Program „Fit for 55” dyskusyjny

O bezpieczeństwie energetycznym Polski, propozycji nowej polityki klimatycznej Fransa Timmermansa oraz problemie kopalni Turów mówi minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka.

Bogumił Łoziński: Do końca 2022 r. Polska ma umowę z Rosją na dostawę ok. 10 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Czy po tym terminie nadal będziemy kupować gaz z Rosji?

Michał Kurtyka: Jesteśmy zdeterminowani, aby przerwać zależność od dostaw gazu z Rosji, dlatego w ostatnich latach podjęliśmy olbrzymi wysiłek mający na celu dywersyfikację dostaw. W Świnoujściu otworzyliśmy terminal LNG, realizujemy potężny projekt inwestycyjny sprowadzania gazu z Norwegii przez Danię tzw. Baltic Pipe, rozbudowujemy polskie interkonektory z Litwą czy Słowacją. Dzięki temu już dzisiaj mamy zagwarantowane możliwości pozyskiwania gazu z innego kierunku niż Rosja. Jest to dla nas warunek konieczny, abyśmy mogli myśleć o tym, by gaz – jako paliwo przejściowe – mógł odgrywać większą rolę w naszym systemie energetycznym.

Czy po zmianie prezydenta w USA nadal kupujemy gaz LNG od Amerykanów?

Oczywiście. Umowy, które zostały podpisane przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, są wieloletnie i długoterminowe, z wieloma dostawcami gazu LNG ze Stanów Zjednoczonych. Mamy też dwa potężne kontrakty z Katarem. Dzięki tym umowom terminal gazu skroplonego w Świnoujściu jest jednym z najlepiej wypełnionych w Unii Europejskiej.

Może Pan zadeklarować, że od 1 stycznia 2023 r. nie będziemy kupować gazu od Rosji?

Tak, będziemy sprowadzać gaz z innych źródeł.

Jednoosobowa decyzja sędzi Trybunału Sprawiedliwości UE nakazująca zamknięcie kopalni Turów oznaczała pozbawienie Polski 7 proc. energii. Kolejny sędzia TSUE może nakazać zamknięcie innej polskiej kopalni bez uzasadnionych powodów. Wygląda na to, że nie tylko Rosja, ale też unijne instytucje mogą zagrażać naszemu bezpieczeństwu energetycznemu.

Dlatego Polska zdecydowanie stoi na stanowisku, że kwestia suwerenności energetycznej jest fundamentem suwerenności państwa, elementem bezpieczeństwa nie tylko energetycznego, lecz w ogóle bezpieczeństwa państwa. Stąd nasza determinacja w przekonywaniu unijnych partnerów, że transformacja musi być dokonywana przez państwa na suwerennych zasadach. Dlatego będziemy wykorzystywać wszelkie środki prawne, aby wykazywać, że decyzja dotycząca Turowa, podjęta jednoosobowo, jest nie tylko bezprecedensowa, lecz przede wszystkim arbitralna. Nie została oparta na żadnych argumentach, z którymi moglibyśmy dyskutować.

Tymczasem w czerwcu wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans, który odpowiada za Europejski Zielony Ład, przedstawił pakiet „Fit for 55”. Jego celem jest ograniczenie emisji dwutlenku węgla o co najmniej 55 proc. do 2030 r., a więc za 9 lat. Rozwiązania zawarte w tym pakiecie zakładają bardzo daleko idącą ingerencję UE nie tylko w sektor energetyczny danego państwa, lecz także w gospodarkę, a także życie obywateli. Jaka jest opinia naszego rządu o tym pakiecie?

Mamy różne zastrzeżenia, ale jednocześnie zdajemy sobie sprawę z tego, że nasz system energetyczny wymaga ogromnych inwestycji. Środki, zaproponowane w „Fit for 55”, będą Polsce bardzo potrzebne.

Jakie mamy zastrzeżenia do „Fit for 55”?

Nie zgadzamy się na rozszerzenie Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (ETS) na sektory transportu i budownictwa, bo spowoduje to ryzyko ubóstwa energetycznego. Sprzeciwiamy się, aby transformacja odbywała się w sposób zbyt szybki i bazujący na niedojrzałych technologiach. Ich doskonalenie wymaga lat. Przed dziesięcioma laty fotowoltaika kosztowała dziesięć razy więcej niż dziś. Czy jesteśmy przeciwni fotowoltaice? Nie, ale bierzemy pod uwagę, że Polak wciąż ma mniej zasobny portfel niż jego zachodni sąsiad. Obecnie ta technologia zaczyna bardziej znajdować się w zasięgu Polaków, możemy obserwować nieprawdopodobny boom w rozwoju tej branży. W 2015 r. 4 tys. polskich rodzin zainstalowało na dachach swoich domów panele fotowoltaiczne, a w czerwcu tego roku mieliśmy ich już 600 tys. Widzimy transformację klimatyczną w perspektywie dekad, a „Fit for 55” zakłada, że zmiany nastąpią w ciągu kilku lat. Przez dłuższy czas Polska była osamotniona w mówieniu, że transformacja energetyczna nie może być przeprowadzona w sposób gwałtowny i chaotyczny, że musi brać pod uwagę uwarunkowania poszczególnych państw, a także ich punkt wyjścia. Obecnie, w okresie wychodzenia z covidu, znaleźliśmy wielu niespodziewanych sprzymierzeńców, gdyż gwałtownie zmienia się sytuacja na rynku energii w całej UE, a zwłaszcza w krajach południowych, gdzie wciąż widoczne są skutki pandemii. Dlatego Polska złożyła 6 października wniosek w Radzie UE ds. Środowiska, wskazując, że konieczne jest daleko idące przewartościowanie i przemyślenie choćby systemu ETS. Widzimy, że takie kraje jak Hiszpania, Portugalia czy Francja również zaczynają używać naszego języka, co jest dowodem na to, że upór w mówieniu o sprawiedliwej transformacji był słuszny. Nie sprzeciwiamy się ekologii, nie chcemy oddychać zanieczyszczonym powietrzem. Wprost przeciwnie, to jest nasza aspiracja cywilizacyjna. Musimy jednak mieć na to środki. Przeprowadzajmy transformację klimatyczną w taki sposób, aby było to możliwe do wykonania, a nie tylko odzwierciedlało wydumane aspiracje.

Co w pakiecie „Fit for 55” jest dla Polski korzystne?

Jest w nim przewidziany znaczący wzrost Funduszu Modernizacyjnego, a także socjalnego Unii Europejskiej. Według propozycji pakietu Polska ma być największym beneficjentem środków. To jest element, który buduje podwaliny do wielkiego skoku inwestycyjnego w naszym kraju. Oceniamy, że dzięki funduszom europejskim na transformację klimatyczną będziemy mieli tylko w ciągu najbliższych 10 lat do dyspozycji ministra klimatu i środowiska 300 mld zł. To jest potężna kwota, która pozwoli nam osiągnąć cele w zakresie jakości powietrza, zwiększyć ekologiczne rozwiązania w ciepłownictwie i w wielu innych obszarach. W tym sensie pakiet „Fit for 55” wychodzi naprzeciw naszym postulatom, także jeśli chodzi o stworzenie nowych gałęzi przemysłu z wysokopłatnymi miejscami pracy. Polska już stała się zagłębiem produkcji baterii litowo-jonowych. Jesteśmy największym w Unii eksporterem autobusów elektrycznych.

Z tego, co Pan mówi, wynika, że otrzymamy poważne środki na transformację klimatyczną, ale w zamian będziemy musieli zlikwidować górnictwo czy zgodzić się na olbrzymie podwyżki cen energii, co znacznie obniży poziom życia. Czy Polacy zaakceptują takie zmiany?

Widzimy szanse i zagrożenia pakietu „Fit for 55”. Nie mamy wątpliwości, że jedne i drugie są bardzo poważne. W UE trwają konsultacje w tym zakresie. Polska, ale także inne kraje, zgłasza zastrzeżenia. Zobaczymy, co ostatecznie zostanie wypracowane.

Rozmowy ze stroną czeską w sprawie kopalni Turów nie przyniosły rezultatu. Co dalej?

Przyjechaliśmy do Pragi z silną wolą osiągnięcia porozumienia i z bardzo dobrą ofertą dla mieszkańców strefy przygranicznej, czyli Kraju Libereckiego. Zaprezentowaliśmy korzystną propozycję finansową oraz zapewniliśmy o pełnej dostępności do kopalni, jej danych i monitoringu środowiskowego. Rozbieżność dotyczyła możliwości wypowiedzenia umowy, na co Czesi nie chcieli się zgodzić, a co jest standardem w umowach międzynarodowych. Co trzeba uwzględnić w tym sporze? Aktualne uwarunkowania polityczne naszego sąsiada. W Czechach trwała kampania do wyborów parlamentarnych, 8 i 9 października odbyło się głosowanie. Taki okres nie służy budowaniu długofalowych relacji. Mamy wolę polityczną do osiągnięcia porozumienia, czekamy jednak na zmianę nastawienia drugiej strony.

Trybunał Sprawiedliwości UE do czasu wydania wyroku nakazał Polsce zastosowanie tzw. środka tymczasowego w postaci zamknięcia kopalni Turów. Czy Polska podejmuje negocjacje, aby ten środek został uchylony?

W tej sprawie działamy w ramach środków prawnych będących do dyspozycji Polski. Przedstawiliśmy nasze argumenty w bardzo kompleksowym wniosku skierowanym do TSUE o uchylenie tej decyzji. Niestety, wiceprezes Trybunału Rosario Silva de Lapuerta, która jednoosobowo nakazała wstrzymanie prac kopalni, także sama zdecydowała o odrzuceniu naszego wniosku. Złożyliśmy też drugi wniosek do TSUE, dotyczący bezpieczeństwa energetycznego, i czekamy na odpowiedź.

Jak wygląda argumentacja w drugim wniosku?

Wskazaliśmy, że sytuacja na europejskim rynku energetycznym jest obecnie wyjątkowo trudna i w związku z tym należy wziąć pod uwagę, że zamknięcie kopalni w Turowie oznaczać będzie pozbawienie Europy jednej z większych elektrowni systemowych. Do tego do lutego przyszłego roku odbywać się będzie remont bardzo dużego bloku w elektrowni w Jaworznie i tę okoliczność TSUE również powinien uwzględnić.•

Michał Kurtyka

jest absolwentem paryskiej École polytechnique i Szkoły Głównej Handlowej. W 2012 r. obronił pracę doktorską z zakresu restrukturyzacji polskich spółek energetycznych. Od 2016 r. pełnił funkcję wiceministra energii, wiceministra środowiska, ministra klimatu, a w 2020 r. został powołany na stanowisko ministra klimatu i środowiska.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama