Bóg w gorsecie

Bóg nie jest iluzjonistą, który swoje sprytne sztuczki chce ukryć przed oczami widzów. Gra w otwarte karty i chce, żebyśmy i my zobaczyli, że to, co stworzył, jest dobre.

Kilka tygodni temu ukazała się książka „Magia rzeczywistości. Skąd wiemy, co jest prawdziwe?”. Jej autorem jest Richard Dawkins, brytyjski zoolog, znany głównie jako walczący i bezkompromisowy ateista i autor książek popularnonaukowych. „Magia rzeczywistości...” jest pierwszą książką Dawkinsa napisaną z myślą o dzieciach. Jestem nią szczerze zawiedziony.

Dla kogo ta książka?

Wbrew sloganom reklamują, na pewno nie jest to pozycja dla dzieci. Jest pisana za trudnym językiem, ilustracje (a jest ich bardzo dużo) są zbyt skomplikowane, a często abstrakcyjne. Niektóre z nich są dla dzieci zbyt mroczne, inne zbyt aluzyjne. Treść nie jest ułożona chronologicznie (by nie powiedzieć, że jest chaotyczna), a to dla dziecka wyzwanie, z którym może sobie nie poradzić. Ta książka może być dla młodzieży. I to tej, która ma już sporą wiedzę z dziedziny nauk przyrodniczych. Przede wszystkim jednak to książka dla osób, których rozumienie Boga, religii i nauki, a nade wszystko styku tych zagadnień zatrzymało się w czasach oświecenia. Dawkins to doskonale wykształcony człowiek, nie podejrzewam go o to, że nie wie, jak bardzo ewoluowała myśl teologiczna, filozoficzna i naukowa od tamtych czasów. Dlaczego zatem zachowuje się jak encyklopedysta? Odpowiedź wydaje się prosta. Tak mu wygodniej. Tak łatwiej mu udowodnić swoją główną tezę: Boga nie ma, religia to „szkodliwy zabobon”, a cuda to oszustwa, paranoje albo plotki. Dawkins stosuje znaną, choć wyjątkowo nieuczciwą intelektualnie, sztuczkę. Pokazuje miejsce, w którym Boga widzieli ludzie kilkaset (!) lat temu (pioruny, Słońce, komety, tęcza...), następnie tłumaczy, co o tych zjawiskach mówi dzisiejsza nauka. W kolejnym kroku dziwi się (czasami kpi) niczym dziecko, które otwiera puste pudełko i mówi: „Nie ma tam Boga? A miał być”, i uważa, że właśnie udowodnił, że Boga nie ma wcale.

O czym ta książka?

Książka Dawkinsa w przeważającej części jest czymś w rodzaju podręcznika przyrody. Tłumaczy, skąd biorą się pory roku, jakie jest ewolucyjne pochodzenie człowieka, jak powstają trzęsienia ziemi czy skąd wziął się wszechświat. Na pierwszy rzut oka trudno zrozumieć klucz, według którego autor dobierał tematy. Nie przedstawia spójnego opisu świata (np. od najmniejszych skal do największych), ale nie skonstruował też swojej książki z ciekawostkowych „wysp tematycznych”. Często nie sili się ani na oryginalność przekazu, ani na zainteresowanie czytelnika najnowszymi wynikami badań z danej dziedziny.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • tobi
    27.06.2013 22:54
    panie Tomaszu, to jeden z najlepszych tekstów w tym temacie jakie miałem okazję przeczytać. Gratuluję!
  • Mateusz
    28.06.2013 13:55
    "Odkrywanie praw, które rządzą przyrodą, ożywioną i nieożywioną, tego doskonałego porządku i harmonii, raczej świadczy o tym, że Bóg jest, niż o tym, że Go nie ma". Po tym zdaniu powinien nastąpić zachwyt nad konkretnym mechanizmem wykreowanym przez B(b)oga, np. echolokacją u nietoperzy, czy kończynami pająka. Cały wywód byłby wtedy bardziej wiarygodny, w stylu depozytariuszy prawdy ostatecznej (np. Świadków Jehowy).
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.