Mars niebezpieczny

O tym aspekcie podróży na Marsa zwykle się nie mówi. I choć wszyscy wiedzą, że misja na Czerwoną Planetę będzie bardzo ryzykowna, tylko specjaliści do listy niebezpieczeństw dopisują kolejne. Promieniowanie.

Traktować kogoś jak powietrze oznacza mieć go za nic, nie zauważać go, nie doceniać. Ale choć warstwa powietrza wokół Ziemi, czyli atmosfera, jest cieniutka (gdyby Ziemię zmniejszyć do wielkości jabłka, atmosfera byłaby cieńsza niż skórka owocu), z naszego punktu widzenia ma znaczenie kluczowe. Z naszego, czyli ludzi, ale także z naszego, czyli organizmów żywych. Długo można by uzasadniać stwierdzenie, że bez atmosfery nie byłoby życia, ale trzy argumenty w tej dyskusji byłyby kluczowe.

Daje tlen i wodę

Po pierwsze oddychanie. Potrzebujemy tlenu do tego, by funkcjonować. Bez tlenu nie byłoby reakcji spalania (inaczej reakcji utleniania), a ta zachodzi nie tylko w ognisku czy piecyku gazowym, ale także we wnętrzach naszych komórek. Bez reakcji utleniania nie bylibyśmy w stanie czerpać energii z pożywienia. Tlen jest składnikiem atmosfery. Czy można sobie wyobrazić organizm żywy funkcjonujący bez tlenu? Tak, są organizmy (np. bakterie beztlenowe), które bez tlenu sobie radzą. Ich cykl pokarmowy wygląda inaczej niż u zasadniczej większości organizmów żywych na Ziemi. Czy im też potrzebna jest atmosfera? Tak, bo bez niej nie byłoby na Ziemi płynnej wody. Gdyby nagle zabrakło atmosfery (czyli ciśnienie atmosferyczne by zniknęło), woda zagotowałaby się i wyparowała. Tak stało się na Marsie. Atmosfera „odleciała” w przestrzeń, a wraz z nią cała marsjańska woda. No może nie cała, bo część zamarznięta jest na biegunach, a być może także pod powierzchnią planety. Krajobraz Czerwonej Planety jest dzisiaj jednak suchy jak pieprz, właśnie z powodu braku atmosfery. Jest też trzeci argument. Cienka niebieska linia (tak czasami nazywa się atmosferę) jest tarczą. Nie tylko chroni Ziemię przed uderzeniami kosmicznych obiektów, takich jak meteoryty czy mniejsze asteroidy, ale przede wszystkim osłania nas przed promieniowaniem kosmicznym. Czymś, co w małych ilościach jest niezbędne, ale w większych zabójcze. Na Marsie nie ma atmosfery i również z tego powodu przebywanie tam może być niebezpieczne.

Burze mogą zabić

Zresztą podwyższony poziom promieniowania to kłopot także w czasie podróży na Marsa. Ryzyko związane z promieniowaniem pochodzącym ze Słońca da się ograniczyć. Szczególnie dużo jest go wtedy, gdy na naszej dziennej gwieździe dochodzi do eksplozji albo serii eksplozji (zwanych czasami burzą słoneczną). Z miejsca, gdzie powierzchnia Słońca jest niespokojna, w przestrzeń wylatują wtedy bardzo duże ilości naładowanych elektrycznie cząstek. Tak duża ilość promieniowania jonizującego mogłaby człowieka znajdującego się poza ziemską atmosferą zabić albo spowodować u niego silną chorobę popromienną. Takie eksplozje widać jednak z Ziemi i można przed nimi ostrzec ludzi lecących w Kosmos. Tym bardziej że czasu jest sporo (od kilkunastu do kilkudziesięciu godzin). Na pokładzie orbitalnej stacji kosmicznej znajdują się pomieszczenia zbudowane ze szczególnie grubych ścian. To tam astronauci mogą się w takich sytuacjach schować. Niestety Słońce jest źródłem promieniowania nie tylko w czasie wybuchów (wtedy szczególnie dużo cząstek je opuszcza), ale cały czas. Dodatkowo inne źródła promieniowania znajdują się poza Układem Słonecznym i odizolowanie się od nich jest w zasadzie niemożliwe. Jak duże jest radiologiczne ryzyko lotów kosmicznych? W ostatnim numerze czasopisma „Science” opublikowano wyniki pomiarów, jakie pochodzą od marsjańskiego łazika Curiosity. Łazik w czasie całej swojej ośmiomiesięcznej podróży na Czerwoną Planetę miał włączony detektor promieniowania. Teraz, przeprowadzając badania na powierzchni Marsa, także rejestruje promieniowanie. Jakie z tych danych płyną wnioski?

Nie NA, ale POD

O pierwszym już była mowa. W rakiecie, którą ludzie polecą na Marsa, koniecznie trzeba wybudować bezpieczne pomieszczenie, w którym załoga będzie się mogła schować. Cały czas nie będzie mogła w nim przebywać, więc konstruktorzy powinni pracować nad jak najszybszymi silnikami, by czas podróży skrócić do minimum. Po wylądowaniu na Marsie trzeba zapomnieć o mieszkaniu NA powierzchni planety i pomyśleć o wybudowaniu schronu POD powierzchnią. Albo ewentualnie o zasiedleniu jakiejś marsjańskiej jaskini. By nie stracić zdrowia albo nawet życia, badacze Marsa raczej nie będą wychodzili poza podziemne bunkry. Z romantycznej wizji, w której Ziemianie w futurystycznych kombinezonach będą zdobywali kolejne marsjańskie szczyty albo schodzili do znacznie głębszych niż na Ziemi wąwozów, trzeba będzie zrezygnować. Najtrafniej zagrożenie radiacyjne na Marsie podsumował dr Cary Zaitlin z Southwest Research Institute w Boulder w USA. – To trochę tak, jakby przez pięć–sześć dni leżeć pod aparatem rentgenowskim.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |