Pies jak kot?

Naukowcy na jednym z austriackich uniwersytetów postanowili sprawdzić, które zwierzę jest bardziej przyjazne – wilk czy pies. No i wyszło szydło z worka.

O tym, że psy bywają (mogą być) pomocne i wykazują prospołeczne zachowania, wie niemal każdy, nie tylko właściciele tych czworonogów. To odróżnia je od innych zwierząt domowych, np. kotów. Mówi się, że koty to samotnicy, że chodzą własnymi drogami, podczas gdy psy są towarzyskie i lubią być w grupie. Tylko skąd te cechy się biorą i dlaczego psy je mają, a koty nie?

Skąd my go znamy?

Czy psy zawsze takie były i dlatego – przez swoje prospołeczne podobieństwo do nas – wcześni przodkowie człowieka łatwo znaleźli z nimi wspólny język? Czy może psy stały się prospołeczne dzięki człowiekowi? Jeżeli prawdziwa jest druga hipoteza, to znaczy, że ludzie szczególnie dbali (np. karmiąc czy dając schronienie) o te osobniki, które były przyjazne i pomocne. Równocześnie odrzucali, a pewnie i zabijali osobniki agresywne i mające silną chęć dominacji nie tylko nad innymi psami, ale i nad człowiekiem. W ten sposób przez setki pokoleń wzmocnieniu ulegały cechy, które dzisiaj obserwujemy. Ale dlaczego ten mechanizm nie zadziałał z kotami? Może dlatego, że koty nie nadawały się do pracy i mieliśmy wobec nich inne oczekiwania? Co ciekawe, choć udomowienie psa nastąpiło kilka tysięcy lat przed udomowieniem kota, najprawdopodobniej miało miejsce na tych samych terenach, czyli na obszarach Żyznego Półksiężyca (Egipt, Palestyna, Izrael, Syria, Iran i Irak). Wyjątkowo korzystne warunki klimatyczne i geologiczne spowodowały, że właśnie tam powstawały największe cywilizacje Bliskiego Wschodu. To tam (około 10 tys. lat przed Chrystusem) powstało rolnictwo, a człowiek zaczął udomawiać różne zwierzęta, w tym psy. Miało to miejsce może nawet 15–17 tys. lat temu. Do niedawna obowiązywała hipoteza, że psy były udomawiane więcej niż raz. Bardzo wczesne ślady współpracy psa i człowieka znaleziono np. na Syberii, gdzie psy pomagały w polowaniach.

Wróćmy do cech tych zwięrząt. Pytanie brzmi: czy zaprzyjaźniliśmy się z psami, bo były takie jak my, czy kolejność była odwrotna – stały się takie jak my i dlatego je polubiliśmy? Odpowiedź postanowiła zaleźć grupa badaczy z Wolf Science Center w Wiedniu.

Wilk bardziej pomocny

Choć istniało wiele hipotez tłumaczących pochodzenie psów, wydaje się, że badania genetyczne, jakie dwa lata temu zostały opublikowane przez uczonych z Uniwersytetu Stony Brook w stanie Nowy Jork w USA, rozstrzygają spór. Według nich psy pochodzą od jednej grupy wilków, która odłączyła się od pozostałych około 40 tys. lat temu. Z kolei 20 tys. lat temu z tej grupy oddzieliła się kolejna i powędrowała na wschód. Może to był początek psów syberyjskich? Do udomowienia miało dojść, zanim grupy rozdzieliły się. Z badań wynika, że – mówiąc w skrócie – współczesne psy pochodzą od wilków. A jeżeli tak, trzeba było zaprojektować eksperyment, który w identyczny sposób sprawdzi prospołeczne zachowania psów i wilków. Porównanie wyników da odpowiedź, czy cechy, o których mowa, psy dostały w genach (wtedy będą one wyraźnie widoczne również u wilków), czy też psy nabyły je z czasem dzięki współistnieniu z człowiekiem (wtedy wilki będą ich pozbawione albo będą je miały w znacznie mniejszym stopniu).

Eksperyment był dość prosty. W pomieszczeniu laboratoryjnym wybudowano dwie klatki w taki sposób, że z jednej było widać zawartość drugiej. W pierwszej klatce zainstalowano dotykowy panel, a w drugiej pojemnik z jedzeniem. Gdy panel był uruchamiany, pojemnik z jedzeniem otwierał się. Panel zainstalowano na wysokości nosa psa i wilka. Następnie do klatki z panelem wprowadzano zwierzęta i obserwowano ich zachowanie. Wcześniej nauczono je, że dotknięcie panelu otwiera karmnik. W wielu próbach okazywało się, że wilki znacznie częściej otwierały pojemnik z jedzeniem, gdy zauważyły, że w drugiej klatce jest inne zwierzę. Psy nie robiły tego tak często. Co ciekawe, wilki nie były chętne do „karmienia” wilków należących do innej watahy. Jeśli zwierzę było „swoje”, każdy z wilków był chętny do pomocy. W przypadku innych zwierząt – niespecjalnie. U psów chęć pomocy innym była niższa niż u wilków. Psy równie niechętnie otwierały pojemnik z jedzeniem, gdy w drugiej klatce były inne psy, jak i wtedy, gdy były w niej wilki albo klatka pozostawała pusta.

Właściciel w klatce

Wyniki wszystkich tego typu eksperymentów można podważyć, mówiąc, że eksperyment zaprojektowany przez ludzi nie musi działać w przypadku zwierząt, że nie ma pewności, czy wnioski, jakie wyciągamy z ich obserwacji, są prawidłowe. Zwierzęta inaczej rejestrują bodźce, inaczej u nich może też przebiegać proces podejmowania decyzji. Tyle tylko, że z zasady wszystkie nasze eksperymenty są zaprojektowane przez ludzi i nie wiadomo, jak to ograniczenie przeskoczyć.

Z wiedeńskiego eksperymentu wyciągnięto wniosek, że wilki są zwierzętami bardziej społecznymi niż psy. A jeżeli tak, znaczy to, że to nie ludzie nauczyli psy zachowań, które w nich cenimy. Psy dostały je w genach. Pozostaje wyjaśnić, dlaczego ten eksperyment wykazał, że psy są mniej przyjacielskie niż wilki. Czyżby współpraca z człowiekiem spowodowała, że psy stają się mniej społeczne? A może przestają rozpoznawać swoich? Może gdyby do klatek zamykano właścicieli psów, wtedy chętniej otwierałyby pojemnik z pożywieniem?

Dwa lata temu ta sama grupa badaczy przeprowadziła inną serię eksperymentów, z których wynikało, że psy po wilkach odziedziczyły także inną cechę, a mianowicie pewien rodzaj poczucia sprawiedliwości. I wilki, i psy czuły (wiedziały?), jakie zachowanie w stosunku do nich jest sprawiedliwe, a jakie nie. Ale znowu znaleziono różnicę. Psy nad niesprawiedliwością przechodziły do porządku dziennego, podczas gdy wilki zrażały się i nie chciały mieć z niesprawiedliwymi sytuacjami do czynienia. Jeszcze wcześniejsze badania przeprowadzone w tym samym ośrodku pokazywały, że wataha wilków jest grupą zarządzaną bardziej demokratycznie niż sfora psów. Psy w grupie walczą o swoją pozycję dużo zacieklej niż wilki, tak jakby te drugie nie musiały tego robić, bo nawet gdy nie przewodzą grupie, i tak mają coś do powiedzenia. W przypadku psów działa to z jakiegoś powodu inaczej. Albo jesteś szefem, albo jesteś nikim. Czy takie podejście to wynik ewolucji setek tysięcy pokoleń psów żyjących blisko człowieka? Czy psy mogły utracić jakiś zestaw cech w wyniku życia od tysięcy lat pod jednym dachem z człowiekiem? Może wspólne wychowanie i wymagane przez człowieka bezwzględne posłuszeństwo pozbawiają psy ich naturalnych cech? Może te psy, które pomagały naszym przodkom, były lepszymi towarzyszami niż te, które mamy dzisiaj? Może mocno przerasowione osobniki są już genetycznie (i psychicznie) tak dalekie od wilków, że ich porównywanie to pułapka, w jaką wpadają badacze?

Sporo pytań…

...a odpowiedzi? Jedno jest pewne. Pies (o ile nie jest dzikim psem) jest całkowicie uzależniony od człowieka. To człowiek definiuje jego terytorium i jego aktywności. To człowiek decyduje, ile zwierzę zje i co zje. Wilk jest uzależniony od innych wilków, pies jest uzależniony od człowieka. Psy od bardzo dawna mogły sobie pozwolić na „wyłączenie” tego zestawu cech, które pomagały im przetrwać w naturalnych warunkach. Nie ma wątpliwości, że zachowania społeczne i pomoc przedstawicielom swojej grupy (watahy) pomagają przetrwać. A skoro psy o przetrwanie już się martwić nie muszą, może tracą cechy, które to przetrwanie ułatwiały? A jeżeli tak… jakie będą psy przyszłości? Takie jak koty? Będą samotnikami lojalnymi tylko wobec swoich panów? Samotnikami groźniejszymi od kotów, bo większymi i silniejszymi... •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |