Sprytnie czy bezpiecznie?

Wakacje i długie weekendy to czas, kiedy drogi stają się bardziej niebezpieczne niż zwykle. Najczęstszą przyczyną wypadków jest nadmierna prędkość. Jak działają policyjne radary? I czy da się je oszukać?

Oszukiwanie radarów to całkiem spory biznes. Nie, nie chodzi o kierowców, tylko o tych, którzy sprzedają kłamstwa, że ich patent na radary działa. W internecie jest pełno ofert specjalnych sprejów, rzekomo odbijających fale od tablic rejestracyjnych, czy naklejek, które mają część tablicy zasłonić. Bez żadnego problemu można znaleźć oferty urządzeń zakłócających radary policyjne, a nawet takich, które mają zakłócać rejestratory laserowe. I jedne, i drugie bywają skuteczne, ale także ryzykowne. Nawet jeżeli policji nie uda się zarejestrować prędkości jadącego samochodu (bo urządzenie elektroniczne zakłóci odczyt), funkcjonariusz będzie wiedział, z którego samochodu zakłócenia pochodzą. Mandat za posiadanie antyradaru czy tzw. jammera (służącego do zakłócania mierników laserowych) jest zwykle wyższy niż mandat za przekroczenie prędkości. Poza tym należy pamiętać, że zakłócacze zwykle działają tylko wtedy, gdy samochód namierzany jest od przodu, tymczasem pomiar prędkości samochodu często odbywa się od tyłu.

Piłeczką w ścianę

Jak działają policyjne radary? I dlaczego ich oszukanie jest trudne, o ile w ogóle możliwe? Gdy w kierunku pionowej ściany rzucam tenisową piłeczkę, ta odbija się i wraca do mnie. Jeżeli te piłeczki będę rzucał w stałych odstępach czasu (np. co 5 sekund), w dokładnie takich samych odstępach będą do mnie wracały. Pod warunkiem że ani ja, ani ściana nie poruszamy się. Jeżeli dystans pomiędzy mną a ścianą będzie się zmniejszał (np. będę do ściany podchodził), to choć wciąż będę wyrzucał piłeczki co 5 sekund, te będą do mnie wracały z większą częstotliwością (w krótszych odstępach czasu). Inaczej sprawa będzie wyglądała, gdy dystans pomiędzy rzucającym a ścianą będzie się zwiększał. Wtedy – mimo tego, że kolejne piłki będą rzucane co 5 sekund – częstotliwość ich powrotu od ściany będzie coraz większa.

Ten opis ze ścianą i piłeczkami tenisowymi to ilustracja tzw. efektu Dopplera. Każdy z nas nieraz się z nim spotkał. A właściwie nieraz go słyszał, np. wtedy, gdy był mijany przez pędzącą na sygnale karetkę pogotowia. Nie potrzeba specjalistycznych urządzeń, by usłyszeć różnicę w wysokości (częstotliwości) dźwięku zbliżającego się i oddalającego przedmiotu. Skąd ta różnica się bierze? No właśnie ze zmieniającego się dystansu pomiędzy nadawcą a odbiorcą. Co to wszystko ma wspólnego z policyjnymi radarami? Te tradycyjne, czyli wykorzystujące wiązkę mikrofal, działają właśnie dzięki zjawisku Dopplera. W kierunku samochodu wystrzeliwana jest wiązka fal, które odbijają się od niego i wracają do urządzenia policyjnego. Gdyby samochód stał w miejscu, częstotliwość fali, która opuszcza policyjne urządzenie, i tej, która po odbiciu od samochodu do niego wraca, byłaby taka sama. Jeżeli jednak samochód się porusza, wtedy częstotliwość fali zmienia się. Z tej zmiany można odczytać prędkość obiektu.

Mogę mieć, nie mogę używać

Tradycyjne radary policyjne działają zarówno na samochody oddalające się, jak i na zbliżające. Innymi słowy, można mierzyć nimi zarówno prędkość samochodu „od przodu”, jak i „od tyłu”. Pewnym rozszerzeniem tego urządzenia są radary ustawiane w żółtych, pomarańczowych czy szarych skrzynkach na poboczach dróg. Tym rozszerzeniem jest połączony z urządzeniem radarowym aparat fotograficzny. Czy taki radar da się oszukać? Tak, ale... na pewno nie działa na niego zawieszona pod lusterkiem płyta CD (niektórzy sądzą, że odbija ona fale). Nie działa też spryskiwanie tablic rejestracyjnych płynem odbijającym światło. To ma uniemożliwić zrobienie zdjęcia. W internetowych sklepach można kupić naklejki imitujące liście. Przykleja się je na tablicę rejestracyjną po to, by uniemożliwić identyfikację pojazdu. Tyle tylko że na zdjęciu można odczytać rejestrację samochodu z naklejki na szybie. To może drugi sztuczny listek na szybę? OK, a co z pomiarami prędkości samochodu od tyłu? No to trzeci listek na rejestrację z tyłu. W czym problem? Ano w tym, że według przepisów tablice rejestracyjne muszą być czytelne. Za trzy listki może być niemały mandat. Radary mikrofalowe można próbować oszukać. Ale dzięki antyradarom można też zorientować się, że jest się namierzanym, i w tym momencie zwolnić. Tyle tylko, że polskie prawo zabrania używania antyradarów, choć nie zabrania handlu nimi, a nawet posiadania ich w samochodzie, o ile są... wyłączone. No więc gdy antyradar zaczyna piszczeć, trzeba zwolnić i natychmiast go wyłączyć. Jeżeli zrobi się to odpowiednio szybko, jest szansa, że nas nie złapią. Tradycyjne antyradary nie ostrzegą nas przed wiązką lasera. A to właśnie laserowe mierniki prędkości są dzisiaj w modzie. Wypierają one starsze konstrukcje mikrofalowe. Są dokładniejsze. Jak działają? Laserowy prędkościomierz wysyła błyski światła. Te odbijają się od powierzchni samochodu i wracają do urządzenia. Na podstawie ich czasu powrotu można określić, w jakiej odległości znajduje się samochód. Odległość mierzona jest wiele razy na sekundę i na tej podstawie ustalana jest prędkość pojazdu. Czy takie urządzenie da się oszukać? Na pewno nie dyndającą pod lusterkiem płytą CD. Istnieją na rynku urządzenia, które wykrywają wiązkę laserową i wysyłają sygnały zakłócające. Jednak  wtedy, choć policjant nie będzie w stanie stwierdzić, z jaką prędkością porusza się pojazd, będzie wiedział, że znajduje się w nim coś, co zakłóca pracę policyjnego miernika prędkości. A więc kontroli nie unikniemy. Jeżeli policja będzie w stanie udowodnić zakłócanie, mandat może wynieść nawet 5000 złotych. Opłaca się? Poza tym nie wszystkie prędkościomierze da się oszukać. W Wojskowej Akademii Technicznej (WAT) w Warszawie powstał laserowy miernik, którego nie da się oszukać żadnym z dostępnych dzisiaj na rynku jammerów. Prędkościomierz z WAT wysyła bowiem w kierunku samochodu zróżnicowane sygnały. Jego impulsy są modulowane, wysyłane w różnych odstępach czasu i tworzą unikatowy kod. Urządzenie wyszukuje impulsy, które tworzą ten sam kod, więc nawet dodatkowe błyski nie są w stanie urządzenia zmylić. Sztuczne liście, płyty CD, odblaskowe płyny, antyradary i jammery... A może taniej, a przede wszystkim bezpieczniej byłoby jechać wolniej?

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • eTslZlYH32E
    14.11.2013 22:13
    ip pisze:Kreciu, ubawiłam się jak nigdy Czyli z tymi hipopotamami też damy radę. A Robert jest smtuny, że nie ma muflona. Przecież on miał dziki i lisa.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.