Z wózka na nogi

Ten artykuł mógłby zacząć się od słów: „Cuda się zdarzają” albo: „Wymieńmy podręczniki”. Przeprowadzono bowiem eksperyment, w którym osoby sparaliżowane… zaczęły chodzić.

To, co jeszcze kilkanaście, a nawet kilka lat temu było niemożliwe, dzisiaj staje się realne. Trzech pacjentów poddanych zostało eksperymentalnej terapii, po której, mimo uszkodzenia szyjnego fragmentu rdzenia kręgowego, mimo wielu lat paraliżu, zaczęło chodzić. Na razie badani poruszają się o kulach albo za pomocą balkoniku, jaki często wspomaga osoby starsze. To dla nich i tak… cud. Operację i rehabilitację opisały periodyki „Nature” i „Nature Neuroscience”.

Skanowanie i mapowanie

Sprawcami tego cudu są, a w zasadzie byli, naukowcy z Politechniki Federalnej i ze Szpitala Uniwersyteckiego w Lozannie. Wszczepili oni trzem pacjentom, którzy przez lata byli niepełnosprawni z powodu uszkodzenia szyjnego odcinka rdzenia kręgowego, system elektrod. Ważne, by podkreślić, że chodzi o pacjentów z rdzeniem uszkodzonym, a nie zerwanym. Dla osób, u których rdzeń się przerwał, nie ma na razie nadziei, chyba że w wyniku urazu został równo przecięty (a nie postrzępiony). Tymi przypadkami zajmują się z rehabilitacyjnymi sukcesami m.in. polscy naukowcy.

Ale wróćmy do Szwajcarów. Sparaliżowani mieli 47, 35 i 28 lat. Najpierw bardzo dokładnie przeskanowano rdzeń kręgowy każdego z nich, a konkretnie tę jego część, która została uszkodzona. W ten sposób ustalono, do których partii mięśni (z powodu uszkodzenia rdzenia) nie docierają impulsy nerwowe. „Mapowanie rdzenia” było w całej procedurze kluczowe, bo bez tego nie byłoby wiadomo, które nerwy pobudzać impulsami z implantów, by działały odpowiednie partie mięśni.

Gdy było wiadomo, które nerwy „prowadzą” do których mięśni, badacze wszczepili w nie elektrody (implanty). Były tak skonstruowane, że przekazywały „intencje” mózgu. Innymi słowy, gdy pacjent pomyślał, że chce ruszyć nogą, elektrody, które były przyczepione do neuronów odpowiedzialnych za ruszanie kończyną, podawały sygnał. Tym samym implant nie robił niczego, czego nie chciałby człowiek. Przed wszczepieniem implantów ten sygnał – z mózgu – biegł w rdzeniu kręgowym, ale tylko do miejsca uszkodzenia. Tam był albo zaburzany, albo zatrzymywany z powodu braku ciągłości neuronów. Implanty pobudzały odpowiednie nerwy poniżej uszkodzenia. Dalej impuls był dystrybuowany jak u zdrowej osoby.

Pacjenci, którzy przeszli eksperymentalny zabieg, zaczęli chodzić ze wspomaganiem już po tygodniu od rozpoczęcia rehabilitacji. Musiała ona zostać specjalnie opracowana, a największym wyzwaniem było nauczenie mózgu, jak powinien wydawać komendy „swoim” mięśniom. U sparaliżowanych pacjentów mózg utracił tę umiejętność w przypadku mięśni, do których od dłuższego czasu „nie miał dostępu”.

Pomoże wszystkim?

Postępy pacjentów były tak szybkie, że naukowcy przecierali oczy ze zdumienia. Nawet nie podejrzewali, że zabieg i opracowane ćwiczenia zaczną tak szybko działać. Po pięciu miesiącach ćwiczeń jeszcze niedawno sparaliżowani pacjenci samodzielnie chodzili, podpierając się kulami albo balkonikiem. Ich życie całkowicie się zmieniło. Poprzednio swój czas spędzali na wózku albo w pozycji leżącej. Teraz odzyskali kontrolę nad mięśniami nóg, a na wózek siadali tylko wtedy, gdy czuli zmęczenie. Najbardziej szokujący był fakt, że... pacjenci nie tracili zdolności poruszania się, gdy po kilku miesiącach ćwiczeń bezprzewodowe stymulatory (elektrody) wyłączono. Kilka miesięcy wystarczyło, by układ nerwowy wytworzył nowe połączenia pomiędzy neuronami, tak że impulsy elektryczne mogły nimi przebiegać pomimo uszkodzeń rdzenia. Impulsy elektryczne, które były produkowane przez implanty, zmobilizowały układ nerwowy do działania. Tego naukowcy się nie spodziewali. Tak samo jak tego, że pacjenci już po kilku miesiącach ćwiczeń będą w stanie dziennie pokonywać nawet kilometr.

Jakie wnioski płyną z tych eksperymentów? Po raz kolejny okazuje się, że układ nerwowy ma ogromną zdolność do regeneracji, choć jeszcze nie tak dawno uważano, że takich możliwości nie ma wcale. Przy czym tak jak tkanka mięśniowa czy skóra odnawia się przez powstawanie nowych włókien (komórek), tak w przypadku układu nerwowego mowa raczej o regeneracji funkcjonalnej. Innymi słowy, uszkodzenie rdzenia nie zrosło się (jak złamana kość). Impulsy elektryczne znalazły po prostu inną drogę, by dotrzeć do celu. Gdy tylko to się stało, stymulacja elektryczna nie była już potrzebna.

Niestety, opisana metoda nie nadaje się do tego, by pomóc osobom, których rdzeń jest przerwany albo bardzo uszkodzony. Gdy dochodzi do zerwania ciągłości rdzenia, współczesna medycyna rozkłada ręce. Z drugiej strony, jeszcze kilka lat temu rozkładała ręce i w takich przypadkach jak te opisane powyżej.

Badacze podkreślają, że pokazali pewną metodę postępowania, ale nie oznacza to, że terapia może od razu być stosowana w szpitalach. Sporo jeszcze trzeba zrobić, by mogły z niej powszechnie korzystać osoby sparaliżowane.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.