Krwawy temat

Krew spełnia w organizmie tak wiele zadań, że funkcjonowanie bez niej albo z jej trwałym niedoborem jest niemożliwe. A tymczasem krwi jest ciągle za mało. Naukowcy z Japonii twierdzą jednak, że stworzyli syntetyczną i uniwersalną krew, która może ten problem rozwiązać.

Statystyki mówią, że krwi potrzebuje kilkanaście procent pacjentów przebywających w szpitalach. Jedna jednostka krwi (czyli pół litra, z czego krwi jest w niej 450 ml) może uratować życie aż trzem osobom. Choć oczywiście zdarzają się przypadki, kiedy do ratowania ofiary poważnego wypadku potrzeba jej więcej. Człowiek ma średnio od 4 do 6 litrów krwi – mężczyźni średnio o litr więcej niż kobiety. Albo inaczej mówiąc, na kilogram masy ciała mamy około 75 ml krwi.

Po co nam krew?

To pytanie może wydawać się dziwne. Jak to po co? By dostarczać komórkom tlen. Faktycznie, krew (a konkretnie czerwone krwinki) jest odpowiedzialna za to, by z płuc „przenosić” tlen do każdej komórki naszego ciała. Ale to tylko jedna z wielu jej funkcji. Krew zawiera kilka składników. Część z nich to komórki zwane krwinkami. Czerwone krwinki, czyli erytrocyty, nie zawierają jądra komórkowego, a ich zadaniem jest przenoszenie tlenu. Białe krwinki, zwane leukocytami, wchodzą w skład układu odpornościowego. Płytki krwi, inaczej trombocyty, pełnią kluczową rolę w procesie krzepnięcia. Wszystkie elementy komórkowe są zawieszone w osoczu – płynnej części krwi, składającej się w 90 proc. z wody, a poza tym z licznych białek, cukrów, tłuszczów, soli mineralnych itd. Już z tego krótkiego opisu wynika, jak bardzo krew jest potrzebna. Ona nie tylko dostarcza komórkom tlen (niezbędny do pozyskiwania energii), ale także odbiera dwutlenek węgla, który jest produktem ubocznym. Ponadto krew ma kluczowe znaczenie w walce z wszelkiego rodzaju infekcjami. To ona odpowiada za „łańcuchy dostaw” dla armii, jaką jest nasz system odporności. To krew, przez skomplikowany, ale bardzo dobrze działający system krzepnięcia (czyli zasklepiania ran), nie dopuszcza, by do organizmu dostały się szkodliwe patogeny. Krew transportuje glukozę i inne substancje potrzebne organizmowi. Jest też czymś w rodzaju sieci teleinformacyjnej, bo to do krwi wydzielane są np. hormony, które niosą informację rozumianą przez tkanki, organy i układy. Komunikacja, transport produktów i „wywóz” – czasami niebezpiecznych – nieczystości. Organizm naprawdę nie jest w stanie funkcjonować bez odpowiedniej ilości krążącej w nim krwi, a jej utrata zdarza się często, podczas wypadków (w tym komunikacyjnych) oraz operacji ratujących życie. To właśnie dlatego tak ważne jest, by w bankach było jej odpowiednio dużo.

Mamy ją?

Niestety, często jej brakuje. Choć niemal każdy z nas może być krwiodawcą, w Polsce w ostatnich latach krew oddało mniej niż 600 tys. osób. Brak krwi jest realnym problemem, dlatego badania nad sztuczną krwią są prowadzone od wielu lat. Japońscy naukowcy z National Defense Medical College poinformowali, że z sukcesem zakończyli program badawczy i udało im się stworzyć uniwersalną krew, która może być podawana w sytuacjach, w których brakuje krwi naturalnej. Jej uniwersalność wynika z faktu, że jest to krew odpowiadająca grupie 0 Rh–, co znaczy, że może być podawana każdemu, kto potrzebuje transfuzji. Badacze twierdzą, że stworzona przez nich krew jest trwalsza od naturalnej, bo w odpowiednim opakowaniu, ale bez schłodzenia, może być przechowywana nawet przez rok, podczas gdy krew ludzka maksymalnie przez kilkadziesiąt godzin. Twierdzą też, że podczas eksperymentów na zwierzętach syntetyczna krew zachowywała się jak naturalna i spełniała wszystkie funkcje krwi naturalnej. Nie zauważono także żadnych skutków ubocznych. Badacze wystąpili o pozwolenie na przeprowadzenie badań klinicznych. Obejmują one kilka etapów i mogą potrwać od kilku miesięcy do kilku lat. Jeśli wyniki będą równie obiecujące jak uzyskane w czasie eksperymentów na ludziach, sztuczna krew trafi do banków krwi i do szpitali.

Czy rozwiąże to problem niedoborów? Przed zakończeniem badań klinicznych trudno to stwierdzić, zwłaszcza że nie ujawniono, ile będzie kosztowało wyprodukowanie jednostki krwi. Może się okazać, że choć sztuczna krew istnieje, dla wielu biedniejszych krajów będzie nieosiągalna.

Krew 0 Rh– jest uniwersalna, można więc ją podawać wszystkim. A tymczasem ma ją zaledwie kilka procent osób. Naukowcy z kanadyjskiego University of British Columbia znaleźli sposób, by zmienić krew grupy A na krew grupy 0 Rh–. To też znacząco poprawiłoby sytuację na szpitalnych oddziałach ratunkowych, bo grupę A ma ponad jedna trzecia populacji. Posiadanie krwi uniwersalnej jest skuteczniejsze niż magazynowanie wszystkich jej rodzajów. W tym drugim przypadku może się bowiem zdarzyć sytuacja, w której szpital będzie miał krew, ale nie tej grupy, której potrzebuje pacjent.

Kanadyjczycy do zamiany grupy krwi „zatrudnili” bakterie jelitowe. Okazało się bowiem, że potrafią one produkować enzymy, które usuwają „znaczniki” grupy krwi A, a w konsekwencji system odpornościowy rozpoznaje ją jako grupę 0 i nie odrzuca transfuzji. Właśnie zaczynają się badania kliniczne tej metody.

Krew z Polski

Inaczej do sprawy podeszli naukowcy z Politechniki Warszawskiej. Kilka lat temu informowali, że stworzyli przezroczystą krew, która przenosi tlen do tkanek równie łatwo jak krew naturalna. Opracowany substytut powstał z polisacharydów, czyli cukrów, które w płucach wiążą się z tlenem, a w tkankach ten tlen „oddają”, wiążąc się z dwutlenkiem węgla. Kompleksy zbudowane z cukrów, które przenoszą tlen, są mniejsze od czerwonych krwinek, ale nie potrafią – jak czerwone krwinki – zmieniać kształtów. Ich rozmiar jest jednak taki, że nie blokują nawet najcieńszych naczyń krwionośnych. Przez to, że jest produktem syntetycznym, niweluje ryzyko przeniesienia choroby podczas transfuzji. Krew w szpitalach jest dokładnie badana, ale wciąż możliwe jest przeniesienie choroby, która nie jest jeszcze dokładnie zidentyfikowana.

Syntetyczna krew z Politechniki Warszawskiej może jedynie wspomóc, ale nie może zastąpić naturalnej krwi całkowicie. Przenosi tlen i dwutlenek węgla, ale nie potrafi zasklepiać ran, nie spełnia też funkcji transportowej i komunikacyjnej. Może więc być ratunkiem w nagłych sytuacjach, nie rozwiąże jednak problemu niedoborów krwi. Te nagłe sytuacje to obszary objęte wojną albo miejsca, w których nie ma warunków do przeprowadzenia operacji. To także sytuacje, w których pacjentowi trzeba „kupić czas”, np. w oczekiwaniu na sprowadzenie odpowiedniej grupy krwi z innego szpitala. Co ważne, polską syntetyczną krew w obniżonej temperaturze można przechowywać przez rok. To substancja nietoksyczna i obojętna fizjologicznie. Po podaniu do krwiobiegu miesza się ona z krwią naturalną, ale z czasem ulega degradacji do wody i dwutlenku węgla. Organizm bez problemu radzi sobie z usuwaniem tych produktów. Innymi słowy, gdy pacjent może już dostać pełnowartościową krew, syntetycznej nie trzeba usuwać.

Substancja stworzona na Politechnice Warszawskiej, choć nie może zastąpić krwi naturalnej, może być ogromnym wsparciem dla transplantologów. Można ją bowiem wykorzystać do podtrzymywania organów podczas transportu czy magazynowania. Dzisiaj od pobrania do wszczepienia organu może minąć zaledwie kilka godzin, ale gdyby serce, nerki czy wątrobę podłączyć do obiegu z syntetyczną krwią, ten czas być może udałoby się wydłużyć. Brakuje jednak badań określających, jak długo można by przechowywać narządy przepłukiwane przez krew syntetyczną. Gdyby ten czas udało się przedłużyć do doby, wtedy możliwe byłoby dotarcie z poszukiwanym narządem do niemal każdego miejsca na Ziemi. Gdyby udało się przedłużyć do miesiąca, wtedy można byłoby przeszczepiać narządy dokładnie dobrane do konkretnego pacjenta.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg