Fizyka w grze

Na piłkę nożną, jak na każdą dyscyplinę sportu, można spojrzeć na wiele różnych sposobów. Z punktu widzenia socjologa, biznesmena czy zwykłego kibica. Można też zastanawiać się nad przemianami energii, statystyką żółtych kartek czy kątów padania i odbicia. Zapraszam do spojrzenia na piłkę nieco inaczej niż zwykle.

Trochę statystyki nie zaszkodzi

Każdy fan piłki nożnej wie, że doping może czynić cuda. Piłkarze lepiej grają, gdy zagrzewa ich do tego rozentuzjazmowana publiczność, a i naciskający na plecy oddech obserwującego mecz tłumu może robić swoje. Najwięcej „własnych” kibiców mają oczywiście gospodarze spotkania. Ale co ciekawe, analizy statystyczne wskazują, że głośny doping wpływa nie tylko na uganiających się za piłką po boisku piłkarzy. Także arbiter główny czuje presję wrzeszczących na trybunach kibiców. Jego sądy są w dużej mierze zależne od tego, która drużyna ma więcej swoich zwolenników na trybunach. Analiza statystyczna pokazuje, że drużyna gospodarzy dostaje od sędziego głównego średnio o 16 proc. mniej kar niż drużyna gości. Sędziowie – zapewne bojąc się reakcji trybun – rzadziej zauważają na przykład, że piłka przekroczyła boczną linię boiska. Taka reakcja arbitrów wynikać może w dużej mierze z niepewności. Ludzkie oko potrzebuje około pół sekundy na „złapanie ostrości”, gdy obserwując odległy obiekt, nagle musi śledzić sytuację blisko siebie. Sędzia wręcz musi się mylić. Nie jest w stanie z fizjologicznego punktu widzenia wszystkiego dostrzec. A gdy pojawia się niepewność, a czas leci nieubłaganie (sędzia nie może w czasie trwania meczu zejść przecież z boiska i w zwolnionym tempie przeanalizować sytuację raz jeszcze), to ogromna presja głośniej zachowujących się na trybunach fanów dyktuje, co robić. Badania wykazały także, że sędziowie częściej wydłużają mecze, gdy gospodarze przegrywają. Co prawda – to także mówią statystyki – niezwykle rzadko ma to wpływ na wynik końcowy meczu, ale jest dosyć irytujące dla fanów drużyny gości. Jakkolwiek by na to spojrzeć, gospodarz każdego meczu jest podwójnie uprzywilejowany. Po pierwsze drużynie gra się lepiej przy silnym dopingu swoich, a po drugie drobne błędy są jej częściej wybaczane przez zestresowanego ewentualną reakcją fanów sędziego. Czy da się ilościowo ocenić wpływ „czynnika oszalałego tłumu” na wynik końcowy meczu? To trudne zadanie, ale można spróbować. Gdyby doping nie miał wpływu na wynik pojedynku na boisku, meczów wygranych przez gospodarzy byłoby średnio tyle samo, ile wygrywanych przez gości. Tymczasem statystyki mówią, że 60 proc. meczów wygrywa drużyna gospodarzy (pozostałe 40 proc. to przegrane gospodarzy i remisy). I jeszcze jedno. Wygrana drużyny narodowej – i tutaj znowu statystyka – zwiększa szansę na zwycięstwo w najbliższych wyborach partii rządzącej. Z kolei kompromitacja drużyny to pewna zmiana warty na szczytach władzy. O ile mecze i wybory odbywają się w krótkich (do miesiąca) odstępach czasu.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg