Gaz (w) płynie

Już za kilkanaście miesięcy do Polski gaz będzie przypływał statkami. Najpierw z Kataru, potem... w zasadzie z każdego miejsca na świecie. Nasza niezależność energetyczna wyraźnie wzrośnie.

Gaz w kroplach

Co to za różnica, czy uzależniamy się od Rosji, czy od innego zagranicznego dostawcy gazu płynnego? Po to, żeby przesyłać gaz, potrzebne są gazociągi. Ich nie da się układać w ciągu miesięcy. Są drogie i – w wielkim skrócie – łączą dostawcę z odbiorcą. Co innego metanowce, statki, które gaz transportują. Przede wszystkim zgromadzony w ich zbiornikach gaz jest doprowadzany do stanu płynnego. A to oznacza, że 600-krotnie zmniejsza swoją objętość. Albo inaczej: w zbiorniku pomieści się 600 razy więcej paliwa w formie płynnej niż w formie gazowej. Jeden metanowiec typu Q-Flex (bo takie będą przywoziły do Świnoujścia gaz) w czterech zbiornikach mieści 216 tys. metrów sześciennych skroplonego gazu. Po zamianie go w stan gazowy (czyli po tzw. regazyfikacji) do systemu gazociągów wtłoczonych zostanie prawie 130 mln m sześc. gazu. Aby zaspokoić jedną trzecią potrzeb całej Polski, wystarczy, by w ciągu roku do gazoportu przypłynęło 40 Q-Flexów. Niekoniecznie z Kataru. Mogą to być metanowce z USA (ze skroplonym gazem z pokładów łupkowych) czy z Norwegii. W zasadzie skądkolwiek. I co ważne, podpisanie nowego kontraktu nie będzie wymagało budowania nowej infrastruktury. A to oznacza uniezależnienie się od istniejących gazociągów.

Jak proces dostarczania gazu wygląda od strony technicznej? Metanowiec o długości 315 m (to długość trzech pełnowymiarowych boisk do piłki nożnej) jest wypełniany skroplonym gazem ziemnym. Wszystkie gazy przez obniżanie temperatury albo/i podnoszenie ciśnienia można skroplić, czyli zamienić w stan płynny. W przypadku gazu ziemnego, aby ten proces zaszedł, konieczne jest obniżenie temperatury do minus 162 st. C. Skroplonym gazem o takiej temperaturze są wypełniane zbiorniki statku. Same zbiorniki w trakcie kilkutygodniowej podróży (z Kataru do Polski statek popłynie trzy tygodnie) nie są już schładzane. Działają jak termos, a nie jak lodówka. Paliwo, które na pokładzie statku odparowało (zamieniło się z płynnej z powrotem w formę gazową), jest wykorzystywane do napędzania silników metanowca.

Po przybyciu do gazoportu statek jest cumowany do specjalnej konstrukcji zintegrowanej z falochronem. Ten w Świnoujściu ma aż 3 km długości i jest najdłuższym falochronem w Europie. Po zacumowaniu rury na specjalnych wysięgnikach podłączane są do zbiorników i rozpoczyna się wypompowywanie gazu. Trwa od 24 do 36 godzin. Zbiorniki statku nigdy nie są opróżniane do samego końca. Po pierwsze – trzeba w nich utrzymać odpowiednie ciśnienie, a po drugie – statek musi mieć paliwo, by wrócić do swojego portu.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg