Gdy pół roku temu pisaliśmy o kosmicznym teleskopie Webba, informowaliśmy, kiedy można spodziewać się pierwszych nadesłanych przez niego zdjęć. Wszystko odbyło się zgodnie z harmonogramem. Zdjęcia, które pokazała NASA, są niesamowite.
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba rejestruje podczerwień, czyli fale elektromagnetyczne, których nasze oko nie widzi. Już to powoduje, że obrazy, które przysyła to urządzenie, są bardzo wartościowe, bo uzupełniają obraz, jaki dostarczają teleskopy optyczne i inne. To tak, jak gdyby na ten sam obiekt spoglądać przez mikroskop optyczny i elektronowy. Ten drugi dostarczy obraz dużo wyraźniejszy, ukaże więcej szczegółów. Ale to nie wszystko. Obrazy z mikroskopu elektronowego i optycznego powstają zupełnie inaczej, a same urządzenia wykorzystują inne zjawiska fizyczne. W efekcie otrzymujemy znacznie więcej informacji niż wtedy, gdyby na ten sam obiekt spoglądać przez dwa różne mikroskopy optyczne albo dwa różne elektronowe. Podobnie jest z teleskopami. Niektóre rejestrują w widmie mikrofal, fal radiowych czy promieni X. Inne w podczerwieni, ultrafiolecie czy widmie widzialnym. Niektóre długości fal elektromagnetycznych świadczą o dużej aktywności jakiegoś obszaru, inne są zatrzymywane w chmurach kosmicznego pyłu, jeszcze inne przechodzą przez nie bez szwanku. Chcąc mieć pełny zakres informacji, warto na ten sam obiekt spoglądać przez różne urządzenia.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Naukowcy nawołują do pilnych działań na rzecz lepszej utylizacji odpadów.
Mają zwalczać owady czy grzyby. Tymczasem nieraz bardzo mocno działają na bakterie jelitowe
Dzieci mają 20 zębów mlecznych, po 10 w górnej i dolnej szczęce.
Kto śpiewa, dwa razy się modli – to zdanie przypisywane św. Augustynowi dziś zyskuje nowe znaczenie.
Odkrycie rzuca nowe światło na teorie powstawania galaktyk i czarnych dziur w młodym Wszechświecie.
Naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego opatentowali innowacyjną metodę.
Leki z takimi molekułami działają dłużej, więc można je zażywać w mniejszych dawkach lub rzadziej.