Kosmiczny biznes

Gdyby żył Albert Einstein, byłby wdzięczny firmie Creotech Instruments za pomoc w utrzymaniu przy życiu teorii względności. Polska firma zadaje kłam twierdzeniu, że przemysł kosmiczny w naszym kraju nie jest możliwy.

Pożytki z gwiazd

Pojawia się pytanie: po co właściwie sprzęt potrafiący mierzyć czas z dokładnością do jednej nanosekundy? – Dzięki nam nie trzeba będzie zmieniać podręczników szkolnych, co kosztowałoby dużo pieniędzy – śmieje się Kosiec. Jednak na pierwszy rzut oka instrumenty służące do abstrakcyjnych badań z dziedziny wyższej fizyki mają także bardzo konkretne zastosowania. – Bardzo dokładna synchronizacja czasu przydaje się choćby w bankowych systemach transakcyjnych, gdzie liczy się szybki transfer informacji, albo przy produkcji płatów nośnych samolotów. Tak naprawdę zastosowań technologii kosmicznych jest wiele. Jeśli zapytamy na ulicy kogoś, po co mu kosmos, pewnie nie będzie umiał odpowiedzieć, ale jeśli zadamy mu pytanie, jak gdzieś dojść, może wyciągnąć smartfona i sprawdzić. To nie byłoby możliwe bez przekazu satelitarnego – tłumaczy Kosiec.

– Kosmos to tak naprawdę część ziemskiej infrastruktury. W tej chwili wygląda to w Polsce marnie: przykładowo polscy żołnierze na misji w Afganistanie porozumiewali się, korzystając z satelity… Gazpromu. Nie możemy sobie pozwolić na to, by nagle ktoś nam przerwał łączność. Dlatego w Polsce potrzebny jest także własny przemysł kosmiczny – opowiada Brona. Jednocześnie podkreśla, że służy on przede wszystkim celom pokojowym. Taki jest nowy projekt, który może okazać się kolejnym przełomem w działalności firmy: polski satelita pomagający w nawigacji i komunikacji na Morzu Bałtyckim. – System automatycznej identyfikacji (AIS) polega na tym, że każdy większy obiekt morski ma nadajnik i wysyła sygnały do stacji nabrzeżnych. Ten system działa, ale zasięg stacji jest ograniczony, w związku z czym korzystanie w jego ramach z satelity jest tańsze. Nad Bałtykiem są, co prawda, także inne satelity, np. norweskie czy luksemburskie, ale satelita przelatuje przez kilkadziesiąt sekund nad danym obszarem, więc trzeba mieć całą konstelację, by zawsze nad danym terenem był jakiś satelita – opowiada Kosiec. – Nad Ziemią latają już polskie satelity, ale składają się w 70 proc. z podsystemów wyprodukowanych za granicą. My chcemy te proporcje odwrócić, a ponadto stać się pierwszym w Polsce integratorem satelitów do 100 kg, czyli firmą, która potrafi z kupionego od innych firm sprzętu, ewentualnie dodając coś od siebie, zbudować kompletnego satelitę – dodaje Brona.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama