Skąd się biorą mutacje?

Wirus SARS-CoV-2 mutuje. Naukowcom znanych jest kilkanaście tysięcy różnego rodzaju jego wersji. Różnice pomiędzy nimi zazwyczaj są bardzo niewielkie, ale zdarzają się i takie, które mogą stanowić dla nas realne zagrożenie. Tak jak mutacje brytyjska czy brazylijska.

W zasadzie wirus nie jest organizmem żywym. Sam się nie rozmnaża, nie pozyskuje energii, nie przeprowadza nawet najprostszego metabolizmu. A jednak istnieje i może stanowić realne zagrożenie. O tym, że tak jest, nie trzeba chyba przypominać, patrząc na statystyki zachorowalności i śmiertelności. Obecnie w Polsce przeważająca większość przypadków COVID-19 jest powodowana przez tzw. brytyjski szczep wirusa. Bardziej zaraźliwy i bardziej śmiertelny niż ten, który sprawiał nam kłopoty jesienią, podczas II fali zachorowań. Niektórzy specjaliści mówią wręcz, że nie powinniśmy numerować konkretnych fal, bo w zasadzie dzisiejsza epidemia jest spowodowana przez innego wirusa niż ta sprzed kilku miesięcy. Ale tzw. brytyjski szczep powstał z tamtego z jesieni (mówiąc skrótowo).

Wirusy mutują podczas kopiowania ich materiału genetycznego, a to dzieje się wewnątrz ludzkich komórek. Im więcej osób zainfekowanych, tym większe ryzyko pojawienia się mutacji wirusa, bo u większej liczby nosicieli wirus jest kopiowany. Proces jest całkowicie losowy. Groźna mutacja może wystąpić wtedy, gdy nosicieli będzie dwóch, a równocześnie mutacje mogą być bardzo małe, gdy nosicieli będzie milion. Nie ma jednak wątpliwości, że wraz ze wzrostem liczby zakażonych rośnie też liczba mutacji, czyli rośnie prawdopodobieństwo pojawienia się wersji, która będzie groźniejsza niż poprzednie. Dzisiaj najgroźniejsze są szczepy brytyjski i brazylijski. To dwa kraje, w których liczba rejestrowanych przypadków była (w przypadku Brazylii wciąż jest) rekordowo wysoka. Więcej infekcji – to więcej możliwości mutowania.

Kontrola i naprawa

To, że wirusy mutują, nikogo nie zaskakuje. Wiadomo też, że wirusy RNA (czyli takie jak koronawirus) mutują szybciej niż wirusy DNA. Dzieje się tak dlatego, że w nici RNA informacja genetyczna zapisana jest tylko w jednej kopii. Gdy dochodzi do jej przepisania (podczas namnażania wirusa), pomyłki, które zawsze pojawiają się w tym procesie, nie są naprawiane, bo nie ma gdzie sprawdzić, jaki był oryginalny zapis. W przypadku wirusów DNA (i nie tylko chodzi tu o wirusy, ale o wszelkie komórki zawierające DNA) informacja zapisana jest poniekąd podwójnie. DNA to podwójna nić, a zapis na jednej nici odpowiada zapisowi na drugiej. W takiej sytuacji kopię zawsze można porównać do oryginału. W skrócie mówiąc, w przypadku kopiowania nici RNA nie istnieją mechanizmy kontroli błędów i ich ewentualnej korekty (naprawy), podczas gdy w przypadku DNA istnieją. Nie znaczy to, że w przypadku DNA nie może dochodzić do błędów (mutacji), ale są one nieporównywalnie rzadsze niż w przypadku RNA.

Częstość występowania mutacji oraz ich kierunek to kwestia przypadku. Nie da się tego przewidzieć ani na to przygotować. To ogromne wyzwanie dla tych, którzy tworzą testy wykrywające wirusa, ale także dla tych, którzy pracują nad szczepionkami i lekarstwami. Podczas testowania szczepionki brany jest pod uwagę konkretny szczep wirusa, choć naukowcy starają się przewidzieć, w jaki sposób zmieni się wirus w wyniku mutacji, aby preparat był jak najbardziej uniwersalny. Dlatego też w laboratoriach dokładnie bada się wszystkie znane mutacje wirusa. Całe szczęście mutacje na tyle duże, że wirus „wymyka” się szczepionkom, zdarzają się stosunkowo rzadko (choć bywa, że skuteczność szczepionki jest mniejsza, gdy pojawi się nowy szczep). Na razie nie ma dowodów na to, że podawane w Polsce szczepionki nie działają na którykolwiek ze znanych i występujących u nas szczepów SARS-CoV-2.

Groźniejszy czy łagodniejszy?

Mimo tego, że SARS-CoV-2 mutuje szybciej niż wirusy DNA, na początku pandemii obawiano się, że jego mutacje będą się pojawiały częściej. A tymczasem okazuje się, że mutuje on wolniej od np. wirusa grypy czy wirusa HIV. I to o kilkadziesiąt procent wolniej (w przypadku HIV aż o 75 proc. wolniej). To bardzo dobra wiadomość, choć z drugiej strony musimy mieć świadomość, że wirusem HIV nigdy nie była zainfekowana tak duża grupa ludzi. Innymi słowy, choć tempo mutacji koronawirusa jest wolniejsze, to należy się spodziewać większej liczby szczepów, ponieważ okazji do mutacji jest więcej.

Mutacje wirusów wcale nie muszą być dla nas czymś złym. Wirus oczywiście może zmutować do formy dla nas groźniejszej. Ale równie dobrze może z czasem stać się łagodniejszy.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg