Zobaczyli planetę!

Przeważającej większości tych planet, które astronomowie odkrywają poza Układem Słonecznym, nie widać. Naukowcy wykrywają je pośrednio. Międzynarodowej grupie uczonych kierowanych przez Polaka udało się jednak planetę sfotografować bezpośrednio! To duże osiągnięcie.

Planeta, którą odkryto, jest prawdziwym olbrzymem. Jest większa od największej planety słonecznej, czyli Jowisza, i cięższa od niej przynajmniej 11 razy. Układ planetarny, w którym się znajduje, w niczym nie przypomina naszego. Gwiazda macierzysta jest mniejsza od Słońca, a odległość pomiędzy tą gwiazdą a odkrytą i sfotografowaną planetą jest trudna do wyobrażenia – jest 100 razy większa niż odległość między Słońcem a Ziemią. W praktyce oznacza to, że wokół małej gwiazdy krąży gigantyczna planeta w odległości ponad dwa razy większej niż odległość Plutona od Słońca.

Jak się je odkrywa?

O tym, że planety pozasłoneczne istnieją, wiemy od stosunkowo niedawna (choć podejrzewano ich obecność wcześniej). Dzięki badaniom polskiego radioastronoma nieco ponad 20 lat temu odkryto pierwsze takie planety. Krążyły wokół pulsara, czyli pozostałości po dużej gwieździe. Aleksander Wolszczan odkrył dwie planety, choć dzisiaj wiemy, że w tym układzie planety są trzy. Ta trzecia jest dużo mniejsza od dwóch pozostałych.

Jak odkrywa się globy nieporównywalnie mniejsze od gwiazd i na dodatek takie, które nie świecą własnym światłem? Nie jest to zadanie łatwe, ale w ostatnich kilkunastu latach nauczyliśmy się to robić. Dzisiaj znamy już kilka tysięcy planet, które krążą wokół gwiazd innych niż Słońce. Większość planet odkrywa się, obserwując regularne, lekkie przygasanie obserwowanej gwiazdy. Planeta, krążąc wokół swojego słońca, co jakiś czas rzuca na nie cień. Ten niewielki spadek jasności gwiazdy, o ile jest regularny, to silna sugestia, że mamy do czynienia z planetą.

Drugi sposób także polega na obserwacji gwiazdy. Gdy wokół niej krąży planeta, sama gwiazda nie pozostaje w spoczynku, tylko lekko się wychyla. To bardzo subtelny efekt, ale dzięki niemu można stwierdzić obecność planety i ocenić jej masę. Im jest ona większa, tym większe będzie wychylenie. Trzeci sposób jest najrzadziej wykorzystywany i polega na obserwacji ugięcia promieni światła. Światło nie porusza się po liniach prostych, ale jest lekko zakrzywiane przez grawitację. Jeżeli widzimy uginające się światło, ale nie widzimy obiektu, który to światło ugina, a na dodatek ten obiekt krąży wokół gwiazdy, mamy do czynienia z planetą.

Zdjęcie planety

Odkrywanie planet jest żmudnym zajęciem, ale ich fotografowanie to prawdziwa sztuka. Planety są bardzo małe w porównaniu z gwiazdami. Na dodatek nie świecą, a co najwyżej odbijają światło swoich gwiazd. Gdy są od nich za daleko – niewiele odbiją i trudno je dostrzec. Gdy są zbyt blisko – z ogromnych odległości nie da się rozróżnić dwóch obiektów: gwiazdy i jej planety. Po prostu zlewają się w jeden obiekt. Dotychczas udało się bezpośrednio sfotografować zaledwie kilka planet.

Zespołowi hiszpańskich i polskich astronomów sprzyjało szczęście. Trafili na układ bardzo nietypowy, bo młody. Planeta VHS 1256b jest bardzo duża, co powoduje, że łatwiej ją zobaczyć, ale co najważniejsze, jest bardzo młoda. Wiek tego układu planetarnego ocenia się na najwyżej 300 milionów lat, podczas gdy nasz układ planetarny ma 4,6 miliarda lat. Planeta, którą sfotografowano, od swojego powstania nie zdążyła jeszcze ostygnąć. Temperatura jej powierzchni wynosi około 1200 st. C, a to powoduje, że na odpowiednich długościach fali można ją zobaczyć. Pomogło w tym także to, że planeta jest bardzo daleko od swojej gwiazdy. Obydwa obiekty da się od siebie odseparować.

Planeta VHS 1256b została odkryta i sfotografowana przez grupę, którą kierował Bartosz Gauza, absolwent astronomii na Uniwersytecie Zielonogórskim. Swoją pracę naukową kontynuuje w hiszpańskim Instytucie Astrofizyki Wysp Kanaryjskich (IAC). Naukowcy w pracy korzystali z teleskopu VISTA w Obserwatorium Paranal w Chile, teleskopu NTT w Obserwatorium La Silla także w Chile oraz 10,4-metrowego Wielkiego Teleskopu Kanaryjskiego (GTC) na Wyspach Kanaryjskich.

Jaka ona jest?

Sfotografowana planeta jest gazowym gigantem, nie ma więc stałej powierzchni. Jej atmosfera jest bardzo gorąca, a ciśnienie, jakie w niej panuje, ogromne. Planeta krąży wokół gwiazdy, którą ledwo z jej powierzchni widać. Nie dość, że gwiazda znajduje się bardzo daleko, na dodatek jest dużo mniejsza niż Słońce. W atmosferze globu odkryto parę wodną, ale – co dziwi astronomów – nie znaleziono metanu. Powierzchnia planety jest jasnoczerwona. Gwiazda, wokół której krąży VHS 1256b, ma nazwę VHS 1256A i jest czerwonym karłem. Gdyby była choć trochę mniejsza, nie zabłysłaby jako gwiazda.

Publikacja opisująca odkrycie planety została wydrukowana w „The Astrophysical Journal”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.