Pech dinozaurów

Asteroida uderzyła w Ziemię i to spowodowało wyginięcie dinozaurów. Tego uczymy nawet dzieci w przedszkolu. Ale jak to konkretnie wyglądało i czy możemy być pewni takiego biegu wypadków?

Obraz świata budujemy na podstawie doświadczenia, eksperymentu i wiedzy o mechanizmach, które światem fizycznym rządzą. Ale nasza świadomość nie jest pełna, stąd też od czasu do czasu okazuje się, że wyobrażenia trzeba zweryfikować. Do dużych rewolucji w nauce dochodzi dużo rzadziej, niż można by sądzić, ale niewielkie korekty, doprecyzowywanie czy uzupełnianie są na porządku dziennym. Co zabiło dinozaury? A może one wciąż żyją?

Królowie życia

To ostatnie pytanie może zostać potraktowane mało poważnie, pewnie dlatego, że motyw ukrytej krainy dinozaurów, innego wymiaru, w którym one żyją, pojawiał się w wielu fantastycznych opowieściach. Ale to pytanie jest całkowicie zasadne. Już 150 lat temu pojawiła się hipoteza, że dinozaury są przodkami ptaków. Potem ją zarzucono, po to by około 50 lat temu znowu do niej wrócić. Dzisiaj badacze naliczyli ponad setkę różnych cech anatomicznych, które łączą współczesne ptaki z jednym z rzędów dinozaurów. Za formę przejściową pomiędzy dinozaurami a ptakami uważa się Archaeopteryxa, zwierzę przypominające dinozaury, ale równocześnie pierwsze znane zwierzę, którego ciało pokryte jest piórami.

Zatem według dzisiejszej wiedzy powiedzenie, że dinozaury wyginęły, nie jest precyzyjne. Bo ptaki to potomkowie dinozaurów. Przynajmniej niektórych. Pozostałe rzeczywiście zniknęły z powierzchni Ziemi około 66 milionów lat temu. Wiemy o tym, bo nie znajdujemy młodszych śladów po tych zwierzętach niż te sprzed 66 milionów lat. Zresztą w tamtym czasie wyginęło także wiele innych grup zwierząt i wiele gatunków roślin. Co się wtedy stało? W Ziemię uderzył dość duży obiekt i zapoczątkował lawinę następujących po sobie zdarzeń. Co do tego faktu nie ma wątpliwości. Spór toczy się wokół tego, które z tych zdarzeń było gwoździem do trumny ogromnej i niezwykle zróżnicowanej grupy zwierząt. Grupy, która królowała i dominowała na Ziemi przez ponad 130 milionów lat, od początku jury (około 200 milionów lat temu) do końca kredy (czyli 66 milionów lat temu).

Hipoteza o tym, że koniec ery dinozaurów spowodowały jakieś kosmiczne zdarzenia była dyskutowana od dawna i opierała się na przekonaniu, że tak duża i różnorodna grupa zwierząt, która zasiedlała planetę przez wiele dziesiątków milionów lat, nie mogła zniknąć z błahego powodu. Powodem nie mogła być np. jakaś epidemia albo załamanie się którejś niszy ekologicznej. Dinozaury były królami tej planety, królami życia. Zdominowały wszystkie środowiska lądowe. To, co je zabiło, musiało być naprawdę duże i dramatyczne.

Domino

Dyskusja nad przyczynami wyginięcia dinozaurów trwała przez dziesięciolecia, ale nabrała nowego kształtu za sprawą publikacji Waltera Alvareza z 1980 roku. Autor zaprezentował wyniki analiz, z których wynikało, że na całej planecie w warstwach skał odpowiadających okresowi sprzed 66 milionów lat znajdują się duże ilości irydu. To na Ziemi bardzo rzadki pierwiastek, obecny jednak w meteorytach. Ten fakt połączył ze znalezieniem kilka lat wcześniej ogromnego krateru na granicy Zatoki Meksykańskiej i półwyspu Jukatan. Mierzy on 180 kilometrów średnicy i jest śladem po uderzeniu dużego obiektu. Innymi słowy, w tym samym momencie, w którym w Ziemię uderzył duży obiekt kosmiczny, zaczęło się masowe wymieranie zwierząt i roślin. Badacze nie mają wątpliwości, że te dwa wydarzenia są ze sobą związane, tym bardziej że kolizja z tak dużym meteorytem musiała w ogromnej mierze wpłynąć na warunki, jakie panowały na Ziemi. Skoro w skałach na całym globie można znaleźć „ślady” tego zderzenia, pewne jest, że w jego wyniku do atmosfery zostały wyrzucone duże ilości pyłów.

Inne następstwa tak dużej katastrofy kosmicznej to pożary, być może ogarniające nawet całą planetę, i ogromne fale tsunami pustoszące wybrzeża i wlewające się głęboko w głąb lądu. Ponadto wzmożona aktywność wulkaniczna, w wyniku której doszło do jeszcze większej koncentracji pyłów i gazów w atmosferze. To wszystko spowodowało drastyczny spadek ilości światła docierającego do powierzchni Ziemi. Musiało to mieć przełożenie na szatę roślinną. Po prostu rośliny rosły wolniej albo było ich mniej. To w konsekwencji musiało oznaczać śmierć wielu roślinożerców i drapieżników polujących na roślinożerców.

Jak długo ten proces trwał? Nigdy nie dowiemy się tego na pewno, bo zapis kopalny jest nieprecyzyjny, nie ma tak dużej „rozdzielczości” w czasie. Niektórzy badacze mówią, że tzw. wymieranie kredowe trwało zaledwie kilka lat, inni, – że nie więcej niż kilka tysięcy, ale są i tacy, którzy mówią o setkach tysięcy. Ci ostatni twierdzą bowiem, że kolizja z asteroidą była tylko ostatnim akordem ery dinozaurów, a samo ich wymieranie zaczęło się wcześniej z innych powodów. Świat (dinozaury żyły tylko na lądzie) stał się dla tej ogromnej i dominującej grupy zwierząt za mały. Dryf kontynentów powodował podnoszenie się poziomów mórz i oceanów, a to sukcesywnie zmniejszało teren, na którym dinozaury mogły funkcjonować. Tych czynników geologicznych i klimatycznych mogło być kilka, a asteroida nie była początkiem końca tylko końcem końca dinozaurów.

Ich pech, nasze szczęście

I choć od wspomnianej publikacji Alvareza minęło już 40 lat, temat wymierania dinozaurów wciąż rozpala umysły nie tylko naukowców, ale także filmowców, a przede wszystkim… dzieci. Dinozaury to dla wielu z nich pierwsza (i często niestety ostatnia) fascynacja czymś, co ma naukowe podstawy.

Kilkanaście dni temu brytyjska stacja BBC wyemitowała film dokumentalny pt. „The Day The Dinosaurs Died” (Dzień, w którym zginęły dinozaury), w którym międzynarodowy zespół naukowców zaprezentował wyniki analiz i symulacji uderzenia meteorytu sprzed 66 milionów lat. Wynika z nich, że… dinozaury miały prawdziwego pecha. Asteroida uderzyła w najgorsze z możliwych miejsc, pod najgorszym z możliwych kątów. Badacze stawiają tezę, że gdyby do uderzenia doszło w innym miejscu planety bądź pod innym kątem, skutki (dla dinozaurów) nie byłyby tak opłakane.

Badacze dokładnie zbadali krater Chicxulub. Dzisiaj ma kilka kilometrów głębokości, ale zaraz po kolizji mogło to być nawet 30 kilometrów głębokości. Pobrano próbki z jego dna, wwiercając się głęboko poniżej poziomu dna morza. Z analizy sprasowanych pod wpływem uderzenia skał wynika, że energia kolizji była miliardy razy większa niż energia bomb jądrowych zrzuconych na japońskie miasta w czasie II wojny światowej. I choć trudno sobie wyobrazić tak ogromny kataklizm, nie spowodowałby on aż takich strat, gdyby asteroida uderzyła w inne miejsce na Ziemi. Uderzyła tymczasem w płytkie wody zatoki, której dno było bogate w związki siarki. Te w atmosferze skutecznie zatrzymują promienie słoneczne, a to spowodowało drastyczne obniżenie ilości światła docierającego do powierzchni Ziemi. Gdyby chodziło o chmurę „zwykłego” pyłu, efekt „zatrzymania” promieni słonecznych byłby wielokrotnie mniejszy. Naukowcy uważają, że związki siarki w atmosferze utrzymywały się długie lata, a to spowodowało całkowite przerwanie łańcuchów pokarmowych ogromnej większości zwierząt żyjących na Ziemi.

Gdyby do kolizji doszło kilka minut później albo kilka minut wcześniej, wtedy asteroida uderzyłaby w głęboki ocean, albo w ląd ubogi w związki siarki. I choć kolizja z meteorytem o średnicy 10 kilometrów również dla wielu gatunków skończyłaby się wyginięciem, to jednak spora część z nich miałaby szansę przeżyć. Dinozaury miały jednak pecha. Ale ich pech oznaczał szczęście dla innych, m.in. dla ssaków. Ssaki, gdyby nie wyginięcie dinozaurów, jako grupa zwierząt nie mogłyby się rozwinąć i tak mocno zróżnicować. W skrócie, to uderzenie w tym konkretnym momencie i w tym konkretnym miejscu przyczyniło się do tego, że miliony lat później na Ziemi pojawił się człowiek.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg