukowiec.

Krzysztof Kowalczyk

«« | « | 1 | » | »»